Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

FantaZja

Użytkownicy
  • Ilość dodanej zawartości

    68
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

1 Neutralna reputacja

O FantaZja

  • Ranga
    Rozmowny

Profile Information

  • Płeć
    Array
  1. Witaj. Nie mam pojęcia co może być powodem tak skrajnych emocji wobec Twojej osoby. Uważam, że temat który poruszyłaś powinien zostać omówiony w każdym szczególe, nie tylko poruszony. On nie ma prawa tak stawiać sprawy i powinien to sobie uświadomić za Twoją pomocą i konsekwencją w dążeniu do wyjaśnienia tego co się dziś dzieje. Nie bardzo rozumiem jedną kwestię. Raz piszesz, że mieszkaliście ze sobą od 3 lat innym razem coś o układzie. Skoro staraliście się o dziecko to staraliście się o nie i pragnęliście go razem, nie było to marzenie jednej osoby, czyli Twoje? Jak doszlo do rozpadu jego poprzedniego związku? W związku z tym, że to forum psychologiczne a nie jasnowidzkie moja propozycja odpowiedzi na Twoje pytania jest następująca: Co spowodowało taką reakce mojego partnera? TO WIE TYLKO ON SAM Czy mogę przypuszczać iż ta sytuacja go poprostu przerosła? TAK Czy układ ,,bez zobowiązań''(de facto nie mieliśmy NIC spólnego przed poczęciem dziecka), był mu poprostu na ręke a jak spr. zaczeły się komplikować, to chce ,,odciąć się'' od problemów? TAK Przez 3 lata mieszkaliśmy razem, a tutaj TAKI ,,ukłon'' w moją strone. Czy mogę coś zrobić aby ratować ten związek i nasza rodzizne? ZACZĄĆ OD PRZEPROWADZENIA ROZMOWY\ Ale zdaje się, że odpowiedzi na te pytania znasz...
  2. Ja zawsze patrzyłam na siebie bardzo krytycznym okiem. Nigdy nie byłam dla siebie łaskawa. Być może przez to, że w odległej przeszłości pod wpływem wielu czynników zrobiłam kilka rzeczy, których do dziś nie umiem sobie wybaczyć i których bardzo żałuję. One mnie w pewien sposób ukształtowały i np dziś mam ogromne problemy z życzliwością tak samo dla siebie jak dla innych ludzi. Oczywiście uśmiecham się i jestem uprzejmą i z reguły miłą osobą, jednak nie jest to moim naturalnym odruchem. Nie wynika samo z siebie. Choć bardzo bym chciała. Chyba jestem osoba zarozumiałą, zimną i bardzo często obojętną na wiele spraw i rzeczy, które np przeszkadzają moim znajomym. Ale to takie moje pierwsze oblicze bo jest również to wesołe, dowcipne, trochę nieokrzesane i nieodpowiedzialne. Nie zamykam się na mężczyzn. Problem w tym, że moja pamięć przywołuje tylko złe wspomnienia z nimi. gdybym miała dziś odpowiedzieć na pytanie czy choć jeden z mężczyzn z moich trzech "poważnych" związków przysłowiowo "nosił mnie na rękach" to miałabym z tym kłopot. I nie dlatego, że nie pamiętam. Tylko dlatego, że zastanawiam się - fuck, przecież to niemożliwe że każdemu ja za każdym razem robiłam przykładowo śniadanko do łóżka... a śniadanie które ja dostałam mogłabym policzyć na palcach dwóch rąk... Boję się, że jestem już tak zaplątana i utopiona w tych doświadczeniach, że moja córka nie będzie miała okazji do porównań. Może ja po prostu nie umiem stworzyć szczęśliwego związku, mimo że tego bym sobie życzyła.
