Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

INFP

Użytkownicy
  • Ilość dodanej zawartości

    1061
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

107 Wzorowa reputacja

5 obserwujących

O INFP

  • Ranga
    Gaduła

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Skąd
    Zza rogu

Ostatnie wizyty

1715 wyświetleń profilu
  1. Rozumiem. Może Twoja obecna partnerka potrzebuje więc czasu, żeby dojrzeć do dorosłego związku, gdzie jedno z partnerów nie "wisi" na ramieniu drugiego?... Niektórych rzeczy nie da się niestety przeskoczyć.
  2. Hej. To chyba okropnie trudne, takie bycie ciągle stawianym w takiej sytuacji (wybierasz: syna albo partnerkę). I pewnie bardzo przykre, bo mam wrażenie, że zależy Ci na obojgu i zrobiłbyś wszystko, żeby ich wzajemne relacje były dobre... Zastanawiam się, czy Twoja obecna partnerka decydując się na bycie z Tobą zaakceptowała Cię w całości (również jako ojca Twojego syna), czy wybrała tylko te najfajniejsze fragmenty, odrzucając te, które jej nie pasowały? Czy udało Wam się na ten temat spojkojnie porozmawiać - przedstawić własne stanowisko i oczekiwania? Może to dobry moment, żeby je jasno przedstawić?
  3. INFP

    Metody terapii dzieci z autyzmem

    Każde dziecko jest inne, więc różne rodzaje terapii mogą dawać różne rezultaty. Dużo zależy też od indywidualnej pracy rodziców z dziećmi na codzień - jak bardzo próbują angażować dziecko do interakcji. Z pierwszej ręki - wiem, że LENS (Low Energy Neurofeedback System) często przynosi widoczne rezultaty juz po kilku sesjach (w przeciwieństwie do standardowego neurofeedbacku, który wymaga kilkunastu czy kilkudziesięciu sesji, a utrzymanie dziecka podłączonego pod elektrody przez kilkanaście czy kilkadziesiąt minut za każdym razem nie jest łatwe). Nie jest to metoda szeroko znana (ani ogólnie dostępna), ale wiem, że działa. Polega na sczytaniu sygnału elektrycznego w określonej okolicy czaszki, a następnie przesłaniu go z powrotem (z siłą i częstotliwością zależną od wrażliwości dziecka), przy czym sygnał jest niezwykle słaby, w praktyce nie wyczuwalny (moc sygnału to ok 1/10 - 1/20 tego, co produkuje telefon komórkowy w czasie rozmowy).
  4. To prawda, że związki oparte na takiej partnerskiej równowadze, gdzie każde z partnerów dodatkowo potrafi żyć zupełnie samodzielnie i ma własny, silny system wartości (np. są dla siebie samych ważni na tyle, żeby sobie jednak ugotować, choćby w pojedynkę) mają większą szansę przetrwania, bo nikt na nikim się nie opiera i nie jest wyłącznie dawcą albop biorcą. Nie zawsze jednak jesteśmy w życiu na takim etapie, żeby zaraz w taki dojrzały związek wejść. Tzn. intelektualnie wszystko jest bardzo fajnie, wiemy to i rozumiemy, tylko, że jakoś czujemy zupełnie inaczej niż "powinniśmy". Emocjonalnie się nie doganiamy, z różnych przyczyn. Nie wiem czy się ze mną zgodzisz? Ogólnie poczucie tego przymusu i teoretyczna wiedza o tym, co "powinniśmy" a czego "nie powinniśmy" czuć i oczekiwać na nie wiele się nam przydaje, dowala tylko do niezaspokojonych potrzeb poczucie winy. Więc może wystarczy tylko tak, jak to zrobiłaś w chwili kryzysu - zauważyć te swoje trudne emocje, i wtedy dać im przyzwolenie żeby sobie pobyły, aż przeminą (nie trwają przecież non-stop) i potem dalej realizować to, co dla nas ważne. Czyli - w Twoim przypadku - bycie w związku z X, pomimo trudnych myśli i niezaspokojonych potrzeb. A w ogóle mam wrażenie, że Ty to wszystko wiesz i bardzo dobrze sobie radzisz, bo w momencie samotności i kryzysu znalazłaś miejsce, gdzie mozna było się tym podzielić i spojrzeć z trochę innej perspektywy. Trzymaj się ciepło.
  5. Hej. Bardzo ładnie i otwarcie to wszystko tutaj opisałaś. Jak poczulaś się zaraz po? Mam wrażenie, że z związku z opisanym przez Ciebie niedosytem bliskości, brak Ci bardzo kogoś, komu mogłabyś opowiedzieć o tym wszystkim, co czujesz bez lęku, że zrujnujesz tym relację albo tego kogoś zranisz. Więc napisałaś; bardzo dobrze. Czytając to, co piszesz odbieram kwestię bezsilności (która rodzi złość) i poczucia winy jako dwie główne rzeczy, które teraz przeżywasz, i tak miotasz się od jednej (chcesz, żeby przy Tobie był, ale nie możesz tego zrobić) do drugiej (nie powinnaś go przecież sobą obarczać). Myślę, że może warto zatrzymać się na chwilę i przyjrzeć swoim potrzebom i oczekiwaniom. Często wchodzimy w związek z oczekiwaniami, ale rzadko o nich mówimy... Może gdyby postawić sprawę jasno, okazałoby się, że X nie da się raczej dopasować do tego obrazu wspierającego opiekuna; może do tego czasu pojawiłby się za to wspierający Y, który realizowałby potrzebę opieki nad kims od niego zależnym. Co o tym myślisz?
  6. Cześć. Co do słówek, pamiętam, że pomogła mi w tym pamięć motoryczna. W koledżu mieliśmy ambitnego nauczyciela, listy zawierały od 300 do 500 słów na tydzień. Prosta aplikacja, która pozwalała na wstukanie tłumaczenia po wyświetleniu konkretnego słowa pomogła mi się nauczyć większości z nich "poprzez palce". W trakcie testu przy trudniejszych słowach wyobrażałem sobie, że wpisuję tłumaczenie na klawiaturze i to faktycznie działało. Oczywiście, wymagało kilkukrotnego powtórzenia wcześniej. Poza tym nic nie działa tak, jak faktyczna motywacja do nauczenia się danej rzeczy (czy też ciekawość) i uważność w czasie nauki... Wiem, że jeśli nie znajdę w sobie takiej ciekawości i uważności do nauczenia się nowej rzeczy, to choćby nie wiem co, przeleci mi tylko przez głowę i nic nie zostanie. Powodzenia.
  7. INFP

