Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Mike2333

Brak akceptacji mojego syna przez moją partnerkę.

Recommended Posts

Witam. Musze się z tym podzielić w koncu bo zwariuje. Tak na prawde to wiem od czego zacząć. Moze na początek od tego co skłoniło mnie do napisania tutaj, czyli od wydarzeń obecnych...Moj syn ma 6 lat. Z moja partnerką jesteśmy ponad 2 lata. Więc co się wydarzyło teraz. Syn byl chory przez 2 tygodnie i siedział w domu ze swoja mamą, moja byłą żoną. Więc nie zajmowalem się nim przez ten czas( byla żona wzięła opiekę).  Przez tej czas moja obecna partnerka byla wyraźnie szczęśliwa, wyjaśnię to później lub samo sie wyjaśni. Po tej chorobie syn wrócił do przedszkola na 5 dni i zachorował znowu. W ciągu tych 5 dni dwa razy odebralem go z przedszkola i spędziliśmy czas razem. Więcej nie mogłem akurat bo pracuje w służbach mundurowych i akurat miałem sluzby w kolejne trzy dni.Gdy znowu zachorowal powiedziałem mojej partnerce ze chciałbym zaopiekowac się nim na przyklad przez 3 dni. Mieszkamy w małym mieszkaniu, ona ma dwójkę dzieci i gdy biore syna na noce to jadę z nim do dziadkow i tam nocujemy. Jesteśmy na etapie szukania domu lub mieszkania, tak aby bylo duzo miejsca. Gdy to usłyszała, od razu zmieniła swojej zachowanie. Zaczęła byc nieprzyjemna oschla i czepiala sie wszystkiego. Mówiła ze jak to tak ja zostawię na tyle dni. Mowilem tłumaczylem, prosiłem zeby tak sie nie zachowywała. Ze wcale jej nie zostawiam, ze przecież tak na prawdę tylko jeden dzień nie będziemy sie widzieć, bo moga przyjechac do moich rodziców ze było by super jakby przyjechala z córka ( jest w wieku mojego syna i sie super dogaduja, drugie dziecko, syn ma 16 lat). Niestety bylo coraz gorzej tylko.  Prosiłem zeby nie stawiala mnie w takiej sytuacji ze ja niby ja zostawiam i jestem z synem.  Mówiłem ze raz ze jest chory i chce sie nim zajac, a dwa że juz dlugo nie nocowal ze mna i tęskni mu sie i Bardzo chce pobyc ze mna dłużej.  No i zaczęło sie. Jak juz go wziąłem to zaczęła sie awanturowac. Ze tylko on jest priorytetem, ze tylko on najważniejszy, ze nie będzie nigdzie przyjezdzac, ze mnie informuje ze nie musze go odwozic w piatek bo ona chce mieć weekend wolny i zapewne isc na imprezę. Ze nie chce zadnych zobowiązań zaręczyn i slubu. Jeszcze mówiłem jej w dzień gdy bralem syna ze zawioze ja i córkę na tance, ze posiedzimy sobie moze gdzies albo pójdziemy na spacer a pozniej one przyjadą do nas. Ale tylko sie nasluchalem ze co to ma byc tak na chwilkę, zebym sobie robił co tam chce i dal jej spokój. Starałem sie rozmawiać, pytac czy na prawdę nie widzi nic zlego w swoim zachowaniu, ze robi mi wyrzuty ze bede sie opiekowal chorym dzieckiem, ze to tylko trzy dni, ze mozemy tak zrobić żeby w ogóle nie odczuc tego ze będziemy osobno. Ale uslyszlem zeby sie odwalil bo próbuje zagluszyc wyrzuty sumienia ze ja zostawiam bo ona mnie nie zostawia. Tłumaczyłem ze jak będziemy mieli wlasny duzy dom to ten problem zniknie bo byl zarzut ze tak Bedzie zawsze nawet gdybysmy mieli wspólne dziecko. Ze bede ja zawsze zostawial. Ale niestety nic nie docieralo. Stwierdziła ze to ja mam problem a nie ona. A to tylko wierzchołek góry lodowej. Bo za kazdym razem gdy jestem z synem czy biore go na noc to sa ciągle wyrzuty awantury. Bardzo duzo musiałbym opisywać i pewnie nie jedna osoba nie uwierzy mi i stwierdzi ze wymyslam... Niestety ja juz nie wiem co robic. Jak sie zachować. Zadne rozmowy tłumaczenia , nic nie zmieniają

