Content: Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Background: Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Pattern: Blank Waves Notes Sharp Wood Rockface Leather Honey Vertical Triangles

INFP

Użytkownicy
  • Ilość dodanej zawartości

    1007
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Days Won

    67

Reputacja

100 Wzorowa reputacja

5 obserwujących

O INFP

  • Ranga
    Gaduła

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Skąd
    Zza rogu

Ostatnie wizyty

757 wyświetleń profilu
  1. Myślę, że bardzo dobrze sobie radzisz. Dopóki mamy na to pojemność, warto jest powstrzymywać się od "odbijania piłeczki", lepiej raczej mówić wyraźnie o własnych spostrzeżeniach, uczuciach i oczekiwaniach (np. "widzę, że oboje jesteśmy zmęczeni; czuję, że mnie atakujesz i jest mi z tym ciężko; zamiast sprzeczać się o ścierkę wolałabym się teraz przytulić, usiąść z tobą i napić się herbaty. Co o tym myślisz?"). To nadal jest wzięcie odpowiedzialności za związek na własną klatę (bo partner chwilowo nie ogarnia), ale być może pozwoli mu to ochłonąć i przez chwilę spojrzeć na kwestię z Twojej perspektywy.
  2. Hej. Czytając to, co piszesz mam wrażenie, że jesteś osobą dojrzałą emocjonalnie, zaangażowaną w rodzinę i dom, która stara się dbać o relacje najlepiej jak potrafi. Ten czas, kiedy oboje rodziców opiekuje się maluszkiem, do tego pracując i dbając o dom może być prawdziwym wyzwaniem. U nas też był. Piszesz, że Twój partner postrzegany jest w pracy jako miły, sympatyczny człowiek. Kiedy bardzo staramy się spełniać oczekiwania, powstrzymywać gniew i złość w otoczeniu, w którym obawiamy sie oceny (np. w pracy), to niestety, bardzo często odreagowujemy potem w otoczeniu bezpiecznym, czyli w domu. Zmęczenie po całym dniu pracy i przymusowym byciu miłym, kiedy nareszcie możemy bezpiecznie przestać się starać, powoduje frustrację z byle powodu. Mamy też swoje oczekiwania (np. że ścierka będzie leżała tu a nie tam) i jedyna osobą którą nareszcie możemy obwinić o to, że oczekiwania nie są spełnione jest nasz partner... Wspomniałaś o braku empatii u partnera. Myślę, że to jest ważna uwaga. Żyjąc w biegu, pracując i opiekując się dzieckiem łatwo wpaść w patrzenie z wąskiej perspektywy, kiedy ja nie mam siły na nic, wypruwam sobie flaki i staram się przeżyć kolejny dzień (oczekuję więc tego samego od innych), a tu jeszcze partner (-ka) wymaga ode mnie emocjonalnej bliskości i zrozumienia dla jej / jego problemów. Wyjście w związku poza to, co "moje" nie jest wtedy łatwą sztuką. Niewielu facetów w wieku dwudziestu - trzydziestu lat jest na tyle rozwiniętych emocjonalnie, żeby sobie z tym na codzień radzić... Nie oczekujemy przecież od chłopców rozwijania sztuki emocjonalnej bliskości, chcemy raczej zaradności i tego, że nie będą płakać nawet gdy boli, bo to przecież wstyd. Później, w związku, jest jak jest. Co nie znaczy, że nie warto z ich strony próbować. Myślisz, że udałoby Ci się namówić go na wspólną terapię po to, żeby sam określił jasno swoje oczekiwania od Ciebie i miał w końcu czas i przestrzeń, żeby uważnie wysłuchać Ciebie?