    Nie wiem co mam robić

    Hej. Czytając to, co piszesz próbuję sobie wyobrazić jak teraz cierpisz. Mam wrażenie, że ta część Ciebie, która wyizolowała się jako Incidami powoli rośnie w siłę - im więcej uwagi i energii dostaje (nawet w formie wykrzycznego "nie!"), tym staje się większa. To, że próbujesz z nią normalnie rozmawiać wydaje mi się bardzo odważna i dobrą rzeczą. Próbując zrozumieć jej motywy, jej wielką ranę i lęk (bo tylko ktoś bardzo zraniony lub bojący się czegoś będzie wciąż szukał śmierci) być może dotrzesz do żródła, możliwe, że uda Ci się ukoić chociaż trochę ten wielki ból i lęk. Może się jednak okazać, że to zadanie przerastające pojedynczego człowieka, że warto zwrócić się o pomoc do specjalisty. Być może specjalista zdiagnozuje u Ciebie zaburzenie afektywne dwubiegunowe, może coś innego; być może stwierdzi, że leczenie farmakologiczne jest konieczne, żeby wyciszyć głosy i obniżyć Twój lęk... Tak czy inaczej w pewnym momencie warto będzie mieć kogoś, kto Cię wesprze. Co do sensu - kiedy powoli wchodzimy w dorosłość i oczekujemy znaleźć tam zrozumienie sensu własnej egzystencji zwykle okazuje się, że nigdzie go nie ma. Próbujemy wtedy szukać, zwykle na zewnątrz (hobby, książka, film, jakaś idea) po to, żeby z czasem odkryć, że sens dalej nam się wymyka. Po jakimś czasie odkrywamy, że tylko my sami możemy nadać sens. Potrzebna jest tylko odpowiedź na pytanie co naprawdę ma dla nas znaczenie? Co nami kieruje? Jakie wartości są naprawdę ważne? Czasami dopiero w sytuacji kryzysowej (np. zagrożenia własnego lub czyjegoś życia) odkrywamy, o co nam naprawdę chodzi. Mam nadzieję, że Tobie uda się to bez takich ekstremów. Trzymaj się ciepło.
  8. INFP

