Content: Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Background: Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Pattern: Blank Waves Notes Sharp Wood Rockface Leather Honey Vertical Triangles
makrelllka

uzależnienie od jedzenia

14 postów w tym temacie

mam duży problem, kilka lat zmagałam sie z bulimią, a teraz od jakeigoś czasu zjadam olbrzymie ilości jedzenia. Nienawidze swojego ciała nienawidze być gruba, teraz waże 71 kg a jeszcxze ropk temu ważyłam 56 kg...

zrobiłam sie aspołeczna z nikim sie nie spotykam nie umiem rozmawiać z ludzmi, nie mam nikogo.

w szkole zrobiłąm sie straszną kujonką (jedyne sobre co z tego wyszło bo dobrze sie ucze)

najchętniej to siedziałabym sama i sie obżerała.

Byłam u kilku psychologów z powodu depresji i bulimii ale nic mi to nie pomagało i teraz szukam następnego lekarza.

Wiem że marnuje sobie życie i młodość (mam 18 lat) bo zamiast cieszyć sie zyciem ja sie dołuje i obżeram. Nieiwem jak z tym skończyć..

Nigdy nie miałam prawdziwegoi chłopaka i czyje sie samotna i beznadziejna.

Pomóżcie...

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

makrelllka, byłaś pod kontrolą psychiatry? Jak długo zmagałaś się z bulimią?

Co spowodowało, że postanowiłaś zacząć "normalnie" się odżywiać?

Czy korzystałaś z pomocy dietetyka?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Byłam u kilku psychologów z powodu depresji i bulimii ale nic mi to nie pomagało

Samo chodzenie do psychologow z zasady niewiele pomaga. Jezeli bylas u kilku to znaczy ze nie wspolpracowalas nawet z jednym.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

byłam pod kontrolą psychiatry, psychologa i miałam terapeute. Zapisałam się do przychodni gdzie powiedziano mi że bede miała zapewnioną kompleksową lekarską opiekę, dietetyka, terapie rodzinne, i terapie grupowe. Zaczęło się od wizyt u terapeuty, który nie miał żadnego pojęcia o leczeinu bulimii (bo wtedy to znią sie zmagałam), dodatkowo był to mężczyzna, a ja nie byłam przyzwyczajona do psy7chologów płci męskiej...

Rok temu zrezygnowałam dod. ze sportu który trenowałam kilka lat wyczynowo i poszłam do nowej szkoły.

AA i chciałam jeszcze dodać że jak miałąm ok. od 13 do 16 lat moja mama ze swoją nową rodziną (moi rodzice są roziwedzenie) wyjeżdzali do innego miasta w ciągu tyvh kilku lat kilka razy i ciągle sie przeprowadzałąm.

Mam do mamy o to wielki żal, a gdy z nią o tyym rozmawiem i jej to mówie to mówi że sie nad sobą użalam i próbuje na nią zrzucić to że zachorowałam i moje "złe samopoczucie".

Pewnie troche w tym racji.. :(

jenn20818

nie byłam pod kontrolą dietetyka, ponieważ o prawidłowej i zbilansowanej diecie wqiem praktycznie wszystko, z bylimią z przerwami zmagam się ok. 3 lata

hmm "normalnie odżywianie" czyli dla niektórych to nie wymiotowanie, ale ja teraz jem tak jakbym miała tą bulimie tylko nie wymiotuje i czuję się z tym jeszcze gorzej... poprostu mam to wszystko gdzieś... coraz bardziej sie pogrążam w otchłani... nieiwem czego. ale czuje się jakbym była na jakimś uboczu, wszyscy się cieszą życiem są ... normalni. Tylko ja mam ochote sie odciąc kupić całe kilogramy słodyczy i albo pogrążyc się w ciekawej książce albo wciągając cie w jakis serial...

Cos jest ze mną nie tak.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Zaczęło się od wizyt u terapeuty, który nie miał żadnego pojęcia o leczeinu bulimii
Ale zapewne miał doświadczenie w prowadzeniu terapii i zapewniam Cię, że doszedłby, gdybyś dała mu szansę, do tego, co jest podłożem choroby.

To nie jest zaburzenie, które rozejdzie się po kosciach. Więc wracaj prędziutko na terapię i do psychiatry (poprzednio zapisał Ci jakieś leki? pomagały?)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

makrelllka, mówią, że trzeba spaść na same dno, żeby móc się podnieść... coś w tym jest. Z bulimią żyje się do końca, tak jak z faktem bycia alkoholikiem, bo wszędzie są pokusy.