  3. Hej. Silne emocje o których piszesz nie są obce ani mnie, ani pewnie większości ludzi (tu na forum i w ogóle). To, jak w sytuacji ich przeżywania się zachowujemy może się jednak bardzo różnić. Czytając to, co napisałaś o sobie widzę osobę z jednej strony bardzo świadomą tego, co się w jej psychice aktualnie dzieje, a z drugiej strony kogoś, kto czuje się bardzo bezradny w chwili intensywnego przeżywania gniewu, smutku czy lęku, właśnie ze względu na ich intensywność. W takich momentach zwykle próbuje przejąć pałeczkę nasz układ współczulny, pompuje w nas adrenalinę i chcąc nie chcąc wchodzimy w tryb obrony (np. przez agresywny atak, w tym również samego siebie, potłuczoną butelką) albo ucieczki (w marazm, nieobecność, bo obecność jest już zbyt trudna i wyczerpująca). Jeżeli uważasz, że problem pojawia się właśnie w takim momencie, możesz spróbować następnym razem skupić uwagę na tym, co właściwie dzieje się z Twoim ciałem i umysłem. Kiedy poczujesz tę nagłą nieodpartą chęć rąbnięcia czymś, "wydarcia" się na kogoś czy samookaleczenia możesz spróbować wychwycić kilka szczegółów: jaki jest Twój oddech (np. płytki i przyspieszony?), czy masz zaciśniete mięśnie szczęk, ramion, pleców, czy zaciskasz pięści; jakie myśli się pojawiają? Daj sobie okazję na przyjrzenie się temu z bliska, na "oswojenie" takiej trudnej chwili. Zobacz, ile uda Ci się zauważyć, zanotować. Warto spróbować zrobić to bez osądzania, cokolwiek zauważymy. To byłby pierwszy, odważny krok, żeby zobaczyć co właściwie się z nami dzieje.
  4. Myślę, że ta potrzeba bycia akceptowanym i kochanym jest w każdym z nas. Jedni odczuwają ją bradziej, inni mniej. Jedni dostali w życiu takiej bezwarunkowej miłości i akceptacji więcej, inni mniej. W dorosłym życiu oczekujemy tego od partnera albo bliskich przyjaciół; po wielu rozczarowaniach czasem odkrywam, że tylko my sami możemy sobie tą miłość i akceptację zapewnić. Czy możesz powiedzieć co Ty sam czujesz do własnej osoby?
  5. Hej. Możemy tylko zgadywać, co jest powodem kryzysu; może to być np. fakt, że choć teoretycznie jesteś i wspierasz partnerkę (głównie na odległość), to przez większość czasu może czuć się samotnie. Problemy z byłym partnerem, ze zdrowiem mamy, sprawy w sądzie - to wszystko może powodować poczucie zagubienia i natłok trudnych myśli. Każdy spędzony samotnie dzień w takiej sytuacji jest wyzwaniem. Rozmowy przez telefon mogą już nie wystarczać - potrzebujemy czuć, że ktoś twardo przy nas stoi, że jest z nami w tym najgorszym momencie. Być może stąd ta radość kiedy fizycznie jesteście razem? Z drugiej strony Twojej partenrce może być ciężko obarczać Cię oczekiwaniem, że rzucisz wszystko i będziesz przy niej, bo przecież to nie jest takie proste... I tak sobie tkwi gdzieś pomiędzy byciem w samotności i byciem w związku na odległość. Próbowałeś porozmawiać z Nią o tym, co ostatnio zauważasz?
  6. Hm... A jak ludzie traktują murzynów i żydów?
  7. Hej. Czy stało się coś konkretnego, co nagle zmieniło Twoje relacje z ludźmi?
  8. Okropne. Czy ktoś to wtedy zauważył?
  9. Czy myślisz, że następnym razem kiedy będziesz się w ten sposób czuła, mogłabyś spróbować delikatnie, z troską przyłożyć rękę do klatki piersiowej i spróbować ją powolutku rozmasować?
