Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
angella787

Praca za granicą - Niemcy

Recommended Posts

Witam Wszystkich serdecznie,mam na imie Aga i mam 25lat.

Od dłuższego czasu,można powiedzieć,że od paru długich miesięcy wogóle nie miałam pracy. Bo za każdym razem kiedy zdarzały się jakieś konflikty od razu się wycofywałam z danej pracy ponieważ uważałam że nie poradzę sobie z konfliktową osobą. Więc byłam bardziej w strachu i od razu uciekałam. Tak do dziś nie miałam nic.. pracy..pieniędzy.. i słuchałam do okoła jaka jestem nie poradna itp. W pewnym sensie owszem to była racja. Bo byłam bardzo nie poradna. Ale to było za sprawą mojego lęku nie "lenistwa". Zawsze gdy miałam coś zrobić o coś zapytać zacinałam się i zaczynałam się potwornie jąkać. Wstydziłam się. Te moje zachowania mają podłoże "trudnego dzieciństwa". Kiedy to matka wymagała ode mnie wszystkiego krzykiem i przemocą. Podam przykład" kiedy odrabiałyśmy lekcje i nie potrafiłam się czegoś na uczyć słyszałam " Ty ośle, ty matole nic nie umiesz i różne inne przykre słowa ale nie będę pisała ... bo to boli... " Ojca wiecznie nie było miał taką pracę. Nie chcę wszystkim obarczać mojej matki ale okres dzieciństwa jest podobno najważniejszym czasem dla człowieka i jego rozwoju i potem w dorosłości wychodzą pewne "mankamenty" wychowywania.. ale ja nie o tym..

Miesiąc temu dostałam super ofertę pracy. Wyjazd do niemiec jako opiekunka i to legalnie. Trochę się wachałam czy sobie poradzę ale pojechałam powiedziałam,że muszę spróbować. Czekała tam na mnie inna opiekunka starsza ode mnie w wieku 48 lat. Więc miała mi pomóc przez kilka dni bo wiedziała,że jadę pierwszy raz, nie znam języka dobrze więc postanowiła mi pomóc - przynajmniej tak myślałam.

Kiedy byłam na miejscu i to była pierwsza noc. Ona zaczęła mi opowiadać wszystko o tej rodzinie. Byłam w totalnym szoku!

Mówiła,że nie spodziewała się tutaj tak młodej osoby,która nie zna języka. Że miała być tu starsza osoba bo starsza Pani jest ciężko chora, i jest ciężka więc jest przy niej dużo pracy. Była zawiedziona moją osobą bo z góry uważała,że nie dam rady. No i gdy zaczęła mi opowiadać o tej rodzinie,że ponoć robią o wszystko problem,że na początku też byli dla niej mili i dobrzy a potem gdy chciała żeby kupili jej ( rodzina za swoje pieniądze robiła nam zakupy) polską herbatę zwykłą bo innej ona nie pije i chciała na tydzień 2kg cukru na nią jedną bo starsza Pani nie słodziła ( a wiadomo Niemcy są oszczędni).Trafiła tu w ich czuły punkt bo byli wściekli,że nie dość ,że nie musi płacić im za utrzymanie i za jedzenie to ma tyle wymagań i się awanturuje o herbatę. Ona opowiadała,że zrobili jej wtedy awanturę,że ma takie wymagania chociaż wszystko ma tutaj za free.

Mówiła mi też o tym,że ponoć oni w nocy przychodzą do domu i chodzą po mieszkaniu,grzebią i ona się bała tam spać. Bo jak stwierdziła,syn tej kobiety był zboczony i obawiała się,że ją zgwałci..

Opowiadała mi,że nie będą mi kupować tego co ja chcę - owszem zdarzyło się,że czegoś mi tam czasem nie kupili.. ale logiczne,że mogło tego albo nie być w sklepie albo po prostu uważali że jest mi to zbędne - nie awanturowałam się o to bo ja doceniałam to co mam i jeśli mi czegoś tam nie kupili to nie robiłam z tego powodów jakiś cyrków.

Mówiła mi że będą mnie sprawdzać czy czegoś nie ukradnę, albo wmawiać mi że coś ukradłam - tak mnie ta kobieta nastraszyła,że przez ten czas mojej pracy bałam się oko zmrużyć w nocy i bałam się że ten facet przyjdzie do mnie i mnie zgwałci że może mi o coś zrobią awanturę.Płakałam całe noce..chodziłam nie wyspana.. w ciągu dnia zasypiałam na stojąco i płakałam bo się wszystkiego bałam. Pierwszy raz na obczyźnie,nie znam języka i jeszcze oni tak się zachowują "podobno" wobec opiekunek.