    Eutanazja psa

    Hej. To nigdy nie jest łatwa decyzja i nigdy nie ma na to prostej odpowiedzi "tak" czy "nie"... Myślę, że dobre jest to, że potrafisz o swoim żalu i wątpliwościach powiedzieć innym. Pozdrawiam ciepło.
  9. Hej. Z własnego doświadczenia wiem, że im bardziej próbujemy wyprzeć zapętlające się, powracające myśli, tym bardziej stają się natrętne. To, co przydaje się w takiej sytuacji to umiejętność "puszczenia" ich - trochę tak, jak byśmy wysiedli na chwilę z pociągu i popatrzyli z boku jak sobie jedzie. W praktyce wygląda to tak, że zauważamy przychodzącą myśl, nie angażujemy sie w nią jednak - nie oceniamy jej, nie przytakujemy ani nie zaprzeczamy. Po prostu zauważamy ją jak naturalne zjawisko w naszym umyśle. Kiedy napływa ich strasznie dużo, mogą pomóc nam proste techniki medytacyjne. Nie chodzi tu o to, żeby od czegoś uciec czy przenosić się w inny wymiar - przeciwnie, próbujemy sprowadzić się do teraźniejszego momentu. Możemy do tego celu użyć własnego oddechu - obserwować kolejny wdech i wydech. Po chwili nasza uwaga ucieknie nam w kolejną myśl; wtedy cała sztuka polega na tym, żeby ten fakt zauważyć, przyjąć do wiadomości pojawiającą się (i zaraz znikającą) myśl i łagodnie zwrócić uwagę z powrotem na oddech. Możemy ćwiczyć tak po kilka, kilkanaście minut dziennie, powoli ucząc się jak osadzić własny umysł w teraźniejszym momencie, zamiast nieprzerwanie gonić za myślami. Taka świadoma uważność jest wykorzystywana obecnie w kilku efektywnych terapiach, np. ACT. Istnieje także inna metoda, neurofeedback (nazywana w Polsce biofeedbackiem). Jedną z najbardziej efektywnych technik biofeedbackowych jest LENS (Low Energy Neurofeedback System), polegająca na sczytywaniu sygnału elektrycznego z mózgu, a następnie wysyłaniu go z powrotem (stosując minimalny, praktycznie nieodczuwalny sygnał elektryczny). Z własnego (i wielu innych osób) doświadczenia wiem, że po kilku sesjach zachodzi bardzo duża zmiana w sposobie funkcjonowania mózgu. Uaktywniają się obwody, które do tej pory leżały "odłogiem", co z kolei pozwala nam wydostać się z naszego tradycyjnego, obsesyjnego toku myślenia. Pozdrawiam i zachęcam do poszperania w tych tematach.
  10. INFP

    Depresja - walka o każdy dzień

    Hej :) Z mojej perspektywy to nie były śmieszne zagadnienia, to były Twoje autentyczne doświadczenia, odważnie i bardzo uczciwie opisane. Co do depresji - z tego, co do tej pory zaobserwowałem, to im bardziej z nią walczymy, demonizujemy i próbujemy "pozbyć się choroby", tym bardziej daje się nam we znaki, tym więcej energii tracimy i ogólnie sami skutecznie się jeszcze bardziej unieszczęsliwiamy... Jeśli chcesz, możesz poszukać informacji na temat długoterminowego używania leków w depresji - okazuje się, że po pewnym czasie przynoszą zerowy, albo nawet odwrotny efekt. Alternatywą byłaby terapia podparta konkretnymi badaniami, np. ACT (terapia akceptacji i zaangażowania). A tak na szybko - akceptacja własnej depresji, potraktowanie jej jako smutnej części siebie (którą przecież jest) często pozwala wrócić do w miarę normalnego funkcjonowania. Czyli jak przychodzi to poklep ją po plecach, powiedz "cześć stara", może zaśpiewaj jej coś... Bardzo się cieszę, że udało Ci się przeżyć już dwa lata w szczęśliwym związku po swoich trudnych doświadczeniach. Pozdrówka :)
  11. INFP

    Prokrastynacja. Marzenia spełnie pojutrze.

    Hej. Czytając to, co piszesz mam wrażenie, że dopóki będziesz "walczył" z prokrastynacją i szarpał się z tym "drugim", będziesz dalej podzielony na pół. Część Ciebie będzie chciała zmiany, progresu, potwierdzenia własnej wartości poprzez konkretne osiągnięcia, a druga część będzie trzymała Cię na miejscu, pomagając wynajdywać wytłumaczenia i odkładając wszystko do jutra... Myślę, że często szukamy motywacji na zewnątrz - z tego powodu, że nie znajdujemy jej w samych sobie... Znasz tysiąc powodów, żeby rzucić palenie, jest to racjonalne i wszyscy o tym mówią, ale - czy byłbys w stanie zrobić to po prostu dla siebie? Czy lubisz sam siebie na tyle, żeby okazać sobie taką życzliwość? Dopóki walczysz sam ze sobą i nie akceptujesz części własnej psychiki wydaje mi się, że ciężko będzie popatrzeć na siebie jak na przyjaciela, potraktować z troską i zrozumieniem. Prokrastynacja to część Ciebie - może wynikać z lęku, z poczucia braku sensu... Kiedy zamiast odrzucać od siebie tą część psychiki próbujemy ją zrozumieć (bez oceniania i komentowania), mamy szansę dotrzeć do źródeł, do przyczyny dla której sabotujemy własne życie. Myślę, że prokrastynacja i brak chęci do działania to tylko symptom, nie sedno prawdziwego problemu. Czy zgodzisz się, że Inaczej robi się coś pod przymusem (a więc gdzie u podstawy leży lęk lub bezradność), a inaczej kiedy na czymś faktycznie nam zależy, jest to dla nas ważne? Może więc wrócić do początku - co jest dla Ciebie w życiu prawdziwą wartością? Czy postrzegasz sam siebie jako osobę wartą troski, wysiłku? To jest zupełnie OK nagle odkryć, że nie. Warto wtedy zapytać siebie - dlaczego i kiedy tak się stało? Jeśli chcesz, możesz spróbować zmienić perspektywę - nie chodzi o to, żeby nagle przerwać prokrastynację i zacząć działać. Chodzi raczej o to, żeby zaakceptować w tym wszystkim siebie, otworzyć się na własną psychikę i zobaczyć dlaczego tak się dzieje. Paradoksalnie taka akceptacja może przynieść właśnie prawdziwą zmianę. Ale nie musi
  12. INFP

