Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

szaragodzinka

Użytkownicy
  • Ilość dodanej zawartości

    858
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

7 Neutralna reputacja

2 obserwujących

O szaragodzinka

  • Ranga
    Gaduła
  • Urodziny January 22

Profile Information

  • Płeć
    Array
  • Skąd
    Array
  1. Drogi Kamilu, bardzo się cieszę. Może tamto to był jakiś przykry epizod w jego życiu, który musiał odreagować i to już nie wróci... I tego Wam obu życzę. powodzenia
  2. szaragodzinka

    Gender

    Gender to według mnie bzdura. Należy ludzi przygotować do życia w społeczeństwie, w którym spędzą resztę żywota, więc muszą jakoś poprawnie w nim funkcjonować, przyjąć role, samookreslić się, być użytecznym. I to uzyskuje się przez wychowanie młodych pokoleń. A jeśli każdemu wszystko wolno, nawet nie musi, będąc chłopcem, przejawiać męskich cech i zachowań, bo a nuż coś na tym straci jego cenna i bogata osobowość *(tak tak w wieku kilku miesięcy już się zaczyna, nawet płody już wszystko wiedzą i odróżniaja...nie wolno tego zaburzać!!!), to już trudno. No chyba że właśnie nastaje epoka bezstresowych egoistów. Jeśli tak jest faktycznie, to doprawdy nastąpi wkrótce koniec świata, bo to co znamy i w czym wyrośliśmy przestanie istnieć. Wiele jest w tym przesady. Uważam, że nie powinno się krzywdzić w ten sposób dzieci. To są ludzie, co prawda mali i bezradni, ale tego nie należy wykorzystywać do własnych celów. No bo jak po takim wychowaniu przyjmie taką osobę społeczeństwo! To jakaś masakra. Najpierw życie na kocia łapę jest nowoczesne, potem bycie singlem, potem nagle nawet nie trzeba identyfikować się z własną biologiczną płcią, bo tak jest ciekawiej i to rozwijające...ciekawe tylko co to ma rozwijać. Chyba tylko entropię we wszystkich możliwych układach..... No już...bo mnie serio poruszyło to zjawisko
  3. Witaj Marcelino, pójście do specjalisty to bardzo dobry pomysł. Nie ma sytuacji bez wyjścia. Trzeba tylko znaleźć wlaściwą drogę... Tak na Twój własny użytek, bo to przy chodzeniu do specjalisty nie zaszkodzi, spróbuj od małych kroczków. Postaw sobie za zadanie coś małego, łatwego i dokonaj tego SAMA. Powtórz to kilka razy a zauważysz, że "nauczysz" się nowego mechanizmu zachowań. Skoro jako dziecko nie miałaś swobody podejmowania decyzji, to zrozumiałe, że teraz się boisz. Rozumiesz wagę decyzji, nigdy nie sprawdziłaś się w podobnych sytuacjach...ale wszyscy tak mamy. Uczymy się na błędach. W ten sposób też budujemy zaufanie do samego siebie. I dokładamy punkty do poczucia własnej wartości. Nie bój się życia. Specjalista na pewno jeszcze bardziej wyłuska problem i pokaże Ci drogę. Potrzebujesz rozmów, żeby przekonać się, że wszystko jest możliwe i dopuszczalne. Trzeba tylko spróbować. Uda Ci się. Cheć zmiany to już bardzo dużo. Nieprawda, że taki masz charakter i tego sobie nie wmawiaj. Żyjesz według utartych od lat schematów (a jak wiadomo, schematy można zmieniać). A zmiana boli tylko na początku. POWODZENIA