Zrobiłam jeden błąd -że od razu o tym wszystkim co wiedziałam nie poinformowałam o tym rodziny...co mi nagadała tamta kobieta bo zrobiłam to dopiero przed moim wyjazdem.. i tu był chyba mój błąd.. Ja nie znam dobrze języka więc moja pracodawczyni przyjechała i wszystko im tłumaczyła co opowiadałam.. Byli w szoku.. byli źli.... synowa zrobiła się czerwona na twarzy ze złości..powiedziała,że chciała zadzwonić do mojej poprzedniczki ale ona chyba zmieniła numer. Syn po tym co się dowiedział, wstydził się spojrzeć mi w oczy... było mu głupio że wiedziałam takie rzeczy i nie dziwie mu się.. im wogóle było wstyd za to co wiedziałam. Chociaż nie znam języka ale dało się to zauważyć. Gdy moja pracodawczyni przetłumaczyła im wszystko synowa powiedziała,że moja poprzedniczka zachowywała się prowokująco.. nosiła krótkie obcisłe legginsy do tego bluzkę nie malże z dekoltem do pasa... więc... nic dziwnego że ten facet tam się gapił.. im się to nie podobało bo przyjechała do pracy przy starszej Pani...

Gdy mnie poznali ponoć są ze mnie zadowoleni jak powiedzieli : bo dużo ich nie kosztuję, małe robią zakupy, jestem dla nich uprzejma no i ubieram się normalnie jak bym była przy chorej osobie w pracy. Białe spodnie no i bluzka bez jakiegoś dekoltu. Tak sobie pomyślałam... może oni tylko udają,że są zadowoleni bo nie ma opieki teraz przy matce jak tamta zrezygnowała i obawiają się,że i ja zrezygnuje... może w rzeczywistości polki uważają,ża zwykłe kobiety od robienia najgorszej roboty? Chociaż po moim przyjeździe dostałam od nich smsa " Dziekuje kochana aga, dobrej podróży i do zobaczenia". Fakt jest to miłe, ale na ile szczere? niewiem... bywało różnie... na początku mało mówiłam po niemiecku więc pewnie się śmieli ze mnie że jestem taka tępa albo jak przekręcałam zdania.. było mi źle z tym kiedy się gubiłam w rozmowach no i nie umiałam się wysłowić.. miałam ciągle w głowie setki myśli i moich kompleksów.. że jestem do d... i że ciągle czuję się upokorzona bo nie umiem sobie radzić z językiem a pewnie oni mają ze mnie ubaw...czasem mieli dziwne miny i wtedy było mi przykro.. a może mi się zdawało? może oni też byli zestresowani rozmową ze mną?

Chciała bym,żeby ta sympatia ich do mnie była choć trochę szczera bo wtedy i mi przyjemnie by się pracowało. Ale niewiem.. niemcy są zupełnie inni niż my.. oni pewnie inaczej myślą o wielu sprawach.. a poza tym ja tam jako pierwsza jestem taka młoda osoba bo przede mną były Panie w średnim wieku... nie mam tutaj pracy musiałabym tam wrócić.. a moja poprzedniczka mówiła,że jak za drugim razem tam wróciła to urządzili jej piekło... co robić? co myśleć? pomóżcie mi proszę!!!!!

