Content: Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Background: Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Pattern: Blank Waves Notes Sharp Wood Rockface Leather Honey Vertical Triangles

INFP

Użytkownicy
  • Ilość dodanej zawartości

    971
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Days Won

    67

Reputacja

100 Wzorowa reputacja

5 obserwujących

O INFP

  • Ranga
    Gaduła

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Skąd
    Zza rogu

Ostatnie wizyty

639 wyświetleń profilu
  1. Rozumiem. Czy patrząc na swojego partnera dzisiaj potrafisz jeszcze zobaczyć w nim to, co widziałaś wcześniej i powiedzieć: "takiego właśnie sobie Ciebie wybrałam"?
  2. Hej. Zadałaś bardzo ciekawe pytania; mam wrażenie, że próbujesz określić szczęście, związek czy prawdziwą miłość w jakiś ustalony, absolutny sposób. Myślę, że to bardzo trudne zadanie, bo ilu ludzi zapytamy, tyle definicji miłości usłyszymy. "Miłość" czy "związek" to pojęcie, koncepcja, pod którą każdy rozumie troszeczkę co innego, w zależności od własnych doświadczeń i interpretacji. Być może warto więc zadać sobie samemu / samej pytanie - co przez to rozumiemy? Albo dlaczego właśnie fakt, że niektórzy ludzie poszukują wciąż "wrażeń" tak bardzo nas porusza? Skąd właściwie bierze się to "dręczenie", o którym piszesz?
  3. Może nareszcie czuje się na tyle bezpiecznie, żeby się wypłakać, znalazło kogoś, kto potrafi o nie zadbać.
  4. Super. To dziecko to Ty. Czy jesteś w stanie przyjąć tę miłość i akceptację od tego dorosłego?
  5. Na poziomie emocji pewnie właśnie tak. Nie dostało tej bezwarunkowej miłości i akceptacji, której potrzeba żeby wzrastać, więc się domaga. Czyli terapia jest teraz poza Twoim zasięgiem. Jeżeli chcesz, jeśli czujesz się na tyle pewnie we własnym wglądzie, możesz spróbować eksperymentu z pustym krzesłem. Wróć do jakiegoś bolesnego momentu, pozwol sobie go poczuć, potem posadź to nieakceptowane dziecko obok siebie i pomyśl (poczuj?) co mógłbyś mu dzisiaj powiedzieć, jako dorosły, który to wszystko rozumie. Gdybyś nie był pewien jak ono to odbierze, to zawsze możesz na chwilę zamienić miejsca i zobaczyć co czuje po tym, co usłyszało. Irracjonalne? I bardzo dobrze.
  6. Hej. Myślałeś o tym, żeby zgolić całkiem włosy?
  7. Hej. Chyba tylko Twoja dziewczyna mogłaby powiedzieć więcej na ten temat. Jeżeli chcesz spróbować, możesz zachęcić ją do mówienia o tym co czuje, słuchając uważnie, ale bez osądzania, zaprzeczania czy przekonywania jak powinna się czuć. Kiedy wyjawi Ci coś więcej możesz postarać się przyjąć to tak, ja to przedstawia, bez uruchamiania własnych obron (np. racjonalizowania, tłumaczenia, zaprzeczania itd.) Jeżeli uda Ci się trwać w takim momencie, być przy niej (choćby bez słów), dając odczuć, że dalej jesteś z nią, to może otworzy się jeszcze bardziej... To może być bardzo trudne jeżeli jest się w jednym związku (możesz np. usłyszeć coś, na co nie jesteś gotowy albo poczuć się mocno zranionym). Jeżeli chcesz jej jednak spróbować pomóc wydobyć to, co ją gnębi to chyba jeden z lepszych sposóbów.
  8. Cześć. Myślałaś o zwróceniu się o pomoc do psychologa (np. szkolnego)?
  9. Czy moglibyśmy nazwać to poczuciem bezradności? Zgodzę się z Tobą, że ogarnięcie czegoś intelektem nie oznacza załatwienia sprawy na poziomie emocji. Z własnego doświadczenia wiem, że pomaga w tym bezpośrednie doświadczenie, pozwolenie sobie na przeżycie tych najtrudniejszych emocji i znalezienie dla nich miejsca. Jeżeli złość i bezradność są właśnie takimi trudnymi emocjami, to może warto popatrzeć na siebie z boku - jak na to dziecko, które od lat zmaga się z nimi (przez uwarunkowanie ze strony rodzica) i okazać temu dziecku zrozumienie, życzliwość, pozwolić mu czuć to, co właśnie czuje (chociaż to bardzo trudne uczucia). Nasz problem często polega na tym, że kiedy wchodzimy w trudne emocje i okazują się dla nas zbyt trudne, to z lęku przed utratą kontroli uciekamy w intelekt - próbujemy opisać, "wytłumaczyć", szukać przyczyn i mechanizmów. Niechcący uciekamy wtedy jednak przed bezpośrednim doświadczaniem. Gdybyś zdecydował się na terapię, to chyba warto byłoby spróbować jakichś niewerbalnych technik (np. sandplay), które nie dałyby Ci okazji na taką mimowolną "ucieczkę". Co o tym myślisz?
  10. Kiedy zauważasz u siebie ten głód aprobaty i miłości - co w takim momencie właściwie czujesz?