  3. Witam Cię INFP. Ok, jestem w 100% przekonana co do trafności o zaprzestaniu oceny. Tylko jak mam to zrobić, skoro całe życie jesteśmy oceniani i oceniamy innych. Kurde, przecież można powiedzieć że tym się "żywimy". To bardzo trudne zadanie, przynajmniej dla mnie, wręcz zastanowiłabym się czy w ogóle wykonalne. Ale spróbuję. Twoje wrażenie jest jak najbardziej słuszne. Podjęłam decyzję o rozstaniu pod koniec lipca tego roku. Co ja czuję... przede wszystkim to że poniosłam klęskę jeśli chodzi o stworzenie rodziny mojej córce. Mam jakieś takie głupie przeświadczenie, że ona już na zawsze będzie miała spaczoną wizję stosunków damsko- męskich. A bardzo pragnęłam, żeby moja córka miała lżej w swoim dorosłym życiu niż miałam ja jeśli chodzi o rozumienie i doświadczanie miłości. Ja wiem, że to nieuzasadnione, ale nie mogę się tych myśli pozbyć. Czuję również złość na siebie bo zanim jeszcze zaszłam w ciążę, dobrze wiedziałam z kim mam do czynienia, a byłam tak naiwna że aż mi wstyd przed sobą samą. Niezależność finansowa. Nie mogę pogodzić się z faktem, że jej nie mam. Przed zajściem w ciążę miałam fantastyczną pracę, którą uwielbiałam. Zarabiałam całkiem "sympatyczne" pieniądze. Dziś zostałam bez pracy, właśnie zarejestrowałam się jako osoba bezrobotna. To strasznie uwłaczające, tym bardziej że w chwili obecnej on mnie utrzymuje. A pracy szukam od początku września i nic. wiecznie mam jakieś wyrzuty sumienia. Raz dlatego że np dziś pół dnia gapiłam się w tv, zamiast bawić się z dzieckiem. Innym razem, że tato zabrał dziecko na noc (przecież mi nie wypada pójść ze znajomymi i wypić o jednego drinka za dużo...) i tak na okrągło. Mogę śmiało powiedzieć, że jest jakby taki taki mały dramat... mimo, że oficjalnie wszystko jest w miarę ok.
  4. Och Disturbia, Disturbia widzę nic się nie zmieniło... po co atakujesz? Po pierwsze nie są to słowa moich koleżanek. A jakim człowiekiem jest osoba, która głaszcze po ramieniu faceta (w tej sytuacji mojego) któremu dopiero co urodziło się nieplanowane dziecko? Któremu w związku z silna potrzebą wolności i zabawy ciężko przystosować się do sytuacji w jakiej się znalazł. Na którego spada masa obowiązków i odpowiedzialności. Od którego w domu zaczyna się czegoś wymagać a to nowość w jego 28 letnim życiu... Kiedy on zaczął tam pracę ona była