Content: Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Background: Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Pattern: Blank Waves Notes Sharp Wood Rockface Leather Honey Vertical Triangles

INFP

Użytkownicy
  • Ilość dodanej zawartości

    1050
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Days Won

    95

Reputacja

106 Wzorowa reputacja

5 obserwujących

O INFP

  • Ranga
    Gaduła

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Skąd
    Zza rogu

Ostatnie wizyty

1191 wyświetleń profilu
  1. Hej. Myślę, że każdy z nas czasem potrzebuje czyjejś uwagi, troski, akceptacji... To, że Twoje potrzeby emocjonalne i ich zaspokojenie wzbudzają w Tobie wyrzuty sumienia sprawia na mnie wrażenie kogoś, kogo wcześniej przekonano, że jest ciężarem i nie zasługuje na niczyją miłość. Piszesz, że brzydzisz się sobą... Wiem, że to bardzo trudne, ale czy potrafiłabyś popatrzeć przez chwilę na siebie tak, jak patrzyłabys na przyjaciółkę o podobnych doświadczeniach i problemach? Co mogłabyś powiedzieć komuś, kto jako dziecko zamiast akceptacji doświadczał strachu i przemocy? Czy udałoby Ci się przekonać kogoś takiego, że to nie jego wina? Może nawet okazać tej osobie troskę w jakiś sposób?
  2. Hej. Myślę, że otwarte rozmawianie o swoich oczekiwaniach jest bardzo potrzebne. Kiedy wchodzimy w związek, to każdy jakieś ma (Ty np. oczekujesz bliskości, w tym również fizycznej, Twój obecny partner - związku na dystans). Twoja gotowość do pójścia na pewien kompromis, zmiany niektórych rzeczy u siebie tak, żeby dopasować się do partnera wydaje mi się dojrzała, ale warto zastanowić się, czy taka zmiana nie będzie kosztowała Cię zbyt wiele na dłuższą metę - czy faktycznie jesteś gotowy żyć bez bliskości, w relacji, w kórej jesteście razem, ale osobno? I czy Twój partner również jest gotowy, żeby dawać coś od siebie i wyjść Ci na przeciw? Jeśli nie, to chyba jest dobry moment, żeby wrócić do momentu podjęcia decyzji o byciu razem - teraz wiecie o sobie o wiele więcej niż wtedy. Na pewno żaden z Was nie chce unieszczęśliwiać drugiej osoby, ani siebie?
  3. Myślę, że to bardzo ważne, że ze sobą rozmawiacie. Inaczej każde z partnerów zaczyna żyć we własnym świecie, często przypisuje drugiemu rzeczy, które nie mają związku z rzeczywistością i powoli oddalają się od siebie, aż stają się sobie całkiem obcy... Żeby jednak takie rozmowy nie prowadziły do kłótni i nie były dla nikogo raniące (jak Wasza ostatnia rozmowa), warto postarać się mówić o swoich uczuciach bez atakowania drugiej strony, np. Twój partner mógł to samo powiedzieć trochę inaczej - np. "czuję się ograniczany", pozostawiając bolesne porównania i bezpośrednie zarzuty. Kiedy zamiast atakować i uogólniać: "ty zawsze...", "ty ciągle...", "ty nigdy..." mówimy o tym, co sami w tym momencie czujemy, druga strona nie musi się bronić, może nawiązać z nami prawdziwy dialog i chętniej przyjąć to, co mówimy. To nie jest łatwa sztuka i czasami po prostu nam się nie udaje, ale warto próbować tak właśnie ze sobą mówić. Wtedy oboje czujemy, że mamy wsparcie i zrozumienie po drugiej stronie, nie jesteśmy samotni ze swoimi uczuciami. Czy myślisz, że moglibyście spróbować w ten sposób ze sobą rozmawiać?
