Content: Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Background: Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Pattern: Blank Waves Notes Sharp Wood Rockface Leather Honey Vertical Triangles

Matylda

Użytkownicy
  • Ilość dodanej zawartości

    3
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

0 Neutralna reputacja

O Matylda

  • Ranga
    Nieśmiały

Profile Information

  • Płeć
    Kobieta

Ostatnie wizyty

204 wyświetleń profilu
  1. Czy mój problem jest aż tak kuriozalny że nikt nie chce się wypowiedzieć? :'(
  2. Witam mam podobny problem i też nie wiem co myśleć Pawel

    1. Pawel4

      Pawel4

      Jak chcesz możemy porozmawiać prywatnie

  3. Witam serdecznie. Bardzo proszę o pomoc bo już nie mam siły. Byłam w związku, po krótkim czasie okazało się że jestem w ciąży. Byliśmy bardzo szczęśliwi, mimo krótkiego stażu związku. Niestety kilka miesięcy po urodzeniu dziecka, zdecydowałam o rozstaniu. Było to bardzo trudne ale doszłam do wniosku że tak będzie lepiej dla dziecka. Chciałabym jeszcze kiedyś ułożyć sobie życie. Jestem pewna że z byłym nie chcę być. Mieszkam sama z dzieckiem, jest mi dobrze tak jak jest. Ale on nie potrafi się z tym pogodzić, za każdym razem kiedy dzwoni do mnie żeby porozmawiać o dziecku (ojciec dziecka aktualnie przebywa za granicą), mówi że ma nadzieję że jeszcze ułożymy sobie wspólnie życie, stworzymy rodzinę. Że nie chce żebym sobie kogoś znalazła. Nie chce z nim być, nie raz mu już o tym mówiłam. Utrzymuje z nim normalne relacje ze względu na dziecko. Ale już przestałam się "buntowac" i mówić mu że nic już z tego nie będzie. Mam wyrzuty sumienia że go zostawiłam. Chciałabym żeby sobie kogoś znalazł ale on cały czas powtarza że jestem tą jedyną. Czuję się z tym okropnie. Jest mi go szkoda że on jest sam za granicą, nie dość że nie jest ze mną to ma jeszcze ograniczony kontakt z dzieckiem. Chciałabym zacząć normalnie żyć, być szczęśliwa, myśleć o sobie i o synku. A codziennie wieczorem kiedy mały zasypia, płacze w poduszkę bo wyobrażam sobie jak on cierpi. Nie wiem co mam robić. Nie kocham go, on nigdy nie doświadczył miłości od strony ojca, poprzednie związki bardzo przeżył, teraz za granicą jest całkiem sam. A ja coraz bardziej się pogrążam... Nie wiem już co mam robić i jak żyć...
  4. Witam Wszystkich. Pierwszy raz piszę na tym forum, w sumie nawet nie wiem od czego zacząć... Ciężko pozbierać myśli. Mam 24 lata. Wszystko zaczęło się jak miałam jakieś 12 - 13 lat. Pierwszy raz się pocięłam. Nie pamiętam już nawet przez co. Pamiętam tylko że robiłam to dobre kilka lat, dawało mi to ogromną ulgę gdy miałam jakiś problem. Rodzina wiedziała o tym, ale nigdy nikt tak naprawdę ze mną o tym nie rozmawiał. Później zaczęły pojawiać się coraz bardziej natrętne myśli samobójcze. Mam za sobą kilka prób, jednak zawsze w ostatnich momentach wycofywałam się bo bałam się reakcji rodziny (?). Jakby to miało jakieś znaczenie po śmierci... Zaznaczam, że wychowywałam się w normalnej rodzinie. Nigdy w moim życiu nie przeżyłam żadnej traumy, mam rodzinę która mnie kocha, mam pracę, mam gdzie mieszkać. Niby mam wszystko z czego powinnam się cieszyć. Nie mam tak naprawdę większych powodów do zmartwień. Ale nie potrafię normalnie myśleć. Czasem zdarzają się momenty, gdy czuję się naprawdę dobrze. Ale w każdej chwili może się to zmienić. Jakieś dwa tygodnie temu znowu spróbowałam z tabletkami. W jednej chwili ogarnął mnie wewnętrzny żal, smutek, niemoc. Jakbym była w amoku. To trwa do dzisiaj. Nauczyłam się w takich chwilach normalnie zachowywać wśród ludzi, potrafię się śmiać, rozmawiać. Ale cały czas czuję taką niemoc, niechęć, rozczarowanie. Cały czas jestem zestresowana. Doszło już do tego, że boję się wyjść sama np. do sklepu... No i te ciągłe myśli o śmierci. Że byłoby lepiej, że gdybym nie była takim tchórzem to dawno bym to zrobiła. Tyle lat minęło, a ja tego nie zrobiłam. Ale boję się że w końcu nadejdzie ten dzień. Byłam ostatnio u psychologa, pierwszy raz w życiu. Stwierdził, że mam depresję i stany lękowe. Ale nie jest w stanie mi pomóc, bo nie ma żadnego punktu zaczepienia jeśli chodzi o moje życie, żeby zacząć terapię. Powiedział że muszę udać się do psychiatry. Ale wydaje mi się, że osoba która ma depresję, w ogóle nie funkcjonuje, nie wychodzi z domu, nie uśmiecha się, ma problemy np. ze snem. A ja śpię aż za dużo, jak mam wolne to nawet po kilkanaście godzin. Pracuję. Tylko nie chce mi się żyć. Moja siostra twierdzi że po prostu powinnam zacząć myśleć pozytywnie. Naprawdę próbuję, ale to niestety nie pomaga. Ostatnio złapałam się też na tym że wszystko zaczęło mnie irytować. Czuję ogromną niechęć do ludzi, czasem wręcz nienawiść. Nie rozumiem sama siebie, chciałabym być normalna, ale nie potrafię... Proszę, pomóżcie mi, bo nie wiem do kogo mogę się już teraz zwrócić. Większość ludzi twierdzi że po prostu się nad sobą użalam... Ale ja naprawdę nie potrafię przestawić swojego myślenia, choć bardzo bym tego chciała... Mam już dość. Wstyd mi, że nie potrafię być normalnym człowiekiem... A może faktycznie sobie to wszystko uroiłam...?