Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Recommended Posts

Cześć wszystkim. Tak jak napisałem w tytule, mam problem z przyjacielem. Choć nie wiem, czy mogę go tak nazywać. Otóż jestem teraz w technikum, w klasie maturalnej. Przez pierwsze dwa lata znajomości, czyli od 1. klasy, nie utrzymywałem z nim większego kontaktu. Byliśmy "na cześć", czasami trochę pogadaliśmy. Wszystko się jednak zmieniło, kiedy wyjechaliśmy razem na ponad dwa tygodnie praktyk. Dzieliliśmy razem pokój, toteż więcej zaczęliśmy rozmawiać. Okazało się, że pomimo naszych sprzecznych charakterów, dogadywaliśmy się rewelacyjnie. Ja byłem tym złym, który w razie potrzeby był bezlitośnie szczery i bardzo często wredny, natomiast on był tą ostoją. Wielokrotnie, kiedy na zewnątrz zgrywałem dupka i bezuczuciowego frajera, wewnątrz mnie rozrywało. Wieczorami, podczas tych praktyk, wiele rozmawialiśmy. Zaufałem mu i myślę, że on mi również. Opowiedziałem mu o swoim okropnie nieszczęśliwym dzieciństwie. On też powiedział mi coś o sobie. Jak już pisałem, dogadywaliśmy się prawie we wszystkim. 
Po powrocie do szkoły, kontakt się utrzymał. Bardzo dużo rozmawialiśmy w szkole, a potem w domu, na facebooku, potrafiliśmy pisać do drugiej w nocy. Co było całkiem śmieszne, bo czasami wysyłaliśmy sobie tylko emotikony. 
Potrafiłem o 7 rano w sobotę pojechać do niego do domu, tylko dlatego, że mnie o to poprosił, twierdząc, iż to ważna sprawa. Jak się okazało, zerwała z nim dziewczyna. Kiedy patrzyłem jak płakał, dosłownie, łzy płynęły jak strumień wody, sam się popłakałem.
Po tym wydarzeniu jeszcze bardziej się do siebie zbliżyliśmy. Mógłbym śmiało stwierdzić, że w tamtej chwili mojego życia, był dla mnie jedną z najważniejszych osób. 

Wszystko zaczęło się jednak zmieniać, gdy zaczęliśmy grać w grę komputerową. Wiem, że to zabawne i trochę żałosne, ale tak było. Podczas wspólnych gier, zapraszaliśmy do siebie kolegę. Początkowo było bardzo fajnie, dużo się śmialiśmy. Jednak z biegiem czasu ja i, jak myślałem, mój przyjaciel, zaczęliśmy się od siebie oddalać. Więcej czasu zaczął spędzać z tym kolegą. Bawiły ich, i wciąż bawią, te same żarty, te same sytuacje.

W obecności tego trzeciego kolegi, mój "przyjaciel" zachowuje się strasznie infantylnie, co bardzo mnie denerwuje. Mamy po 20 lat, a on jest jak dziecko. Dopiero kiedy jesteśmy sami, czuję się tak, jakbym odzyskał przyjaciela. Chociaż w jakimś niewielkim stopniu.

Przez czas ostatnich wakacji wcale się do mnie nie odzywał. Kiedy rozmawialiśmy na TeamSpeak'u, całkowicie mnie ignorował. Nie sądziłem, że tak bardzo mnie to zaboli. Pod koniec sierpnia napisał do mnie. Wiedziałem, że zrobił to tylko dlatego, że bardzo niezręcznie byłoby spotkać się we wrześniu i po dwóch miesiącach milczenia, zwłaszcza kiedy nasze relacje były takie dobre, odezwać się tekstem w stylu "Cześć, co tam?". 
Spytałem mu się wtedy, czy się na mnie obraził. Czy zrobiłem coś nie tak, może w jakiś sposób go obraziłem. Był bardzo zdziwiony, twierdził, że nic nie zrobiłem. 

Nie wiem, co o tym wszystkim myśleć. Nie wiem też, czego od Was oczekuję. Chyba po prostu musiałem to komuś napisać. Strata przyjaciela tak cholernie mnie boli, że naprawdę jest mi z tym coraz ciężej. 

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że widzimy się w szkole. On żartuje, siada koło mnie, ale rzadko kiedy coś do mnie powie. Nie, kiedy jesteśmy w większej grupie osób. 

Najpierw myślałem, że może się mnie wstydzi. Obiektywnie oceniając, jest on przystojny, dlatego pierwszą myślą, jaka przyszła mi do głowy, było to, że jestem dla niego powodem do wstydu. Potem jednak uświadomiłem sobie, że przecież ja też jestem całkiem przyjemnym dla oka chłopakiem (i nie chodzi tu o chwalenie się, czy coś. To po prostu moje odczucia). 

Nie rozumiem go, kompletnie nie rozumiem. 

Ma ktoś jakiś pomysł, jak to wszystko rozwiązać? Bo ja już tracę wiarę... i ochotę na wszystko. 

Edytowane przez MlodyZagubiony
  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Nie, oczywiście, że nie. Owszem, dużo żartowaliśmy i śmialiśmy się z siebie, ale to wszystko było wyrazem sympatii. Byliśmy ze sobą szczerzy i poważnie traktowaliśmy tę relację. A przynajmniej ja.

Edytowane przez MlodyZagubiony

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Zachowujesz się trochę jak laska, sorki :) . Tak bardzo się przywiązujesz do ludzi poznanych w szkole?

Wyczerpałeś się dla niego, wszystko to co mogłeś mu dać dałeś. A teraz ciebie traktuje jak zwykłego "ziomka" . 

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Piszesz o swoich odczuciach, o problemie widzianym twoimi oczyma. A jak to wygląda od jego strony? Czy on również dostrzega problem podobnie jak ty?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.

Zaloguj się teraz

×