    Depresja I zaburzenia emocjonalne

    Hej. Myślę, że każdy z nas czasem potrzebuje czyjejś uwagi, troski, akceptacji... To, że Twoje potrzeby emocjonalne i ich zaspokojenie wzbudzają w Tobie wyrzuty sumienia sprawia na mnie wrażenie kogoś, kogo wcześniej przekonano, że jest ciężarem i nie zasługuje na niczyją miłość. Piszesz, że brzydzisz się sobą... Wiem, że to bardzo trudne, ale czy potrafiłabyś popatrzeć przez chwilę na siebie tak, jak patrzyłabys na przyjaciółkę o podobnych doświadczeniach i problemach? Co mogłabyś powiedzieć komuś, kto jako dziecko zamiast akceptacji doświadczał strachu i przemocy? Czy udałoby Ci się przekonać kogoś takiego, że to nie jego wina? Może nawet okazać tej osobie troskę w jakiś sposób?
  13. Hej. Myślę, że otwarte rozmawianie o swoich oczekiwaniach jest bardzo potrzebne. Kiedy wchodzimy w związek, to każdy jakieś ma (Ty np. oczekujesz bliskości, w tym również fizycznej, Twój obecny partner - związku na dystans). Twoja gotowość do pójścia na pewien kompromis, zmiany niektórych rzeczy u siebie tak, żeby dopasować się do partnera wydaje mi się dojrzała, ale warto zastanowić się, czy taka zmiana nie będzie kosztowała Cię zbyt wiele na dłuższą metę - czy faktycznie jesteś gotowy żyć bez bliskości, w relacji, w kórej jesteście razem, ale osobno? I czy Twój partner również jest gotowy, żeby dawać coś od siebie i wyjść Ci na przeciw? Jeśli nie, to chyba jest dobry moment, żeby wrócić do momentu podjęcia decyzji o byciu razem - teraz wiecie o sobie o wiele więcej niż wtedy. Na pewno żaden z Was nie chce unieszczęśliwiać drugiej osoby, ani siebie?
  14. INFP

    Brak chęci do życia

    Myślę, że to bardzo ważne, że ze sobą rozmawiacie. Inaczej każde z partnerów zaczyna żyć we własnym świecie, często przypisuje drugiemu rzeczy, które nie mają związku z rzeczywistością i powoli oddalają się od siebie, aż stają się sobie całkiem obcy... Żeby jednak takie rozmowy nie prowadziły do kłótni i nie były dla nikogo raniące (jak Wasza ostatnia rozmowa), warto postarać się mówić o swoich uczuciach bez atakowania drugiej strony, np. Twój partner mógł to samo powiedzieć trochę inaczej - np. "czuję się ograniczany", pozostawiając bolesne porównania i bezpośrednie zarzuty. Kiedy zamiast atakować i uogólniać: "ty zawsze...", "ty ciągle...", "ty nigdy..." mówimy o tym, co sami w tym momencie czujemy, druga strona nie musi się bronić, może nawiązać z nami prawdziwy dialog i chętniej przyjąć to, co mówimy. To nie jest łatwa sztuka i czasami po prostu nam się nie udaje, ale warto próbować tak właśnie ze sobą mówić. Wtedy oboje czujemy, że mamy wsparcie i zrozumienie po drugiej stronie, nie jesteśmy samotni ze swoimi uczuciami. Czy myślisz, że moglibyście spróbować w ten sposób ze sobą rozmawiać?
  15. INFP

    Brak chęci do życia

    Hej. Myślę, że opowiedzenie o tym wszystkim tutaj było dla Ciebie pożytecznym krokiem... Jak czujesz się teraz, kiedy podzieliłaś się z kimś tym, co przeżywasz? Z tego, co piszesz wygląda na to, że bardzo chciałabyś uniknąć w swoim związku wszystkiego tego, co dzieje się między Mamą i Tatą. Czy rozmawiałaś może o tych obawach ze swoim partnerem?
×