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Ech dziewczyno,ja bym nie ufała komuś takiemu jak twoja poprzedniczka.Kto na dzień dobry przychodzi i nadaje na drugiego człowieka.Jeszcze gdyby to była prawda to ok.,ale ja myślę,że zwyczajnie nie chce stracić roboty.Jeśli było tak jak twierdzi,to dlaczego dalej tam pracowała?Jak długo ona tam pracowała?Nie dziwię się,że tym ludziom było wstyd.Ty też już tam trochę jesteś,więc zaufaj temu co widzisz i słyszysz,a nie wymysłom zawistnej baby.Jak długo tam pracowałaś?Działo się coś niepokojącego?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Czasem w nocy słyszałam jakiś stuk ale to równie dobrze mogła być starsza Pani która się przebudziła bo np. chciała się napić czy nie mogła spać i wierciła się w łóżku. Ale nie ukrywam,że gdy słyszałam jakiś tylko stuk oblewałam się od razu potem i nie mogłam spać całą noc. Raz było tak,że ten facet był całą noc sam w domu bo jego żona gdzieś wtedy pojechała no i nie było go.. nie działo się nic takiego złego. A przecież gdyby tak było to miał by okazję.. ja myślę,że ona mi to powiedziała dlatego bo nie chcieli spełniać jej zachcianek i nie dali sobie wejść na głowę. Dlatego jej myślę to nie podpasowało że wyznaczyli jej granicę bo przeginała.. a może faktycznie sama prowokowała los?... niewiem trudno jest mi powiedzieć.. ale było tak że raz jak zrobili jej zakupy to w nocy wychodził z domu od tej opiekunki jakiś facet z pełnymi torbami.. no i nocował u niej w pokojach na górze. Więc oni potem w nocy przychodzili i sprawdzali może czy ktoś jest... sama niewiem jak to było na 100% wiem to aby ze słyszenia i ze swoich domysłów... ona tam pracowała rok czasu -twierdzi że musiała tam być bo ma długi..czy to prawda?niewiem.. Pracowałam tam ok 2 miesiące i nic mi się złego nie stało.. Ale tyle stresu,strachu i płaczu i wszystkiego naraz co przeżyłam to nie jestem tego w stanie opisać.. a co Pani myśli o tym wszystkim? czy oni mogą mnie szczerze dażyć jakąś sympatią? czy może tak mówią żebym i ja nie zrezygnowała i żeby nie zostali sami bez opiekunki...?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Ania jestem :) No więc sama widzisz.Babie się urwało,to się wściekła.To zwyczajne odgłosy domu,czasem coś tam stuknie.Gdyby miało miejsce coś takiego jak tamta twierdzi,to żadna kobieta by tam nie została.Przepracowałaś 2 miesiące,wszystko było normalnie,nic złego się nie stało.Mogli naprawdę cię polubić,bo jesteś normalną,skromną dziewczyną.Pewnie śmiali się z czegoś zupełnie innego.

Nie jesteś pierwszą opiekunką u nich,na twoje miejsce znaleźliby inną.Może nie chcą stracić dobrej opiekunki :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Mo9m zdaniem Twoja poprzedniczka chciala Cie zniechecic do pracy i sporo naklamala..sama przeciez widzisz ze to calkiem mila rodzina i Cie lubia.

Nie wkreccaj sobie nieszczerosci skoro dostajesz dowody sympatii.

i chciała na tydzień 2kg cukru na nią jedną
:oona tam bimber pedzila? kto zuzywa 2 kg cukru w tydzien?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Dzięki Wam kobietki za te słowa. Nie ukrywam,że były czasem dla mnie nie zręczne sytuacje no i dziwne.. Ale nie były one tak przesadzone i przekolorowane jak mówiła mi o nich moja poprzedniczka. Było tak,że gdy przychodzili to nie wiedziałam czy na długo zostają czy na krótko no i niewiedziałam co mam ze sobą np. zrobić np.podczas zmywania.. czy zostawić wszystko i wyjść czy dokończyć i wyjść.. nie wiedziałam czasem jak mam się zachować.. albo było tak,że gdy nie umiałam się wysłowić to córka czasem była trochę złośliwa i mnie przedrzeźniała .. tak pomyślałam czasem... albo mnie poprawiała. Czy też z ironicznym uśmiechem powiedziała że mnie nie rozumie.. chociaż wcześniej mówiłam coś podobnym kontekstem to mnie rozumiała..Córka ma 43 lata i jest w ciąży i to będzie jej pierwsze dziecko być może dlatego była dla mnie czasem nie przyjemna.. Było też tak,że gdy poszłam na zakupy z synową to byłyśmy oglądać ciuchy no i tak zaczęłam przeglądać wszystkie a niewiedziałam że np. przeglądam dział dziecięcy bo bluzki były obszerne i synowa zwróciła mi uwagę że są to dla dzieci.. bywało i czasem tak.. nie było mi dobrze.. wstydziłam się, było mi głupio... w głębi serca przeżywałam to wszystko ale nie mogłam tego okazywać... myślicie że to moje kompleksy tak działały? czy faktycznie mogłam się czuć nie przyjemnie po ich co niektórych zachowaniach wobec mnie? Nie były one często... ale zdarzało się.. a przecież doskonale wiedzieli że nie znam dobrze języka...