  10. Hej. Napisałaś, że czasem z powodu tych trudnych uczuć i myśli nie możesz oddychać. Czy potrafiłabyś określić gdzie wtedy w ciele "czujesz" te emocje?
  11. Hej. To co teraz odczuwasz wydaje mi się całkiem zrozumiałe; żyjąc między młotem i kowadłem nie jest łatwo rozwinąć skrzydła i czuć się swobodnie... Mam wrażenie, że mieszkając z braćmi, którzy najprawdopodobniej wychowali się w tym samym domu co Ty (?) żyjesz właściwie na przedłużeniu tego, co działo się w domu wcześniej. Zastanawiam się, czy masz jakąkolwiek możliwość podjęcia życia na zupełnie własną rękę, bez braci?
  12. Hej. Kilkakrotnie miałem okazję być świadkiem znacznej poprawy u dzieci zmagającymi się z podobnymi problemami (problemy ze złożeniem zdania, budowaniem większych wypowiedzi) po kilku sesjach neurofeedbacku, z tym, że był to LENS (Low Energy Neurofeedback Systam), nie ten "tradycyjny", który również może być skuteczny, ale w mniejszym stopniu i po wiekszej ilości sesji. Zdarzało się, że po 2 latach terapii u logopedy, która nie przynosiła większego skutku, nagle (po jednej lub dwóch sesjach LENS) dziecko zaczynało robić wyraźny, niespodziewany progres zauważany przez samego logopedę. Nie wiem jednak, czy w okolicy znajdzie się ktoś oferujący akurat ten rodzaj stymulacji mózgu.
  13. Hej. Cieszę się, że zdecydowałaś się napisać o tym co czujesz. Czasem sam fakt opowiedzenia o swoich problemach pomaga na nie trochę inaczej spojrzeć... Myślę, że na pewno nie jesteś w tej zagranicznej samotności bardzo samotna; sam znam kilka osób, które przeżywają podobne rozterki. Zastanawiam się, czy masz jakiś kontakt z rodziną? Odwiedza Was może ktoś od czasu do czasu?
  14. Jest tylko to, co czujesz i myślisz teraz. Reszta to komentarz, historia, czyli również myśli, te powracające, nie pozwalające Ci odpuścić. Z Twojego opisu wynika, że teraz, w tym momencie jest dwoje ludzi, z których jedno nie jest gotowe słuchać, a drugie nie jest gotowe ten fakt zaakceptować. Pozostając tylko z tym, co jest TERAZ masz szansę ogarnąć te trudne myśli i emocje, niezależnie od byłej partnerki. Z kolei dając się ciągle wciągać w rozgrzebywanie tego, co wydarzyło się wcześniej i obstając przy tym, że to wszystko trzeba jej jeszcze wytłumaczyć i wyjaśnić, żeby skłonić do refleksji (na którą wcale może nie mieć ochoty) masz szansę zapętlić się na dłuższy czas... Jeśli chcesz możesz spróbować wziąć to wszystko w nawias. Zamiast patrzeć na zewnątrz, za nią, możesz zajrzeć do środka i zobaczyć to, co się aktualnie wydarza - smutek, żal, pretensje do siebie i do niej, potrzebę tłumaczenia. I to wszystko jest OK. To są normalne, zrozumiałe i znane każdemu uczucia i myśli. Pozwól im być kiedy się pojawiają, ale może nie dawaj się zaraz wciągać w niekończący się dialog i szarpanie z myślami. Pozostań przy tym, co dzieje się z Tobą w tym momencie. Jeżeli oczywiście chcesz i jesteś na to gotowy.
  15. Jeżeli Twoim celem jest tylko wyjaśnienie tego, co czułeś i co teraz czujesz, to chyba jest osiągalne? A jeżeli myślisz o powróceniu do bycia razem, to mam wrażenie, że sam nie chcesz puścić myśli o tym, że może to jednak możliwe. Więc taka konfrontacja może pomóc wyjaśnić Ci na czym naprawdę stoisz.