  4. Hej. Myślę, że opowiedzenie o tym wszystkim tutaj było dla Ciebie pożytecznym krokiem... Jak czujesz się teraz, kiedy podzieliłaś się z kimś tym, co przeżywasz? Z tego, co piszesz wygląda na to, że bardzo chciałabyś uniknąć w swoim związku wszystkiego tego, co dzieje się między Mamą i Tatą. Czy rozmawiałaś może o tych obawach ze swoim partnerem?
  5. Hej. Mam wrażenie, że ta sprawa przedstawia Ci się dosyć ostro, jako albo - albo... Zastanawiam się, czy faktycznie musisz przyjmować to w takiej formie i podejmować za wszystkich taką trudną decyzję? Piszesz, że obawiasz się, czy Mama po raz kolejny "nie zaatakuje". Czy mógłbyś opisać, na czym polegają te ataki? Czy rozmawiałeś z nią o tym, co te ataki powoduje (czy może sama czuje się zagrożona, na czym to zagrożenie polega itd., oczywiście nie liczyłbym że powie to wprost, ale czytając bardziej emocje niż słowa można się pewnie zorientować)? A jeśli nie, to czy myślisz, że mógłbyś dać jej się swobodnie na ten temat wypowiedzieć (niezależnie od tego, jakie historie o swojej narzeczonej byś wtedy usłyszał), bez komentowania, przekonywania że jest inaczej i nakłaniania do zmiany zdania? Czasami, kiedy jesteśmy agresywni, samo bycie usłyszanym, bez tłumaczenia nam że źle myślimy czy źle czujemy pomaga się uspokoić, poczuć bezpieczniej. Wysłuchanie Mamy bez komentowania tego co mówi może pokazać jej, że nie musi czuć się w żaden sposób zagrożona, że nie grasz w przeciwnej drużynie, nadal jesteś z nią... Myślisz, że to ma sens?
  6. To przykra sprawa, że jesteśmy wychowywani w przekonaniu, że własną wartość trzeba udowodnić... Rodzice "lubią" nas kiedy jesteśmy mili, pracowici, inteligentni, zaradni, a mają tendencję do odpychania i oziębłości kiedy do głosu dochodzi druga, naturalna strona naszej natury (ta leniwa, pełna trudnych emocji, bezradna). Taki wzór wynosimy ze sobą na resztę życia, trudno zaakcpetować nam w sobie te rzeczy, które nie pasują do powszechnie przyjętych oczekiwań (np. odnoszenia sukcesów, pracowitości, zaradności). A jednak wiemy dobrze, że jest w nas ta druga strona, która nie pozwala nam się poczuć wartościowymi, zasługującymi na miłość ludźmi. Trudno mieć do siebie pretensje - nikt nigdy nie nauczył nas jak można kochać kogoś, kto przejawia złość, zazdrość, i te wszystkie "złe" rzeczy, do tego nie ma idealnej sylwetki jak w reklamie szamponu... Cieszę się, że zdecydowałaś się coś zmienić, być może na tym etapie psycholog mógłby przydać się nawet bardziej niż psychiatra. W każdym razie powodzenia, pozdrawiam Cię ciepło.
  7. Hej. Czy potrafiłabyś przyjrzeć się dokładnie temu, jakie oczekiwania - nawet te niewypowiedziane - spełnia Twój chłopak jako partner? Jakie emocje wzbudza w Tobie jego bliskość? Dosyć często jest tak, że na napotkaną osobę rzutujemy własne wyobrażenie o tym idealnym partnerze, które nosimy w sobie od lat, nie do końca świadomie. Często też próbujemy tego człowieka dopasować w te swoje ramy (dając mu wiele "kolejnych szans") i dopiero po wielu próbach, a czasem po wielu latach zdajemy sobie sprawę, że jest to właściwie obcy człowiek, ktoś zupełnie inny od tego, kogo w nim widzieliśmy... Nie gorszy, nie lepszy, po prostu ktoś inny. To powszechna sprawa, sam się mogę pod tym