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Nie ukrywam,że były czasem dla mnie nie zręczne sytuacje no i dziwne.
Tylko dlatego, ze zostalas negatywnie nastawiona i odbieralas pewne sytuacje tak jakbys normalnienigdy nie odebrala...poza tym daja znac o sobie Twoje kompleksy wiec wszedzie doszukujesz sie negatywnych podtekstow

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Tak też pomyślałam... potrzebowałam odpowiedzi osoby postronnej.. dziękuję.. to co teraz powinnam zrobić? jak powinnam to odebrać? jak teraz powinnam postąpić?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Czy też z ironicznym uśmiechem powiedziała że mnie nie rozumie..
na pewno z ironicznym? czy po prostu z usmiechem zeby pokazac ze nie jest jakis wielki problem ale Cie nie rozumie
. albo mnie poprawiała
nic w tym zlego a nawet fajnie bo uczysz sie poprawnosci jezyka zamiast nieswiadomie robic bledy
niewiedziałam że np. przeglądam dział dziecięcy bo bluzki były obszerne i synowa zwróciła mi uwagę że są to dla dzieci.
sama bym pewnie Ci zwrocila uwage jakbys nie zalapala ze nie te ciuchy ogladasz..to raczej uprzejmioe z jej strony niz zlosliwie. Zdaje sobie sprawe ze masz problem z jezykiem i nie zawsze orientujesz sie co i jak..wiec Cie po prostu wprowadza.

Bedac niesmialym, przewrazliwionym i zle nastawionym WSZYSTKO mozna odbierac jako zlosliwosc

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Czytałam że Niemcy są właśnie tacy surowi, bezwględni i mają uprzedzenie do Polek.. i dlatego pomyślałam,że może byłam ich pożywką do naśmiewania się ze mnie... i kontrolowania

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Polaka za granicą prędzej własny rodak wyroluje.Pojechałaś już uprzedzona,jeszcze tamta baba cię nastraszyła.Jak ci się tam podobało w ogóle?Zapomnij o tym co wyczytałaś,czego się nasłuchałaś.Zdaj się na własne zmysły.Zadowolona jesteś z tej pracy?Jak cię traktują?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Ja miałam wrażenie,że ten syn był gorzej ze stresowany rozmową ze mną niż ja sama.. widać było po jego zachowaniu. Że się sam trochę gubił. Czasem zauważyłam,że w okna patrzyli takim dziwnym wzrokiem a gdy mnie zauważyli od razu się uśmiechali. Myślę,że plusem u nich było to że wiele zaoszczędzali na jedzeniu niż jak była moja poprzedniczka. A przecież niemcy są oszczędni.. ponoć.. no i ciągle to podkreślali,że nie muszą robić tak dużych zakupów i że jestem miła,uśmiechnięta i nie ubieram się wyzywająco. Ale mogą się np. przyczepić o korzystanie z wody.. no ale wybaczcie mi.. pracowałam przy chorej Pani, musiałam ją nie raz podnosić czy podciągać, sprzątałam,gotowałam normalne,że człowiek się poci. Więc musiałam się umyć ale sądzę że o to za jakiś czas mogą mieć problem.. a może nie zostawiłam aż tak idealnego porządku jaki oni uważają że powinien być? może gdzieś został jakiś włos? papierek malutki? albo kawałek kurzu? niewiem... nikt nie jest idealny.. ale ja nie znając języka niczego nie byłam w stanie im wytłumaczyć... ale możę gdyby było coś nie tak naskarżyli by do mojej pracodawczyni?..

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Ależ ty masz wyobraźnię.Nie przyczepili się do niczego tak?Są zadowoleni z twojej pracy,chcą żebyś wróciła,polubili cię autentycznie.Uwierz w to.Wydają się miłymi ludźmi.Po tym co tamta naopowiadała ,temu facetowi jest po prostu niezręcznie.Nie wie jak się zachować w twojej obecności,żeby cię niczym nie urazić.Stąd też może ci się wydawać,że jest sztywna atmosfera.Nie z twojego powodu.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Tak to prawda, dlaczego ciągnę ten dialekt i dlaczego ciągle o tym myślę? Bo tutaj nie mam pracy.. tam zarobiłam sporo pieniążków.. nie mam dzieci.. męża.. kredytów,żadnych zobowiązań.. Ale szansę na ustatkowanie się i na lepszą przyszłość. Z jednej strony mogła bym szukać pracy u innych niemców.. ale? jest to ryzyk fizyk.. mogę trafić lepiej... a mogę o wiele gorzej... a tu znam otoczenie... osobę chorą... i jestem sama w całym domu... nikt mi nie gapi się na ręce.. jest wiele plusów... ale mój strach przezwycięża i moja właśnie wyobraźnia niszczy mi życie i mnie samą

