Content: Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Background: Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Pattern: Blank Waves Notes Sharp Wood Rockface Leather Honey Vertical Triangles

INFP

Użytkownicy
  • Ilość dodanej zawartości

    1035
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Days Won

    85

Reputacja

105 Wzorowa reputacja

5 obserwujących

O INFP

  • Ranga
    Gaduła

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Skąd
    Zza rogu

Ostatnie wizyty

1052 wyświetleń profilu
  1. Hej. Czy próbowałaś porozmawiać o tym, jak się czujesz z rodzicami?
  2. Hej. Chociaż czujesz się bardzo samotnie z problemem, który opisujesz, to w rzeczywistości nie jesteś zupełnie sama - jest wiele osób, byc może nawet w Twoim otoczeniu, które zmagają się z podobną sytuacją, a nawet pisują tu, na forum. Jeśli chcesz, możesz rzucić okiem np. tu: https://nforum.pl/topic/50804-nie-wiem-co-robić-jak-sobie-z-tym-radzić/ Fakt, że zdecydowałaś się szukać pomocy jest na pewno ważnym (i odważnym) krokiem naprzód. Istnieje wiele technik pozwalających podejść do własnych myśli i emocji w zdrowy, dojrzały sposób. Jeśli chcesz możesz poszukać np. opisu terapii akceptacji i zaangażowania (ACT). Ważną rzeczą jest pozostawanie uważnym na to, co pojawia się w Twojej świadomości - kiedy przychodzą trudne myśli i emocje - co wtedy dzieje się w Twoim ciele? Czy potrafisz np. umiejscowić w nim swój smutek? Co dzieje się z Twoim oddechem? Możesz w takim momencie obserwować właśnie swój oddech, jednocześnie próbując wydłużyć wydech (tak, żeby był znacznie dłuższy niż wdech). W ten sposób możemy pomóc sobie obniżyć napięcie, cały czas obserwując co dzieje się w naszym umyśle. W linku powyżej znajdziesz też telefon zaufania, z którego mam nadzieję nadal można korzystać. Pozdrawiam ciepło
  3. Myślę, że Twoja niezgoda na to, żeby tak nagle zanegować wszystkie te wspólne lata jest zupełnie zrozumiała i naturalna. Może warto powiedzieć znajomym o tym, co czujesz - tak, żeby nie poczuli się atakowani czy oskarżani? Może w formie listu? Tak czy inaczej życzę Wam, żebyście dalej robili to, co dla Was ważne, czyli dbali o własne bliskie relacje w pierwszej kolejności. Pozdrawiam serdecznie.
  4. Hej. Przykro mi, że otwierając się na innych spotkaliście się w pewnym momencie z takim odrzuceniem. Rozumiem, że nie jest łatwo poukładać sobie to wszystko w głowie, zwłaszcza tak niedługo po zaistniałych sytuacjach. Myślę, że bardzo łatwo byłoby podsumować teraz Waszych znajomych, nawsadzać im, postawić się w opozycji do pieniądza i poczuć się lepiej, ale możemy też spróbować popatrzeć na to z ich perspektywy. Czytając to, jak opisałaś tę rodzinę mam wrażenie, że próbują sobie teraz zrekompensować wszystkie te lata, kiedy czuli się gorzej (bo biedniej). Wy, jako element ich poprzedniego, gorszego życia, prawdopodobnie przypominacie o tej niechcianej przeszłości. Mam wrażenie, że (jak to jest dosyć powszechne) często działają w oparciu o ocenę, ciągłe porównywanie ludzi. W związku z tym trudno im pewnie odnaleźć się w towarzystwie kogoś, kto w takim powierzchownym porównaniu wypada niekorzystnie. Trudno zrobić to bez zwracania uwagi na własną przewagę. Myślę, że pokazuje to jak bardzo niepewni są jeszcze poczucia własnej wartości, jak bardzo próbują uchwycić się "marzeń", które nagle zaczęły się spełniać. Może warto popatrzeć na nich z otwartością, zrozumieniem i przyzwoleniem - jeżeli w cąłym Waszym zranieniu stać Was jeszcze na taki gest - znajomi mają do przerobienia kolejną lekcję od życia, może mniej, może bardziej bolesną, kiedy okaże się, że wszystko to zewnętrzne, co teraz wydaje się wartością okaże się niewiele warte w przypadku choroby, popsutych bliskich relacji czy nagłej zmiany sytuacji finansowej. Jeśli uważasz, że warto, to możesz dać im do zrozumienia, że nadal jesteś na nich otwarta, ale jednocześnie rozumiesz, że nie są jeszcze gotowi udźwignąć całego ciężaru swojej zmiany "na lepsze". Czyli bez narzucania... Co o tym myślisz?