szarą myszką, która też dopiero co rozpoczęła tam pracę. Dziś wiele się zmieniło, obydwoje są bardzo niezależni (żyją że tak powiem ponad przeciętną). Ona jest bardzo atrakcyjną kobietą. Moje relacje z nią nie były jakieś zażyłe. Kilkakrotnie bawiliśmy się razem. Byłam z nim u niej na ślubie i weselu. To tyle. Nie wiem jakim jest człowiekiem, nie znam jej dostatecznie. Jednak prawda jest taka, że w pewien sposób odebrała mi szansę na rewolucje i naprawę mojego związku a co za tym idzie na stworzenie kochającej się rodziny. W związku z tym guzik mnie obchodzi jej osobowość i czy jest sympatyczna i co miała takiego w sobie czego zabrakło mi. Tego nawet nie skomentuje, chyba nie masz pojęcia o czym piszesz kobieto. Małe sprostowanie do mojego zdania " W związku z tym guzik mnie obchodzi jej osobowość i czy jest sympatyczna i co miała takiego w sobie czego zabrakło mi" bo pewnie przez niektórych może zostać mylnie odebrane. Naturalnie zależy mi na tym, żeby osoba z którą będzie miało kontakt moje dziecko była osobą na poziomie, z bogata osobowością jednak jak wiadomo nie mam większego wpływu na to kogo mój eks uzna za odpowiednią osobę do kontaktów dość ważnych dla rozwoju mojego dziecka. Mimo wszystko wolałabym, żeby nie była to panienka która na imprezie firmowej po pijaku wskoczyła mu do łóżka wykorzystując fakt, że dopiero co się rozstaliśmy. Hmmm w sumie to i tak nie mam pewności od kiedy mu wskakuje...
  5. Zastanawiam się nad jakimś zdroworozsądkowym podejściem do tematu nowych partnerów ojców naszych dzieci. Aktualnie sama znalazłam się w takiej sytuacji i mimo jakiś wizji jak powinnam postępować ciężko u mnie z ich realizacją. Pewnie wszystko byłoby o wiele łatwiejsze, gdyby nowa partnerka mojego eks nie była jego koleżanką z pracy, o którą zawsze byłam zazdrosna i z którą przespał się po 3 tygodniach po naszym rozstaniu a ostatnio oznajmił mi o tym, że się spotykają. Zakończyłam naszą relację ponieważ wszelkie inne metody próby naprawy zawiodły. Przyznaje jednak, że zrobiłam to z wielką nadzieją na wstrząs, który da do myślenia i pozwoli mojemu eks ustanowić na nowo hierarchię wartości. Mamy 15 miesięczne maleństwo. On dziś jak twierdzi jest bardzo szczęśliwy. Ja czuję jak ogromną poniosłam porażkę. On nie ma żadnych wyrzutów sumienia. Ja czuję naprzemiennie ulgę i niepewność. Ulgę bo nie byłam z nim szczęśliwa, niepewność bo myślę, że nie zrobiłam jednak wszystkiego żeby ten związek ratować. Jak pogodzić się z myślą, że on zabierając dziecko spędza czas jednocześnie z tą karykaturą kobiety? Jak postępować? kiedy nawet najbliżsi mówią - "nigdy nie oddałabym dziecka, gdybym wiedziała, ze jest tam ta jego lafirynda.." itd...
  6. FantaZja