podpisać (jako jedna jak i druga strona). Czasem jest pewnie jedyną drogą żeby stać się bardziej dojrzałym, zwykle już w kolejnym związku... Myślę, że nie ma sensu robienie czegoś wbrew sobie (kiedy tzw. rozum mówi jedno, a serce drugie). Wydaje mi się, że zamiast tego warto przyjrzeć się sobie - bo to tam, w środku nas samych jest ta miłość, namiętność, potrzeba bycia z kimś, kogo uważamy za swojego partnera. Kiedy przyglądamy się w ten sposób sobie (zamiast kierować uwagę wyłącznie na zewnątrz, na obiekt uczuć), nagle możemy odkryć wiele prawd o sobie, niekoniecznie wygodnych (że np. boimy się odrzucenia, samotności, że wałściwie nie jesteśmy sami wiele warci, że mamy w sobie przekonanie o zasługiwaniu na nieszczęśliwy związek, że kiedy kogoś nagle zostawimy, to nie będziemy mogli spojrzeć potem w lustro itd.) Dopiero mając taką wiedzę o sobie samych możemy świadomie podejmować decyzję co dalej w związku - czy np. dajemy kolejną szansę, czy zachowujemy się asertywnie itd.. Co o tym myślisz?
  8. Hej. Przyczyn bólu głowy może być wiele. W okolicach brwi mogą to być np. zatoki. Ponieważ jednak piszesz o trudności z utrzymaniem otwartej powieki, możliwe, że przyczyną jest też uszkodzony / naciskany nerw lub mięsień. Możesz spróbować delikatnie, powoli rozmasować okolice skroni, czoła, z tyłu głowy i szczęki, delikatnie "naciągając" skórę w różnych kierunkach. Jeśli ból nie minie to myślę, że warto pójść z tym do lekarza.
  9. Warto przy tym pamiętać, że bardzo często przyczyną są tzw. punkty spustowe (trigger points), które mogą powodować przeróżne symptomy i jeśli się je przeoczy można poddać się operacji, która niewiele zmieni. Wizyta u doświadczonego fizjoterapeuty może zaoszczędzić wtedy bólu i pieniędzy.
  10. Jeśli dobrze rozumiem, obawiasz się, że jeśli z dziewczyną dojdzie do intymnych zbliżeń, to całe "odstawienie" pójdzie na marne, powrócisz do nałogowego oglądania porno i kompulsywnego myślenia o seksie? Jeżeli tak jest, to wydaje mi się, że wypierając te myśli w tej chwili i "walcząc" z własnym popędem możesz z czasem doprowadzić się do nerwicy, a przy rosnącym napięciu, którego nie będziesz już w stanie wytrzymać (np. licząc dni bez) możesz przyapdkową chwilę słabości potraktować jak ostateczną porażkę... Jak z kżdym nałogiem. Z własnego podwórka - kiedyś piłem codziennie, w dodatku żyjąc w zaprzeczeniu i przekonaniu, że nie jestem uzależniony od alkoholu. Kiedy spróbowałem go odstawić, czułem, jak rośnie napięcie i jak ciężko jest ze świadomością potrzeby utrzymania trzeźwości przez kolejny dzień. Od czasu do czasu zaliczałem wpadkę, co odbierało mi ostatki poczucia własnej wartości i przedstawiało mi siebie jako totalnego przegranego. W pewnym momencie pomyślałem, że nie tędy droga - a co, jeśli pozwolę sobie na picie alkoholu, ale będę to robił w sposób bardzo uważny, świadomy? Zacząłem eksperymentować - pijąc starałem się cąły czas zwracać uwagę na to, jak zmienia się moja percepcja, moje przekonania o życiu i myśli, które przychodzą do głowy. Odkryłem wtedy masę rzeczy o sobie, o własnych przekonaniach co do alkoholu - m. in. że wbrew pozorom nie prowadzi do takiego stanu, jaki sobie wyobrażam zaczynając pić, że pijany nie jestem bardziej