  5. Hej. Bardzo uczciwie i odważnie to wszystko opisałeś. Wydaje mi się, że masz dużą świadomość własnych uczuć i myśli, to bardzo dużo. Jak czujesz się po przelaniu tego co czujesz w słowa? Gra w poczucie winy to trochę taki nasz sport narodowy (widać to lepiej z dystansu, kiedy popróbuje się życia w innym, niepolskim społeczeństwie), więc Twoje poczucie, że żyjąc wśród innych ludzi wszystko co złe jest Twoją wyłączną winą wydaje się całkiem zrozumiałe. Mam wrażenie, że to, co mogłoby Ci pomóc to nie tyle zmienianie siebie, co trochę inne podejście do własnych trudnych myśli i uczuć. Pisałeś o wyparciu, które działa bardzo dobrze, ale zwykle tylko do czasu. W pewnym momencie wyparty lęk czy niechciane myśli zaczynają wywoływać napięcie i niepokój tak silny, że - jak sam zauważasz - coraz trudniej je ignorować. Piszesz, że nie chcesz zdecydować się na terapię ze względu na zależność od Mamy i jest to Twoja samodzielna decyzja. Chociaż psycholog na pewno ułatwiłby Ci nabycie umiejętności radzenia sobie w trudnych momentach, nie jesteś zupelnie bezradny. Możesz spróbować zapoznać się z technikami wykorzystywanymi np. przez terapię akceptacji i zaangażowania (ACT), która pomaga nie tyle pozbyć się trudnych uczuć i myśli (co właściwie nie jest możliwe, bo stanowią naturalną część naszego życia), co spojrzeć na nie z innej perspektywy. Kiedy czujesz się bezsilny, możesz - zamiast szarpać się w tym poczuciu i brnąć w niekończący się wewnętrzny dialog (czy też monolog) - po prostu pobyć z własną bezsilnością. Pozostać uważnym na to, co dzieje się w takiej chwili w Twoim ciele i umyśle. Czy potrafiłbyś np. umiejscowić to poczucie bezradności w ciele? Jakie myśli wtedy Cię nachodzą - czy potrafiłbyś spisać wtedy jedną lub dwie z nich? Kiedy w ten sposób kierujemy uwagę na to, czego właściwie doznajemy, automatycznie przestajemy podsycać strumień trudnych uczuć i myśli. Nadal przychodzą, są z nami chwilę, zwykle kilka czy kilkanaście sekund, i wtedy pozwalamy im odejść. Pisałeś o bólu męśni pozostających w ciągłym napięciu. Czasami, kiedy masuję kogoś okazuje się nagle, że mnóstwo emocji i czuć skumulowanych było w jakiejś części ciała. Ludzie reagują wtedy np. łzami czy cichym szlochem. Zastanawiam się, czy korzystasz aktualnie z jakiejś terapii tego typu? Pozdrawiam Cię ciepło.
  6. Hej. Mam wrażenie, że te lipne myśli i lęk że nie wyjdzie (znowu!) pokazują dwie rzeczy - po pierwsze: że naprawdę Ci tym razem zależy, po drugie: kiedy wcześniej nie wyszło, to zraniło Cię to dosyć paskudnie? Mega bajera to taka z wygodna skorupka, można się za nią schować, podpompować ego i nie wchodzić w konfontację z trudniejszymi, chociaż bardzo prawdziwymi uczuciami (jak lęk przed odrzuceniem), z drugiej strony ogranicza nas przed wejściem w autentyczną relację. Czyli zostajemy w środku tak naprawdę sami. Lęk przed tym, żeby wyjść i sprostać oczekiwaniom (zwłaszcza, kiedy są takie wysokie) wydaje mi się całkiem normalny. Ponieważ nie masz czasu na psychologa, a problem widzisz w nachodzących Cię niewygodnych myślach i lęku, może warto po prostu skupić się na tej kwestii, czyli jak sobie z nimi radzić. W chwili, kiedy Cię to nachodzi możesz spróbować zrobić krok w bok i z lekkiego dystansu popatrzeć na swoje myśli jak na myśli właśnie, nic więcej. Niby nic, ale jest potężna różnica między "Na pewno nam się nie uda i znowu coś jebnie" a "Właśnie przyszła mi do głowy myśl, że się nie uda i znowu coś jebnie". Pozwól tej myśli przyjść, pobyć tyle, ile zwykle jest (czyli kilka sekund) i odejść; nie szarp się z nią. Nie wypieraj jej i nie zaprzeczaj. To naturalne zjawisko, jak chmury czy deszcz. Tego jak będzie nie wie nikt, każdy