    Witam

    Chciałabym ponownie przywitać się ze wszystkimi po dość długiej nieobecności znów troszkę Was pomęczę swoimi litaniami i jednocześnie mam nadzieję, że niektóre zagubione duszyczki wezmą moje doświadczenia za przykład - jak nie komplikować sobie życia... Pozdrawiam cieplutko
  7. Cześć Powiem Wam że nie znam drugiej tak niekonsekwentnej i niezdecydowanej osoby jak ja. Kiedy trzeba załatwić jakąś trudna sprawę, ustalić plan działania itp nie mam z tym jakiś większych problemów. Ale to co sie dzieje ze mną kiedy muszę podejmować decyzje dotyczące mojego życia osobistego to jakaś katastrofa. W ciągu miesiąca poważnie pokłóciłam się ze swoim "byłym" facetem 5 razy. I teraz niby jesteśmy niby nie. Wiem to bez sensu. Wiecie po prostu nie mam już siły. Zaczynam siebie przez to nienawidzić. Nie potrafię go zostawić raz na zawsze, ale też nie potrafię z nim być. Tak sie w tym wszystkim zaplątałam, że tak na prawdę już sama nie wiem czego chcę. Żyje jakimiś złudzeniami, jak jakiś debil Ostatnio podczas naszej rozmowy postawiłam mu ultimatum. Nie potrafił odpowiedzieć od razu. Mieliśmy się spotkać jakoś po dwóch dniach, ale on w bardzo brzydki sposób zrezygnował ze spotkania. To było dla mnie jednoznaczne, ale późniejsze wydarzenia znów rozmyły mi obraz i wróciłam do punktu wyjścia. Mam wrażenie, że to co się dzieje ma na mnie tak ogromy wpływ, że aktualnie jestem na zwolnieniu lekarskim. Koszmarnie to wszystko wygląda i nie wiem do czego doprowadzi bo znalazłam się w takim stadium, że nie mam pojęcia jak się z tego wyplatać. dobrze, że są takie fora jak te, bo czasami dużo lżej się robi, kiedy można anonimowo się wygadać.
  8. Musiałam tu zaglądnąć ponownie. Nie rozumiem dlaczego mam poczucie, że podjęłam tą decyzję, bo wszyscy dookoła mi mówili "żebym z nim nie była"... Mam wrażenie, że robili to tak skutecznie że w to uwierzyłam. On chciał porozmawiać, dogadać się, a ja po prostu zawiozłam mu rzeczy i nie umiałam z siebie nic wydusić. On też o to nie zabiegał, jak stwierdził skoro przywiozłam rzeczy to nie chciałam rozmawiać. Czy takie myśli zawsze towarzyszą rozstaniu? Odpowiedzcie proszę. Do tej pory, kiedy kończyłam swoje związki, to miałam ku temu poważny powód. Teraz tak nie było, nie było mi super ale on nie był jedynym powodem rozstawania, wina uważam leżała zawsze gdzieś po środku.
  9. Dziękuję za wiadomość. bardzo kuszący ten zlot forumków. Zobaczę co z urlopem i kto wie może się odważę Co prawda z dolnego śląska jestem, ale w Toruniu jeszcze nie byłam. Pozdrawiam
  10. W jakiś bliżej nieokreślony sposób poskładałam dzisiaj kilka sytuacji do kupy i suma sumarum doszłam do wniosku, że nie mogę sobie pozwolić na bycie z tym człowiekiem. Dziękuję Wam za zainteresowanie tematem i podpowiedzi pozdrawiam
  11. Marznę, teoretycznie mogłabym przejść kilka metrów, odpalić gazowy piec, tylko kiedy słyszę jak mój portfel krzyczy "zostaw sobie kochana ta przyjemność płacenia rachunków za gaz na wrzesień" stwierdzam, że założę jeszcze jeden sweterek i zrobię ciepłej herbatki :/ to mnie wkurza a zarazem bawi, co za czasy....
  12. No wiesz, żeby nie było niedomówień, on w mojej obecności nie robił jakiś chorych zagrywek. Jest nieśmiały, jednak kiedy troszkę wypije to zaczyna się jakoś dziwnie zachowywać, taki wyzwolony się wydaje w stosunku do kobiet, zagaduje, staje się otwarty. Byc może dlatego też unikał imprez w gronie szerszym niż nasi najbliżsi znajomi. Bo kiedy jest na "gazie" dobrze bawi się beze mnie. hmmm, czy ja fantazjuje i wyolbrzymiam? Kaja może to głupia prośba, ale czy możesz mi wskazać, gdzie np tłumaczę jego postepowanie?
  13. No wiesz przeżyć przeżyłam tylko pomyśl co miałam w głowie, że nawet się z żadnym innym facetem umówić nie chciałam. A jak już podjęłam kroki żeby to zmienić, pojawił się on i uległam... Nigdzie nie napisałam, ze wybiera częściej kumpli i piwo. Napisałam, że jeśli jest okazja do wspólnego piwkowania, zawsze pojawi się jakiś problem żeby na to piwo wspólnie wyskoczyć. Jesteśmy młodzi, nie mamy dzieci, uważam że powinniśmy bawić się razem.
  14. Czyli mam sobie wytłumaczyć, że facet o którym tu piszemy nie jest złym człowiekiem, ale jednocześnie nie jest mężczyzną odpowiednim dla mnie ponieważ nie jest w stanie dać mi tego, co sprawiłoby że czułabym się w jego towarzystwie wyjątkową osobą?
  15. Sobie dlatego, że mam wrażenie że jego akceptacja jest mi niezbędna do życia jak tlen. Podczas czytania "efekt gasnącego światła" R.Stern zauważyłam, że mam z tym spory problem. Jemu dlatego, że wiem czego oczekuję i jeśli byłby w stanie mi to szczerze dać, mogę być po prostu wyjątkowa. Chciałabym być wyjątkowa.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...