  11. Hej. Przymus bycia zawsze grzecznym i spełniania cudzych oczekiwań rodzi chyba wiele złości? Jeśli tak jest, to jak sobie z nią radzisz? Czy pozwalasz sobie okazać ją czasem w jakikolwiek sposób?
  12. Na pewno nie zawsze jest to łatwe.
  13. Masz świetny wgląd w swoje myśli i emocje, to bardzo dużo. Nie porównywałbym problemów jednych ludzi z drugimi, każdy ma własną, niepowtarzalną historię, jak np. Twoja z podstawówki, kiedy czułaś się odepchnięta i nieważna (czy zauważyłaś przy okazji, jak łatwo wchodzimy w zwyczajowy tryb porównań i oceny, np. Twoje problemy vs. problemy innych? A przecież nie musimy w takie porównania wcale wchodzić.) Może nie trzeba od razu na siłę starać się zupełnie olać opinię innych ludzi i wmawiać sobie, że jest dla nas nieważna (bo tak nigdy nie będzie). Może wystarczy tylko zobaczyć, ile jest w tym ich faktycznie wyrażonej opinii, ale ile naszego własnego zgadywania i przekonania o tym, co w tym momencie myślą. Świetnie, jesteś więc niepowtarzalna; tylko niektórzy potrafią to docenić.
  14. To prawda, że zauważanie i uświadamianie sobie własnych myśli i uczuć nie jest proste, zwłaszcza, kiedy nas zalewają. Ale nawet, kiedy uda nam się uświadomić kilka z nich i to, co wtedy dzieje się z naszym ciałem (czy np. mamy płytszy oddech, czy mamy spięte mięśnie pleców, ramion, szczęk, czy potrafilibyśmy umiejscowić nasze uczucia gdzieś w ciele) to wystarczy, żeby uzyskać pełniejszy wgląd w siebie. To właśnie nasze bolesne dojrzewanie, które nie kończy się w wieku 17, 18 czy 40 lat, tylko trwa całe życie i daje nam szersze spojrzenie na siebie i innych. To trochę tak, jakbyś odsunęła sprzed samych oczu dłoń z napisem "JESTEM BRZYDKA" i rozejrzała się wokół. Ręka i napis dalej tam będą, ale nie będą przesłaniać Ci już całej reszty; pozwoli Ci to nabrać trochę oddechu i zrzucić z siebie trochę tego ciężaru przekonania o swojej brzydocie, który pozwoliłaś sobie po cichu założyć. Kiedy z trybu ciągłej oceny uda Ci się (choć trochę) przestawić na tryb uważnej, nieoceniającej i niekrytykującej obserwacji, Twoja uwaga przestanie podsycać samokrytyczne myśli. Nadal będą się pojawiać, ale zamiast zaglądać na zewnątrz (w lustro) żeby je potwierdzić, możesz popatrzeć do środka - skąd właściwie się biorą (może np. z oczekiwania i przekonania na temat piękna, do którego niechcący przylgnęłaś kilka lat temu). Największym wyzwaniem jest okazanie sobie wtedy zrozumienia i życzliwości, ale to pomaga znaleźć wreszcie spokój, którego nam brak w natłoku raniących myśli. Czy przyjaciółkę, która wyglądałaby tak jak Ty traktowałabyś równie surowo jak siebie? No właśnie. Może zostań swoją przyjaciółką? Trzymaj się ciepło.
  15. Hm. Sposób, w jaki opisujesz to, co przeżywasz pokazuje, że jesteś osobą bardzo świadomą siebie. Czy zgodziłabyś się, że "piękno" to bardzo subiektywna sprawa? Że nie istnieje coś takiego, jak absolutne, obiektywne piękno, tylko zawsze potrzebny jest ktoś, kto na swój własny sposób je dostrzeże? Weźmy Twojego chłopaka - wybrał przecież sobie Ciebie właśnie taką jaka jesteś. To wszystko, co czyni Cię unikalną i niepowtarzalną tak bardzo trafia do jego percepcji, że mówi Ci, że dla niego jesteś piękna. Gdyby tę Twoją niepowtarzalność i szczególność zastąpić nagle jakimś sztampowym, wyimaginowanym wyobrażeniem piękna to czy nadal tak by Ciebie postrzegał, czy bylibyście w ogóle razem? A skoro poczucie piękna zależy od indywidualnego odbiorcy to czy zgodzisz się, że Twój problem nie leży na zewnątrz (w wyglądzie), ale raczej w natłoku krytycznych myśli, z którymi coraz trudniej jest Ci sobie poradzić? Czy mogłabyś np. spróbować uświadomić sobie dokładnie (albo jescze lepiej - zapisać) jak najwięcej takich krytycznych myśli w ciągu jednego dnia? Najlepiej, gdybyś nie próbowała z nimi negocjować ani ich oceniać jako mądre, głupie, złe, dobre, prawdziwe, fałszywe, ale po prostu je uważnie opisała? Zauważ, jaka wielke różnica jest między stwierdzeniem: "Mam brzydkie nogi" a: "Właśnie pojawiła się w mojej głowie myśl, że mam brzydkie nogi". W tym drugim przypadku myśli przestają już Tobą rządzić. Pojawiają się, zauważasz je, pozwalasz im przyjść i odejść (kiedy ich nie oceniamy ani się przed nimi nie bronimy, to znikają po kilku sekundach) i dalej robisz to, co dla Ciebie ważne - czyli realizujesz szczerość, otwartość, tolerancję i inne wartości. Kiedy pojawi się kolejna myśl - po prostu ją zauważ. Spróbuj zobaczyć, co dzieje się wtedy w Twoim umyśle, bez oceniania, bez szarpania się z myślami i bez brania własnych myśli za prawdę absolutną.