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

angella ja to bym Cie wyslala na terapie zebys popracowala nad pewniscia siebie bo z tego co piszesz widac ze bardzo utrudnia Ci zycie... ale poki co trzymaj sie tej pracy i nie wyszukuj minusow bo naprawde dobrze Cie traktuja

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Przepraszam... nie wspomniałam o najważniejszym dla mnie.. kiedyś zwierzyłam się tej kobiecie.. za dużo opowiedziałam jej o sobie.. o przeszłości... bo wydawała mi się być szczera.. i przyjazna... a ja zachowałam się jak małe dziecko które dostało cukierka i wszystko wypaplało o sobie.. co teraz? kiedy opowie tej rodzinie... mojej pracodawczyni o mnie? niewiem czego mogę się po tym człowieku spodziewać.. co powinnam teraz zrobić?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Teraz to już nic nie możesz zrobić tylko czekać na rozwój sytuacji.Zresztą po wszystkich akcjach z tą babą,nie sądzę,żeby jej w cokolwiek uwierzyli.I zapamiętaj,nigdy nie odkrywaj całej dupy ;)

I nie zamartwiaj się na zapas,najprawdopodobniej już więcej o tej babie nie usłyszysz.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Dziękuję Wam Kochane. Szkoda tylko,że moje kompleksy są tak duże że nie umiem sama z nimi sobie poradzić.. przez co wszystko odbieram za zło w stosunku do mnie.. ale.. coś w tym musi być.. kiedy mam wrażenie,że spotkałam bratnią duszę zawsze ta osoba okaże się kimś odwrotnym przez co odbieram wszystko za zło..

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Każdy w życiu choć raz zaufał nieodpowiedniej osobie.Tak więc nie jesteś pierwsza ani ostatnia.Nie bez znaczenia też było i to,że byłaś wśród obcych ludzi,w obcym kraju,a ona jedyna rodaczka.No ale chyba przekonałaś się,że nie jedzą swoich opiekunek na śniadanie ;)

Aga czy kiedykolwiek zrobił ktoś coś dobrego dla ciebie?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Hmm.. na pewno dostałam czasem coś dobrego. Tylko,że ja praktycznie nie pamiętam tych dobrych rzeczy.. pamiętam złe bo było ich dużo. Nie udane toksyczne związki,przemoc,zdrady.. zdrady wśród otoczenia.. przyjaciół... za dobre słowo każdy mógł ze mnie wyciągnąć wiele.. ja myślałam,że z kimś się przyjaźnię a ten ktoś mnie wykorzystywał.. różnie było.. ale tych dobrych nie pamiętam... a powinnam myśleć o tym wyjeździe jak o szansie na lepszą przyszłość,że nie muszę tu być i wiązać koniec z końcem.. jak to było do tej pory.. że szczęście się uśmiechnęło.. tak myślałam dopóki nie poznałam mojej rodaczki.. która zmieniła mój pobyt tam w piekło... trzeba być obiektywnym.. może i są czasem dziwni.. wiadomo każdy jest w jakimś tam sensie dziwny.. każdy ma jakieś swoje dziwne zachowania.. ale.. nie doznałam tam niczego złego poza tym że wstydziłam się kiedy nie rozumiałam czegoś, albo nie wiedziałam jak mam się czasem zachować .. było różnie.. ale mam nadzieję,że byli dla mnie wyrozumiali i jeśli mieli powód do śmiechu patrząc na mnie jak na głupią polkę to trudno... widocznie już w każdego oczach pozostanę taką osobą. Szkoda, bo mam trochę dobra w sercu które chciałabym aby ktoś "dotknął "swoją duszą by zrozumiał moją wrażliwość i to że może i mam mnóstwo mankamentów ale mam to czego nie wszyscy mają.. miłość do życia ... do życia ale nie swojego...

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Ładowanie

×
×
  • Dodaj nową pozycję...