związek niesie ryzyko rozpadu i poranienia. Kwestią zostaje to, czy jesteśmy na to gotowi, czy nie. Lęk przed odrzuceniem czy samotnością to normalna część naszej psychiki. Dopiero kiedy próbujemy przed nimi uciec albo się ich pozbyć, stwarzamy sobie problem. Więc kiedy lęk przychodzim, pozwól u przyjść - zobacz, z bliska jak się u Ciebie objawia (czy np. masz spłycony oddech, zaciśnięte mięśni, jakie myśli wywołuje). Oswój go. Jest jak pies. Jak zaczniesz go kopać, to zacznie gryźć. Czasem wystarczy pozwolić się obwąchać i dalej robić to, co dla Ciebie ważne. Czyli dbać o partnerkę. Myślę też, że nie ma się co na siłę śpieszyć; my, faceci z reguły jesteśmy emocjonalnie i tak jakieś 10, 15 lat za kobietami. Pozdrawiam.
  7. Hej. Myślę, że samo opisanie Twojej sytuacji to był bardzo dobry pomysł, dzięki temu sama możesz popatrzeć na nią z trochę innej perspektywy. Jak poczułaś się po napisaniu tego posta? Jeżeli nie masz zaufania do szkolnej psycholog, a ze względu na niepełnoletniość nie możesz skorzystać samodzielnie z wizyty u innego psychologa, możesz spróbować skorzystać z telefonu zaufania: https://116111.pl/ Z tego, jak opisujesz swoje przeżycia mam wrażenie, że żyjesz w ciągłym napięciu, z silnym lękiem. Ponieważ w domu nie możesz swobodnie mówić o tym co myślisz i czujesz, budzi się całkiem zrozumiała złość; te trudne uczucia, chociaż normalne i obecne u każdego człowieka, nie mając drogi wyjścia zbierają się powoli i powodują kolejne wybuchy... Dlatego właśnie myślę, że bardzo dobrze zrobiłaś próbując je tutaj opisać. Istnieje wiele technik, które mogą pomóc Ci w trudnej chwili pomieścić w sobie ten natłok emocji i myśli. Następnym razem, kiedy Cię to spotka możesz spróbować zwrócić uwagę na to, co dzieje się wtedy z Twoim ciałem - czy masz np. zaciśnięte pięści, szczęki, mięśnie pleców, czy Twój oddech jest szybki i płytki (mopżesz spróbować wtedy oddychać w ten sposób, żeby wydech był znacznie dłuższy od wdechu, to pozwala przywrócić równowagę w hormonach odpowiedzialnych za stan silnego wzburzenia). Możesz też poszukać w ciele takiego miejsca, w którym czujesz się bezpiecznie i pewnie (mogą to np. być stopy, uda itp.) i skierować swoją uwagę na fizyczne doznania w tym miejscu. Jeśli natłok myśli nie pozwala Ci skupić uwagi na tych rzeczach, możesz spróbować zaobserwować te napływające myśli, np. "właśnie przyszła mi do głowy ochota i myśl, żeby wbić sobie coś ostrego". Takie spojrzenie daje Ci zdrowy dystans i różni się bardzo od "Muszę sobie teraz wbić coś ostrego!" Pozdrawiam serdecznie.
  8. Kiedy czytam to, co piszesz to mam wrażenie, że jest to niechęć spowodowana natłokiem bodźców, których pewnie nie oczekiwałaś wyobrażając sobie takie zbliżenie (głośny oddech, nieprzyjemny pocałunek, gwałtowne i silne ruchy). Twoja wrażliwość może wynikać albo z jakichś wcześniejszych doświadczeń czy obrazów (które niekoniecznie pamiętasz), albo tak po prostu działa Twój system nerwowy, bardzo wrażliwy na silne bodźce. Czasem nasze wcześniejsze relacje z rodzicami czy rodzeństwem płci przeciwnej kształtują naszą seksualność. Byc może dlatego czujesz się bezpieczniej w obecności kobiet... Możliwe, że doświadczenie z bardzo delikatnym, równie wrażliwym partnerem zakończyłoby się inaczej niż to, co przeżyłaś. Trudno oczekiwać, że będziesz odczuwać pociąg seksualny w sytuacji, kiedy taką bliskość odbierasz jako niechcianą ingerencję w Twoją sferę intymną. Jeśli chcesz poznać bliżej swój lęk i niechęć którą odczuwasz, to możesz spróbować uważnie obserwować siebie w trudnych momentach (kiedy np. wracasz wspomnieniami na obóz czy jesteś w fizycznej bliskości z jakimś mężczyzną) - jakie obrazy, myśli, uczucia, doznania w ciele sie wtedy pojawiają? Jak sobie z nimi radzisz?