  4. Witam, ciężka sprawa. Miłość na odległość ma często dużo wspólnego z idealizowaniem partnera. Być może kochasz go tak bardzo, bo nigdy naprawdę go nie poznałaś. Nie mieszkaliście razem, nie dzieliliście wspólnie radości i smutków. Tak naprawdę go nie znasz. Człowiek na co dzień jest inny, a na randki i pogaduchy przu telefonie też inny. Być może będzie Ci to pomocne, ta myśl, że kochasz tylko wyobrażenie o nim, a tak naprawdę czas rozejrzeć się za realnym partnerem, który będzie chciał z Tobą być i zapewni Ci wsparcie. Nie przejmuj się, to dobrze, że potrafisz tak mocno kochać. Tylko przy tym musi być jeszcze ktoś, kto to doceni. Wierz mi, że On miał za duży bagaż doświadczeń i dlatego postanowił to uciąć. Stara prawda mówi, że czas leczy rany. I tak jest. Nie wracaj do tego co było. Z czasem pojawi się nowy temat w Twoim życiu. Czego Ci z calego serca życzę.
  5. Mam nadzieję, że będzie dobrze. To juz jest inna sytuacja, inna szkoła i prawdopodobnie sprawy potoczą sie innym torem. trzymam kciuki
  6. Marcelino zaczęłaś obgryzać paznokcie w wieku 5 lat. Wtedy byłaś już na tyle duża, że zrozumiałaś jak wiele oczekują od Ciebie inni i że taka nie jesteś. Nie potrafiąc uciec od tej niewygodnej roli w którą Cie włożyli zaczęłaś rozładowywać stres w ten prostu sposób, będący jednocześnie cichym wołaniem o pomoc....wołaniem o uwagę dla Ciebie a nie osoby, którą oni sobie wymyślili i której życiem żyłaś. Wygląda na to że bliscy nie chcieli zauważyć indywidualizmu swojego nowego członka rodziny tylko wpasowali go (*Ciebie) w przygotowane od dawna stereotypy...córka musi być ubrana na różowo, mieć piątki i bawić sie lalkami... Przed Tobą wiele do zrobienia a kierunek to polubić siebie dbać o siebie iśćswoją drogą Na pewno Ci się uda. Jesteś mądra, potrafisz analizować sytuacje, zachowania, dobrze uczyłaś się w szkole, jesteś inteligentną, młodą kobietą która ma właśnie swój czas. I nikt nie powinien jej przeszkadzać być sobą. Nie porównuj się do rówieśników, bo każdy rozwija się w innym tempie, dorabia się w innym tempie, dojrzewa emocjonalnie też ... bo żyje w innym tempie. Nic straconego. Głowa do góry!
  7. Uważam, że każdy powinien mieć tę możliwość świadomie uczestniczyć w wyborze religii...chrzest powinien mieć miejsce wtedy, kiedy przewidziany jest czas na bierzmowanie...na przykład. Albo wręcz w momencie uzyskania pełnoletności. Czasy kiedy religia służyła jako opium dla mas powoli się kończą...
  8. ...myślę, że w związku trzeba stracić trochę tej indywidualności na rzecz drugiej osoby. Osoby, które się spotykają i chcą pozostawać ze sobą w bliskim związku, powinny wiedzieć, że czeka ich zmiana wewnętrzna. Inaczej związek się nie powiedzie. Trzeba pracować nad tym, co te osoby różni, aby tak bardzo to ich nie uwierało, jak powiedziała moja Przedmówczyni. Wiadomo, że wiele jest zwiazków, w których ludzie dobierają się na zasadzie przeciwieństw...ale potrafią czerpać z siebie i te różnice nawet ten związek wzbogacają! Jedno jest pewne...wszystko jest do zrobienia przy obupólnym zaangażowaniu.
  9. Witam Twoj "agresor" sam ze soba pewno ma jakies problemy.... Nie zmieniaj szkoly, bo jak raz uciekniesz, moze to sie stac Twoja trauma... Poczekaj co przyniesie rozmowa z nowo poznanym kolega, moze on bedzie mial wplyw na "agresora". Moze jego gniew nie byl bezposrednio skierowany do Ciebie, tylko byl wynikiem jakichs jego problemow a w dodatku mial silna grupe kolezkow, ktorzy go w tym nieszczesnym przesladowaniu Ciebie wspierali...Teraz, jak wynika z postu, jest sam? Takie sprawy sa trudne do okreslenia, tym bardziej na odleglosc. Ale moze nie bedzie tak zle. Odczekaj