zabawny, że przekonanie, że muszę się napić wynikało bardziej z uwarunkowania przez otoczenie, z mojej nieuważności na własne emocje i reakcje fizjologiczne niż z faktycznej potrzeby. Nagle okazało się, że nie muszę już pić, udało mi się jakoś wyrwać z kompulsywnego myślenia o piciu. Albo inaczej - świadomie doświadczyłem tego, jak takie myślenie działa, jak reaguje w trakcie picia moje ciało, co wtedy dzieje się ze mną mentalnie i fizycznie. Jesli chcesz, możesz spróbować tego samego z masturbacją - kiedy pojawiają się myśli o seksie, który traktuje jedną ze stron przedmiotowo (zamiast podmiotowo) postaraj się zauważyć skąd przychodzą takie potrzeby, do czego mógłbyś je w sobie odnieść (czy np. chodzi o potrzebę kontroli, czy może o potrzebę bezwarunkowej miłości, której brak odczuwasz itd.). Wtedy możesz zacząć pracować z konkretnymi rzeczami w swojej psychice. Nie każdy jest na to jednak gotowy, każdy idzie własnym tempem, więc Ty wiesz najlepiej co będzie dla Ciebie dobre.
  11. Hej. Piszesz: "co się stanie gdy po dłuższym okresie "odstawienia" znajdę dziewczynę z którą będę mógł mieć seks?" Myślę, że jeśli uda Ci się przenieść wtedy większość uwagi na relację - czyli to, jak będziecie ze sobą rozmawiać, jak będziecie opowiadać o swoich uczuciach, jak uda Wam się zadbać o komfort i poczucie bezpieczeństwa drugiej strony, to kwestia seksu przestanie być kwestią. Ważne jest jednak to, z jakimi oczekiwaniami i wyobrażeniami wchodzimy w związek - jeżeli zwykle wyobrażamy sobie tylko łóżkowy aspekt jako esencję bycia razem, to jest duże ryzyko, że przeoczymy masę ważnych rzeczy, że nie będziemy się nawzajem tak naprawdę słyszeć i po fazie seksualnego zauroczenia i rozładowania przyjdzie czas na gorzkie refleksje i rozczarowania. Wydaje mi się, że warto zacząć od drugiej strony - od tego, jak ze sobą rozmawiamy, od uważnego słuchania, od poczucia humoru... Wtedy seks będzie zajmował właściwe miejsce, będzie, że tak napiszę, wisienką na torcie, zamiast głównym daniem. Co o tym myślisz?
  12. Może po prostu im powiedzieć, że myślisz, że to dobry moment, żeby się usamodzielnić?
  13. Hej. Wydaje mi się, że strach przed awanturą czy szantażem emocjonalnym wynika z tego, że już się z tym spotkałaś ze strony rodziców? Jeżeli tak jest i jeśli chciałabyś się wreszcie uwolnić od takiego niezdrowego układu, to chyba teraz jest najlepszy moment... Co o tym myślisz?
  14. Hej. Czy następnym razem, przed lekcją, potrafiłabyś umiejscowić swój lęk w ciele? Czy spróbowałabyś też w świadomy i jak najbardziej łagodny sposób zwrócić swoją uwagę na tę okolicę ciała (np. brzuch, klatkę piersiową), kładąc tam dłonie (jeśli to możliwe) i troskliwie ją masując? Jeśli chcesz, możesz też spróbować uważnie obserwować co właściwie dzieje się z Tobą w tym momencie - czy masz spłycony, przyspieszony oddech? Spięte mięśnie ramion, szczęk, pleców? Czy potrafiłabyś wtedy wydłużyć wydech w stosunku do wdechu? Jakie myśli przychodzą Ci wtedy do głowy? Czy wdajesz się wtedy z nimi w dyskusję, czy może próbujesz je uciszyć i wyrzucić z głowy? Jak by to było pozwolić im przyjść, pobyć z Tobą przez parę sekund i puścić je wolno?
  15. Hej. Czy próbowałaś porozmawiać o tym, jak się czujesz z rodzicami?