  9. Hej, Myślę, że nie jesteś w tym poszukiwaniu samotna, co widać np. po niedawnych wpisach na tym forum: https://nforum.pl/topic/50783-boje-się-własnych-uczuć/ Myślę też, że nie ma za bardzo potrzeby ani sensu zawężać siebie do wybranej etykietki (np. osoby hetero- czy homoseksualnej) po to tylko, żeby przylgnąć do niej na resztę życia i wciskać się w ramki jakiejś definicji... Jeśli stać Cię na pełną otwartość względem siebie i na doświadczanie bliskości z drugą osobą w różnych okolicznościach, to nie ma chyba potrzeby tego psuć. Co o tym myślisz?
  10. Hej. Każdy idzie swoją drogą, Ty zdaje się masz właśnie parę zakrętów za sobą... To, co do tej pory się wydarzyło to świetna okazja, żeby przyjrzeć się własnym oczekiwaniom i przekonaniom, z którymi startujemy w życie. Myślę, że spojrzenie z dystansu i danie sobie czasu to dobry pomysł, z drugiej strony mam jednak wrażenie, że ten brak pośpiechu jednocześnie trochę Cię niepokoi (ze względu na nową znajomą, choć podobno zajętą). Jeśli faktycznie tak jest i jeśli chcesz, możesz spróbować przyjrzeć się własnemu niepokojowi - skąd się bierze? Czy jest to np. lęk przed odrzuceniem, kiedy nagle okaże się, że w jego życiu ktoś właśnie zaistniał, czy jest to może introwertyzm w akcji - dobrze być razem, ale najlepiej na taki lekki dystans, żeby zachować własną przestrzeń (tylko nie za daleko, bo grozi to rozstaniem). Myślę też, że poszukiwanie uniwersalnych prawd (np. że kobieta przeżywa początek, a facet po czasie) to tylko ucieczka od uczuć w bezpieczne intelektualizowanie, z daleka od niefajnych emocji. Czasem warto jednak zostać z nimi na chwilę, nie szukać zgrabnych uogólnień tylko przytulić to, co akurat się w nas pojawia (smutek, żal, zazdrość i inne niechciane maszkary, które przecież są częścią nas). Czasem lepiej rozumiemy nie używając słów. Psycholog pewnie Ci w tym zrozumieniu pomoże. Trzymaj się ciepło.
  11. Cieszę się, że udało Ci się nabrać takiego zdrowego dystansu Wewnętrzny spokój prewnie jeszcze nieraz przerodzi się w chwilową złość czy frustrację, to zupełnie normlana sprawa. Myślę, że warto wtedy wykorzystać umiejętność, którą właśnie w sobie rozwinęłaś - zajrzeć do środka, pobyć z tymi myślami i emocjami i zobaczyć skąd właściwie przychodzą. Pozdrawiam ciepło.
  12. Myślę, że sam fakt, że słucha Ciebie nie zaprzeczając pokazuje, że jest teraz po Twojej stronie. W sumie niewiele może z tym teraz zrobić. Czy może czujesz, że jest inaczej?
  13. Mam wrażenie, że poczułeś się odrzucony i w pewien sposób zraniony... Nie jest łatwo pozostać z takimi uczuciami. Jeżeli jednak traktujesz tę kobietę poważnie, to myślę, że warto popatrzeć na sprawę też z jej perspektywy. Z punktu widzenia kobiety, która już jest w związku (od początku mówiąc o tym otwarcie) i jest matką, "walczenie" o nią, chociaż pewnie pochlebiające, może wydawać się faktycznie trochę niedojrzałe, bo zagrażające jej i dziecka stabilności. Oczywiście, możemy tu tylko zgadywać co naprawdę myśli i czuje Twoja znajoma, warto jednak pamiętać, że to na niej skupi się większość odpowiedzialności za jakiekolwiek decyzje i to ona może czuć się ze sobą bardzo źle, kiedy zostanie oceniona (przez siebie lub innych) jako nielojalna. Być może masz już w głowie wizję wspólnego, szczęśliwego życia, która wydaje się być dla Ciebie wystarczająco przekonująca. Prawdopodobnie Twoja znajoma ma jednak zupełnie inną wizję, albo nie ma jej w ogóle, próbując odnaleźć się teraz w równie niełatwej sytuacji. Myślę, że szanując jej decyzję, bez narzucania własnej, pokazujesz, że faktycznie jest dla Ciebie ważna, że nie chodzi tylko o zdobycie na własność czegoś / kogoś, kogo akurat właśnie pragniesz, ale że widzisz w niej równoprawną osobę, która ma prawo decydować o swojej przyszłości.
  14. Zostałeś wtedy zraniony, niekoniecznie umyślnie... Próbowałeś porozmawiać z nią o tym poczuciu zranienia, którego wtedy doświadczyłeś, a które teraz wraca jako niezałatwiona sprawa?