  10. Droga Marcelino, jestes doprawdy perfekcjonistka. W Twoim poscie zwraca uwage to, ze chcesz aby inni Cie mieli za ideal. Dlaczego? A czego oczekujesz sama od siebie? Wiesz ludzie chetnie krytykuja innych, bo sami chca poczuc sie dobrze, a w kazdym razie lepiej od innych. I wlasnie do tych kilku zdan nie nalezy przywiazywac uwagi. Co jest takiego w Tobie, co lubisz, cenisz, co Cie uspokaja, co masz na teraz? Skup sie prosze na sobie a nie na dorownywaniu do idealom z pierwszych stron gazet. To wszystko jest nie wazne... Zastanow sie, jaka jestes. I zacznij od tego. zapomnij o innych, o tym co mowia i co robia, bo robia to dla wlasnej korzysci. A to, ze zle czujesz sie przy krytykowaniu to przez nich porzadany skutek uboczny...najpierw oni czuja sie dobrze bo sie chwala, a potem czuja sie jeszcze lepiej bo Ciebie to zabolalo.... Pomysl kobitko, jestes taka mloda. Nie mozesz dawac satysfakcji ludziom z tego powodu, ze doprowadza Cie do placzu, wprowadza w totalny stan niepewnosci...ogolnie wyprowadza Cie z rownowagi... Pomysl, ze zadreczasz sie niepotrzebnie. Kazdy czlowiek ma inna wrazliwosc percepcji. I daje glowe, ze wiekszosc ludzi nie odczuwia Ciebie w ten sposob, jak Ty sama siebie odczuwasz (mam na mysli wyglad, wymowe, zachowanie, postepowanie). Wydaje mi sie, ze nie potrzebnie katujesz sie swoimi zbyt wysoko postawionymi wymaganiami wobec siebie.... Dlaczego inni mieliby Cie wysmiac (jesli bys miala cos "glupiego" powiedziec)? Z jakiego to powodu (co w Twoim mniemaniu moglobyc takie glupie...)? Kochana, prawdopodobnie Twoi Rodzice sa troche nadopiekunczy ( wspomnialas ze chcieli zaplacic za prawo jazdy i nawet kupic Ci samochod)....a etap w ktorym czlowiek stawia w zyciu pierwsze samodzielne kroki bez asekuracji, masz jeszcze przed soba...wiec wszystko jest do nadrobienia. :-) Wydaje mi sie, ze prawdopodobnie nie pozwolili Ci samodzielnie decydowac, ulegalas ich opiniom, dlatego teraz boisz sie, ze nie dasz rady i spedzasz czas w lozku, bo tam bezpiecznie, i wyrzucasz Sobie ze nie podrozujesz, nie ksztalcisz sie...zapytaj siebie, czy naprawde tego chcesz, czy tego potrzebujesz dla siebie, czy dla innych.... I zlota zasada...jesli zaakceptujesz siebie, inni tez to zrobia i wcale nie bedziesz musiala sie dla nich zmieniac. Wiem, ze to trudne, ale tylko na poczatku. Zmien podejscie do siebie i spojrzenie na siebie. Nie badz wobec Siebie tak rygorystyczna, bo od tego sie wszystko zaczyna. Wcale nie musisz!!!!! Wierz mi. Na pewno, jak pomyslisz wstecz, trafisz na sytuacje, ktora zmienila Twoje schematy myslowe na zawsze. Musisz ja odwrocic, zmienic swoj schemat zachowania...ROZMYSLNIE nie byc w danej chwili idealna i zobaczysz ze NIC SIE NIE STANIE. Ze mozna zyc tak i jest dobrze. I NIKT TEGO NIE ZAUWAZY...wiec sie nie boj. Zmiana nastapi w Tobie. Mi zabralo 35 lat zanim dotarlam do mojej sytuacji z dziecinstwa, ktora w podstepny sposob wywolywala we mnie niska samoocene...a nawet nie bylam swiadoma, ze dzialala w moim umysle tyle lat. To bylo tak: W podstawowce dostalam piatke z matematyki. Pobieglam pochwalic sie tacie. -"Tato, tato! Dostalam piatke ze sprawdzianu!" -"Tak? A za co?" -"Rozwiazalam 5 rownan z dwiema