Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
LolikZabijaka

Depresja - walka o każdy dzień

Recommended Posts

Hej wszystkim, kiedyś tu sporo pisałem o swoich "problemach miłosno-pechowych"  Patrząc z dzisiejszej perspektywy, to były dość śmieszne zagadnienia. Mam problem, żeby spójnie to opisać, mam stwierdzoną depresję, biorę leki, ale czuję się jak zombie. Wstaję, idę do pracy(którą niedługo zmieniam, bo przez chorobę coraz gorzej mi idzie), wracam, jem i albo siadam do kompa, albo wspominam jak kiedyś było fajnie i kolorowo, albo siedzę i patrzę w sufit. Zrobić coś? Ciężko mi się zebrać do czegokolwiek, mimo iż próbuję być aktywny, to ciągle czuję że to ciągnie się za mną, jakby mnie to pierdolone choróbsko, ciągle trzymało i nie dało swobody. Nie widzę nic przed sobą, boję się cokolwiek zmieniać, "a co jak nie wyjdzie?" Perspektywy żadne, ciągle żyję tym co było, bo czułem się o wiele lepiej, czasami coś sobie przypomnę i zaczynam płakać(pierdoła, jak np. Euro 2016 które oglądałem z takimi emocjami i radością) czy coś podobnego. Od dwóch lat jestem w szczęśliwym związku, zaręczyliśmy się, kocham moją obecną partnerkę najmocniej na świecie i wiem, że ona mnie też. Olbrzymi problem stanowią spotkania ze znajomymi, nie potrafię się dobrze bawić, czuć radości, ciągle czuję na sobie ten ciężar, jestem wrakiem... Uprzedzę pytanie, nie chcę się zabić, chcę żyć! Ale normalnie! Co mogę zrobić, jak zmienić nastawienie, da się w ogóle coś zrobić?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Hej :)

Z mojej perspektywy to nie były śmieszne zagadnienia, to były Twoje autentyczne doświadczenia, odważnie i bardzo uczciwie opisane.

Co do depresji - z tego, co do tej pory zaobserwowałem, to im bardziej z nią walczymy, demonizujemy i próbujemy "pozbyć się choroby", tym bardziej daje się nam we znaki, tym więcej energii tracimy i ogólnie sami skutecznie się jeszcze bardziej unieszczęsliwiamy... Jeśli chcesz, możesz poszukać informacji na temat długoterminowego używania leków w depresji - okazuje się, że po pewnym czasie przynoszą zerowy, albo nawet odwrotny efekt. Alternatywą byłaby terapia podparta konkretnymi badaniami, np. ACT (terapia akceptacji i zaangażowania).

A tak na szybko - akceptacja własnej depresji, potraktowanie jej jako smutnej części siebie (którą przecież jest) często pozwala wrócić do w miarę normalnego funkcjonowania.

Czyli jak przychodzi to poklep ją po plecach, powiedz "cześć stara", może zaśpiewaj jej coś...

Bardzo się cieszę, że udało Ci się przeżyć już dwa lata w szczęśliwym związku po swoich trudnych doświadczeniach.

Pozdrówka :)

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Wiem co masz na myśli. Faktycznie wtedy były to dla mnie problemy wielkiej wagi, byłem młodszy, bardziej jak to się mówi "pokorny" "pasywny" "uległy". Później zacząłem częściej pokazywać pazur i skończyła się samotność, udało mi się pod tym względem. Co do depresji, to na pewno bardzo przyczyniła się do niej moja praca, ostatnimi dniami jestem wkurwiony i jednocześnie załamany, na samą myśl, że muszę tam iść. Same warunki też uniemożliwiają odpoczynek, nie ma urlopów itp. Za dużo nerwów i zdrowia już tam straciłem. Myśl o uwolnieniu się wreszcie z tego koszmaru dodaje skrzydeł :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Hej a od kiedy przyjmujesz leki? i Jakie jeśli możesz napisać?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.

Zaloguj się teraz

×