Jeszcze chciałem dodać że, juz też slyszalem pare razy gdy jechałem pomóc rodzicom w czyms czy dziadkom bo maja po prawie 90 lat zrobic zakupy nanieść wegla itd, że znowu jade pomagać, że tylko licza sie wszyscy ale nie ona. Stwierdziła ze takie pomaganie co chwilę to chyba cos nie tak. Ze bez przesady. Zaznaczę ze zadnej przesady nie ma. Awantury więc juz były ze jade pomoc rodzicom. 
Dla mnie to straszne jest. Okropne. Nie umiem sobie z tym poradzić.
Mimo ze mam swiadomosc tego co sie dzieje.

Ciągle ma jakieś pretensje uwagi, wstawki gdy cos mowie o synku. Nawet byla awantura o to ze zapisalem go na treningi piłki nożnej ktore sa dwa razy w tygodniu i stwierdzila ze jak ja sobie to wyobrazam, ze niby dwa razy bede go woził , za tak nie moze byc. Tlumaczylem ze czemu robi problen z niczego skoro był narazie na jednyn treningu i wszystko bedzie sie rozwijalo, ze zobacze jak i co , że i tak ktos będzie musial czassmi go wozic gdy bede w pracy. Ale oczywiście juz sie nakręcila i awantura. Praktycznie nie odzywa sie do mojego syna. Wspólne wakacje to byl dramat i dwa lata temu i w tym roku. Na przyklad dwa lata temu awantury robila ze marudzi przy jedzeniu, ze boi się wejść do morza, ze niby specjalnie zachodzi jej droge złośliwie, a najgorsza awantura gdy robiliśmy zdjęcie razem i zobaczyła ze bylem bardziej przytulony do syna niz do niej...A w tym roku na wakacjach zrobiła awanture ze polozylem sie koło niego gdy plakal w nocy... Tłumaczę jej ze to ona jest dorosła, to ona powinna układać relacje z dzieckiem a nie na odwrót. Ze za relacje z dzieckiem odpowiedzialny jest tylko dorosły a nie dziecko. Ale to nic nie daje.  Straszny dramat przeżywam

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Hej.

To chyba okropnie trudne, takie bycie ciągle stawianym w takiej sytuacji (wybierasz: syna albo partnerkę). I pewnie bardzo przykre, bo mam wrażenie, że zależy Ci na obojgu i zrobiłbyś wszystko, żeby ich wzajemne relacje były dobre...

Zastanawiam się, czy Twoja obecna partnerka decydując się na bycie z Tobą zaakceptowała Cię w całości (również jako ojca Twojego syna), czy wybrała tylko te najfajniejsze fragmenty, odrzucając te, które jej nie pasowały? 

Czy udało Wam się na ten temat spojkojnie porozmawiać - przedstawić własne stanowisko i oczekiwania? Może to dobry moment, żeby je jasno przedstawić?

 

 

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Nic się nie udało. Niestety. Ciągle jest to samo. Masakra. Mimo moich rozmów, starań i tlumaczen. Zrobiła sobie z dziecka rywala i nie lubi go, bo zabiera jej czas ze mna. Tak to wyglada. Najgorsze ze strasznie ciężko mi rozstac sie z nią. Bo ciagle mam nadzieję ze cos zrozumie. Ale w glebi serca wiem juz ze nic nie zmieni sie. Tylko to strasznie ciężkie. Już nie chodzi o odwagę sama w sobie. Tylko tą miłość i nadzieję ze wszytko sie ułoży. Że zrozumie że dziecko nie jest żadnym jej rywalem. Ze chce zebysmy razem spędzali czas wszyscy zeby rodzinę scalac. Nie chce tworzyć dwóch światów , dzielić itd. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Rozumiem. 

Może Twoja obecna partnerka potrzebuje więc czasu, żeby dojrzeć do dorosłego związku, gdzie jedno z partnerów nie "wisi" na ramieniu drugiego?... Niektórych rzeczy nie da się niestety przeskoczyć.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.

Zaloguj się teraz

×