niewiadomymi!!! SAMA!" Na twarzy taty zamyslenie i surowe spojrzenie nas kartka ze sprawdzianem. -"No, ale jak na ciebie to za malo. Ty moglas to lepiej zrobic" -"No ale wszyscy dostali piatke, co te 5 rownan rozwiazali" -"Tak ,ale ty moglas to zrobic lepiej"- powiedzial surowo i z naciskiem. Choc nie jest wojskowym, ja tak wlasnie sie poczulam. Jak zolnierz podczas musztry. I potem juz niczym sie nie chwalilam. Z obawy ze przeciez to i tak nie jest dobrze. Moglo byc zawsze lepiej. Mialam czerwone paski, wyroznienia, osiagniecia...a nawet nie potrafilam reagowac wlasciwie i cieszyc sie...tylko bakalam pod nosem, ze przeciez to normalne, ze tego dokonalam i co w tym dziwnego, kazdy tak potrafi.... I wiele przez to stracilam. Radosci, spontanicznosci, zabawy....lekkosci zycia. Bo zanim zglosilam sie na lekcji (bylam malomowna i spokojna) to musialam byc absolutnie pewna ze wiem dobrze i nawet jak to powiem. Wyrazy w zdaniu itp. Koszmar. Tak ze kochana...widze ze u Ciebie ten problem jest zakorzeniony gleboko...ale tylko Ty mozesz to zmienic. Kilka osob wysle Cie na pewno do psychologa, co nie jest takie glupie bo malo osob radzi sobie samemu poniewaz nie maja do siebie dystansu....a poza tym niebezpiecznie zabrzmialo w Twoim poscie, ze wyobrazasz sobie Swoja smierc... Wiesz dla mnie samobojstwo to glupota. To poddanie sie przed sama soba. To oddanie racji tysiacom glupoli, ktorzy dla poprawienia swojego nastroju osmielili sie mnie skrytykowac. Gra nie warta swieczki. Wazne jest jaka jestes. Wypisz wszystkie Swoje pozytywne cechy na kartce i czytaj je glosno 10 razy. Zrob to dla Siebie. Prosze... trzymam kciuki pozdrawiam
  11. hmmm.... ja doszlam juz do kilku nastepnych...ale nie bede Wam podpowiadac
  12. ...myslalam, ze kwiestia jest o tym ze przyjmujac chrzest naprawde jestesmy nieswiadomi co nam robia...a nie o to ze kazdy zdrowy w pelni myslacy czlowiek moze sobie zmieniac religie, imie, nazwisko, i plec i co tam jeszcze...bo to chyba juz inny temat.... pozdrowka Szczerbatek nie wpadaj w furie.... Ciesze sie ze juz zmiane klopotliwego imienia i nazwiska masz za soba. Swietuj i ciesz sie. Rozkoszuj sie tymi literami , ktore dla Ciebie tak wiele znacza. Masz prawo. Tylko nie sprowadzaj dyskusji na inne tory niz jest w temacie...please!
  13. Czy sa jakies etapy rozczarowania? Mysle tu o przypadku, gdzie cale zycie nastawialismy sie na cos, co jest wszedzie dookola, a na koncu dowiadujemy sie, ze to nam nie bedzie dane...i koniec. Temu towarzyszy wiele innych uczuc i odczuc, ale rozczarowanie jest tu, mysle, dominujace. Chcialabym sie troche samookreslic, dlatego potrzebuje wiedziec, jak mysla inni i czy cos takiego mozna w ogole sklasyfikowac. Pozdro
  14. ...no ale ja pisalam prawde.... najwyzej mi odbije na starosc...w sumie nic takiego hihihihihi
  15. Z cala pewnoscia wiem ze chrztu bym dzis nie przyjela. Mysle ze czlowiek ma prawo wybierac sobie w co chce wierzyc. Na podstawie wlasnych doswiadczen i wlasnej logiki a nie tylko upierac sie przy narzuconym schemacie. najgorsze jest jednak to, ze zostal on nam narzucony. Nic nie moglismy zrobic. 99,9 % z nas tutaj zagladajacych urodzilo sie jako wyznawcy kosciola RK i klapa. A swiat zmierza w calkiem innym kierunku.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...