Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

agnieszkamts

Użytkownicy
  • Ilość dodanej zawartości

    1
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

0 Neutralna reputacja

O agnieszkamts

  • Ranga
    Nieśmiały

Profile Information

  • Płeć
    Array
  • Skąd
    Array
  1. Moze ktos mial taki problem i podpowie co robic.Ja juz psychicznie padam i nie daje rady.Moj sy nie chce chodzic do szkoly,jest uczniem klasy 2,lat 8 w grudniu.Nie wiem czy to lęk separacyjny czy zwykle wymuszanie.Jestem po rozwodzie 2 lata,ze starszym synem nie mialam zadnych problemow(12 lat) mlodszy natomiast daje popalic.Zaczelo sie od mojego pojscia do pracy i zostawal na swietlicy od 8 do 17.Nagle zaczely sie problemy z nauka,z zostawaniem.W grudniu 2015 stracilam prace,jest odbierany po lekcjach,jednak nie chce wchodzic do klasy.Szykuje sie bardzo ladnie,odrabia lekcje,wychodzimy do szkoly,podchodzimy pod klase i sie zaczyna,on nie wejdzie do klasy.W poprzednim roku z p.wychowawczynia poprostu go wprowadzalam i pani zamykala drzwi sali i nic sie nie dzialo.Uspakajal sie,ladnie pracowal,bawil z kolegami,byl po szkole zadowolony.W tym roku p.pedagog podczas takiej sytuacji powiedziala ze nie moga na sile,jest duzy,ma zrozumiec,jednak ani prosba,ani grozba,ani nagroda ani kara.3 razy w tym roku wzielam go do domu jak nie chcial wejsc i dostal kare na tv,granie,mial odrobic zalegle lekcje i jedynie wspolne gry planszowe.Dzis sytuacja sie powtorzyla,byla przytym inna pani pedagog(na szczescie).Wszedl ladnie do klasy,wyszlam ze szkoly,po czym on wybiegl ze szkoly z placzem.Pani pedagog nie pozwolila mi go zabrac,siedzialam z nim 3 godziny lekcyjne w szkole proszac zeby wszedl-nieskutecznie.Probowalam go wprowadzic do klasy,zaczal mnie kopac i bic(bylam w szoku).Po tym juz wogole nie chcial wejsc do klasy.Ostatnia mial religie.Pani wychowawczyni wyszla a on oznajmil mi normalnie ze on zostanie na religii.Bylam w szoku poniewaz wczesniej jak nie chcial chodzic to mowil ze boi sie religii bo katechetka krzyczy,boi sie pani dyrektor i techniki z nia bo to pani dyrektor i ciagle tłumaczenia.A tu nagle on idzie na religie.Sa tez sytuacje po lekcjach,pyta czy moze przyjsc kolega,Ja mowie ze dzisiaj nie to wtedy w duga strone,on nie ubierze sie i nie idzie do domu.Kiedys odbieral go moj tata ze swietlicy,pani do mnie dzwonila bo pani zapytala go kto to jest a on wychodzac powiedzial ze nie zna.Moze to zart a moze po zlosci.Fakt ze ja po rozwodzie chcialam im jakos wynagrodzic wszystko i na wiele pozwalalam,dawalam im mnostwo wyborow i moze to w tym rzecz.2 tygodnie temu wprowadzilam w domu zasady,jestem stanowcza i konsekwentna,juz bylo lepiej,nie stawia sie tak,nie strzela fochow w domu,widze malenka roznice.Jednak ze szkola mam wielki problem.Usiedzialam sie dzisiaj i uplakalam bo nie wiem co robic.Biorac pod uwage podpowiedz ze to lek separacyjny chcialam cos sprawdzic,umowilam sie z rodzicami ze w sobote rano przyjedzie po niego moj tata,wezmie ich do dziadkow a ja dojade ppldniu.Zeszlismy do samochodu i zaczal sie cyrk,histeria,krzyki,kopanie,placz,wyskakwanie ze samochodu.Kazalam tacie zablokowac drzwi,powiedzialam mu ze musza jechac bo ja musze cos zalatwic i bede poldniu.Umowilam sie z siostra zeby mi dala znac jak sie zachowa jak zajada bo balam sie ze nie wysiadzie.Natomiast on wysiadl zadowolony,wszedl,wesolo sie przywital jakby wogole nic sie nie dzialo.Ciezko mi odroznic i nie wiem jak podchodzic do niego,wiem ze stanowcza musze byc napewno,ale szukam jakiejs podpowiedzi co moge robic i jak postepowac,tlumaczyc jesli to ten lek.Dzisiaj pani mi powiedziala ze napewno mam go nie brac do domu,ze to byl blad ale skoro wczesniej slysze ze nie moge na sile,ze jak to lek to moge zaszkodzic to co robic?Siedzielismy w tej szkole 4 godziny przed klasa,nie chcial wejsc,najpierw nie chce wejsc,pozniej ogrania go zlosc,wstyd i zaczyna sie kopanie mnie.Mowie ze tak nie wolno ze mi przykro i zaczyna plakac ze jemu tez.Po tej sytuacji na drugi dzien poszedl pieknie,sam ze szatni pod klase,pani chwalila ze wrecz dzis dominowal i mobilizowal klase do pracy.To bylo w tamtym tygodniu,ostatni dzien szkoly.Wczoraj znowu 5 min przed klasa i proszenia zeby wszedl,dzis natomiast 2 godziny,wszedl na 3 na przerwie.Juz wszystkiego probowalam,kary,pozniej sloiczek mobilizacji,za pojscie,za oceny,ale malo co skutkuje,potrafi powiedziec ze woli miec kare,nie jechac na wycieczke mimo ze wiem ze chcial.Nie moze siedziec w domu.Ja juz mam dosyc psychicznie ze kazdy patrzy jak mnie dziecko terroryzuje,nigdy na takie cos nie pozwalalam i szokowaly mnie takie zachowania dzieci a teraz sama mnie to spotkalo.Zle sie czuje z tym wszystkim,slysze rozne opinie a zadnej konkretnej porady co robic,jak dzialac.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...