A najgorsze jest to, że to nie samotna choroba... depresja, samookaleczanie.. to jej wierni towarzysze.

Poradzić sobie z bulimią to zaakceptować samą sobie, a to najtrudniejsze.

Jesteś zamknięta na otoczenie i dopóki nie otworzysz się chociaż na lekarzy nie pomożesz sobie.

wg mnie bulimia to choroba cywilizacyjna naszej ery..dotyka bardzo młode osoby i zabija w nich wszystkie atuty, wiarę w siebie, w możliwości.

A czujesz, że mama jest winna tego co się z Tobą dzieje? czy tylko szukasz wyjaśnienia dlaczego Ciebie to spotkało?

jak Twoja mam zareagowała na Twoje zaburzenia? Może spróbuj do mamy napisać list.... archaiczna metoda... ale przynajmniej pozbędziesz się wszystkich myśli z głowy a ona z samej ciekawości zapozna się z nimi wszystkimi...zostaw go jej np w torebce jak będzie szła do pracy... żeby miała czas...

kaja ma racje, że ta ilość terapeutów świadczy raczej o tym, że każdego z nich odtrącałaś niż przyjęłaś ich pomoc..

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

od jakiegoś czasu właśnie myśle o zaczęciu terapii, bo wiem że sama sobie nie dam rady. Dodatkowo ta jesienna pogoda sprawia ze niechce mi sie żyć...

dzisiaj cały dzień przesiedziałam w domu i wyjadłam wszystkie słodycze które były... czuje sie okropnie.

Mam tą świadomość, że sama siła woli nie wystarczy, prędzej czy pozniej i tak do tego wróce np. gdy zdarzy się coś co pogorszy mi humor.

Ale teraz nie stać mnie już nawet na siłe woli, na niczym mi nie zależy. Bywają oczywiśćie dni kiedy jest lepiej, ale przeważają te beznadziejne.

Najgorsze jest to że to wszystko to moja wina, sama siebie doprowadziłam do takiego stanu, wszystko siedzi we mnie ...

Ale już sama nie potrafie z tego wyjść. Zawsze sie poddaje, musze iść na terapie, znaleźć przyczyny mojej choroby i nad tym poracować... :neutral: :neutral:

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Najgorsze jest to że to wszystko to moja wina, sama siebie doprowadziłam do takiego stanu,

Jakis powod tego byl ...nic nie dzieje sie bez przyczyny

wszystko siedzi we mnie ...

dokladnie...i dopoki tego nie wyrzucisz na terapii lepiej raczej nie bedzie

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

makrelllka, to nie kwestia winy, tylko odnalezienia w sobie siły... to prawda, że to prędzej czy później wraca....silne emocje wystarczą żeby koszmar się pojawi na nowo...

zastanów się nad moją propozycją....może opisując to odnajdziesz przyczynę...

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Ze względu na to, że problem jest mi w jakiś sposób bliski, polecam książkę Judi Hollis "Nadwaga jest sprawą rodziny. Poradnik dla cierpiących na zaburzenia łaknienia i osób, które ich kochają". Gdyby ktoś chciał, dajcie znać na priv.

Ogólnie poradników nie lubię, ale ten mnie jakoś urzekł od wstępu(całego nie przeczytałam). Książka napisana jest prostym językiem. Mnie czyta się to jednak jakoś ciężko. Pewnie ze względu na to, że zaczyna się kotłować wiele myśli, a to męczy.

Osobiście uważam, że przy bulimii czy innych zaburzeniach odżywiania terapia jest nieodzowna. Nie wiem, czy przed podjęciem terapii jej przeczytanie by mi cokolwiek dało.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

U mnie problem z nałogowym objadaniem się był związany ze stresem (polecam poczytać ) Nic nie działało... dopiero całkowite wyeliminowanie stresu z życia. Zmiana pracy, znajomych itd 

Edytowane przez d34m0n_chi1d

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

mam problem z objadaniem się.. jestem uzależniona od słodyczy i już nie umiem sobie z tym poradzić. słodycze potrafię jeść kilka dni z rzędu nawet zamiast posiłku.. nie wiem co mam robić

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz