Content: Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Background: Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Pattern: Blank Waves Notes Sharp Wood Rockface Leather Honey Vertical Triangles

Cała aktywność

Kanał aktualizowany automatycznie   

  1. Wczoraj
  2. witajcie... dwojka kochanych dzieci nie uchronila mnie przed rozwiazaniem zwiazku idealnego... dla kogos innego, kto wiem, ze mnie kocha... moje malzenstwo bylo jak bajka ale nie bylo w nim tego czegos dla mnie samej... co znalazlam w drugim zwiazku... niestety w drugim zwiazku sa zakrety i to spore... glownie wynikaja z roznicy charakterow sposobu bycia, a tez dzieci... czuje sie jak samotna matka z kochajacym facetem u boku... tak zle tak niedobrze... najgorsza swiadomosc, ze byly maz marzy o codziennosci z dziecmi... a ja nie ukrywam spedzalam inaczje czas niz teraz... ale wlasnie - mam kogos kto wiem ze zawsze bedzie dla mnie...
  3. Ostatni tydzień
  4. Możesz podpytać, bo mam kilka kwestii, o które chciałbym zapytać.
  5. Bardzo dziękuję za szybką odpowiedź. Wszyscy, gdy im opowiadam o tym mówią, żebym przestała czuć to co czuję, a tu w końcu coś, co na mnie wpływa dzięki
  6. Hej. Każdy idzie swoją drogą, Ty zdaje się masz właśnie parę zakrętów za sobą... To, co do tej pory się wydarzyło to świetna okazja, żeby przyjrzeć się własnym oczekiwaniom i przekonaniom, z którymi startujemy w życie. Myślę, że spojrzenie z dystansu i danie sobie czasu to dobry pomysł, z drugiej strony mam jednak wrażenie, że ten brak pośpiechu jednocześnie trochę Cię niepokoi (ze względu na nową znajomą, choć podobno zajętą). Jeśli faktycznie tak jest i jeśli chcesz, możesz spróbować przyjrzeć się własnemu niepokojowi - skąd się bierze? Czy jest to np. lęk przed odrzuceniem, kiedy nagle okaże się, że w jego życiu ktoś właśnie zaistniał, czy jest to może introwertyzm w akcji - dobrze być razem, ale najlepiej na taki lekki dystans, żeby zachować własną przestrzeń (tylko nie za daleko, bo grozi to rozstaniem). Myślę też, że poszukiwanie uniwersalnych prawd (np. że kobieta przeżywa początek, a facet po czasie) to tylko ucieczka od uczuć w bezpieczne intelektualizowanie, z daleka od niefajnych emocji. Czasem warto jednak zostać z nimi na chwilę, nie szukać zgrabnych uogólnień tylko przytulić to, co akurat się w nas pojawia (smutek, żal, zazdrość i inne niechciane maszkary, które przecież są częścią nas). Czasem lepiej rozumiemy nie używając słów. Psycholog pewnie Ci w tym zrozumieniu pomoże. Trzymaj się ciepło.
  7. Hejka, około miesiąc temu zakończyłam 1,5 roczny związek. Oj to chyba będzie długi wpis... Wiem, że to klasyczny problem, ale bardzo często męczą mnie wątpliwości czy to była dobra decyzja. -Wtrącę, że gdy zerwał że mną mój pierwszy chłopak (po zaledwie 2 mies), wpadłam zdaje się w depresję, schudłam 10kg w 2 miesiące. - Z tym bardziej aktualnym eks często się kłóciliśmy, już miałam kilka podejść do zakończenia tego związku, ale wkrótce albo zmieniałam zdanie albo on starał się o mój powrót. Wyjechałam na studia i zaczęliśmy się widywać co 2 tygodnie. Bardzo ciężko było mi się przestawić na życie bez niego, ale on znosil to znacznie lepiej co także było powodem licznych napięć. W miejscu w którym studiuję poczułam się wolna, ale to też dlatego że zmuszona byłam poznawać nowych ludzi (jestem książkowym introwertykiem, raczej na początku "syczę"na nowych ludzi:D ) Bartek też jest introwertykiem. Tylko juz bardziej... oswojonym? Często czułam się przy nim jak sierota, czasem już udawało mi się przełamać nieśmiałość w jego towarzystwie. Bardzo bałam się przyszłości, boję się zobowiązań, jestem z rodziny dda, jego rodzice też wiecznie skłóceni... Bałam się że staniemy się ich klonami. Ale jak teraz myślę, choć staram się tego nie robić, to bardzo tęsknię. Mam wrażenie że zrobiliśmy ogromne postępy a mimo to uciekłam. On był bardzo przystojny, ślepo we mnie zapatrzony, czasem nie rozumiał niektórych rzeczy które mnie przyjmowały, bałam się go zapoznawać ze znajomymi bo wiecznie żył ideologią, że on chce być sobą i nie przejmować się... czasem straszny dupek , ale zauważyłam że co raz częściej gdy poprosiłam, by czegoś nie robił, przepraszał i brał moje zdanie pod uwagę. Na spotkaniach z jego zbajomymi ja zawsze siedziałam bardzo zestresowana a on robił z siebie błazna, często było mi bardzo wstyd. Jeśli ktoś dotrwał: Staramy się utrzymywać kontakt, ale nic na siłę. Ostatnio gada ciągle z nową przyjaciółką (podobno zajęta), i stwierdził, że pogodził się z rozstaniem. Nie chcę wyjść na zdesperowaną wariatkę, ale czy to możliwe że po takich uczuciach, bo nie mam wątpliwości że mu zależało, przeszło mu po miesiącu? Po prostu było by mi lżej jakbym wiedziała że to dla niego też sporo znaczyło i musi teraz to przeboleć, a tu nic. Czy faktycznie kobieta przeżywa początek, a facet po czasie? Nie potrzebuje oceniania mnie, chciałam się wygadać, będę starać się o wizyty u psychologa. Nie wiem czy wszyscy jesteście w stanie zrozumieć , ale rozważam odpoczynek od niego i ponowną weryfikację czy na pewno chcę żyć bez niego. Tęsknię, biją się we mnie sprzeczne uczucia, dylemat nie do rozstrzygnięcia, ale dwoje zamkniętych w sobie ludzi którzy spędzają ze sobą tyle czasu i otwierają się przed sobą to dla mnie bardzo magiczne wspomnienie. Ja też jestem specyficzna, faceci zazwyczaj szybko dają sobie ze mną spokój...
  8. Od dłuższego czasu mam tak, że nic mnie nie cieszy, wszystko jest mdłe, wyblakłe, poszarzałe, nawet dawne hobby przestały mnie interesować. Poza tym czuję się bardzo samotna, również będąc wśród ludzi - nawet jeśli są to osoby, które bardzo lubię. Zresztą mam wrażenie, że nigdzie tak naprawdę nie pasuję, w każdej grupce czuję się nieswojo i zawsze wydaje mi się, że jestem niepotrzebna. Ten stan trwa już od lat, jednak czasami mija i jest lepiej. Ogólnie jestem w stanie bardzo silnego przygnębienia i nieraz myślę sobie, że nie chcę już dłużej żyć - nie zabiję się, ale miewam myśli samobójcze. Dodam jeszcze, że leczę się psychiatrycznie, przyjmuję leki. I teraz takie pytanie - czy może ktoś z Was wie, jak wyjść z tego stanu? Co zrobić, żeby życie odzyskało kolory i żeby znów poczuć zadowolenie? I czy wogóle da się to zrobić? Z góry dziękuję za odpowiedź. Pozdrawiam
  9. Hm... A czy wiecie może jakie opony warto kupić? Ja się właśnie zastanawiam np. nad opona pirelli cinturato p7. Podobno one są naprawdę bardzo dobre, ale też kosztują trochę i zastanawiam się czy warto... Co o tym myślicie?
  10. Dobry wieczór, Jak już wspomniałem poszukuję jakiejś osoby wtajemniczonej w ten świat kina. Może być oczywiście w stopniu półprofesjonalnym, Interesuje mnie ktoś zaznajomiony ze stanowiskiem reżysera lub scenarzysty. Wszystko to w celu... Emm... Powiedzmy, wymiany zdań; wymiany spojrzeń; wymiany poglądów. Można odpisywać pod tym postem lub wysłać do mnie wiadomość. Jeśli ktoś chciałby jakieś inne dane kontaktowe, to wystarczy mnie poinformować. Czekam.
  11. Napiszę wiadomość prywatną do użytkownika jablonski7 celem wyjaśnienia mu, na czym polega owe zaburzenie.
  12. Wcześniej
  13. Przy wejsciu na stronie moze pojawic sie komunikat. To kosmetyczny blad spowodowany certyfikatem szyfrujacym, ktory sie zle zainstalowal. Problem zostanie niedlugo zlikwidowany.

    Strona caly czas dziala bez problemu.

  14. Witajcie, piszę tutaj bo pilnie potrzebuję pomocy. Nie wiem co robić, mój mąż wrócił teraz z 3 miesięcznej misji zagranicznej, ma misji przebywały też kobiety. Mąż pracuje w policji. Będąc u niego na "wakacjach z dzieckiem" przez 2 tygodnie zauważyłam oziębienie w stosunku do mnie, dziecka, i silną więź z jedną z koleżanek. Starszą, aczkolwiek zamężną. Przez czas misji mąż ogólnie mało pisał do mnie wiadomości, rzadko dzwonił, często przebywał w towarzystwie koleżanki i jej znajomych. Pobił mnie na tych wakacjach tzn. uderzył mnie w twarz, pięścią (siniak na maxa) kiedy źle wyrażałam się o tejże koleżance. Jednej nocy znalazł się u niej w pokoju, pił drinka podobno dyskutowali. . Cały czas twierdzi ze do niczego nie doszło, że tylko dobrze się rozumieją i tyle, że nigdy nie zdradził. Jak mu wierzyć? On bardzo dużo wiadomości pisze na What's upie, często jest aktyny i rozmawia z kimś, ale nie ze mną. Od początku małżeństwa mam z nim problem bo rozmawia z kobietami w takim sztucznym świecie sms, whats up, w zeszłym roku wysłał 700 sms-ów w 2 tygodnie do koleżanki poznanej w Bieszczadach na obozie kondycyjnym. Mam już obsesję, ciągle myślę, że mnie zdradza, a on ciągle zaprzecza ale dalej pisze z kobietami, koleżankami. Mimo, ze wie ze mi to nie odpowiada- mówi ze jestem zazdrośnicą, że tak nie wolno. Że ja nie lubię ludzi, a to nie prawda uważam ze przesadza. Poza tym jest frustratem i furiatem. Po powrocie do Polski miał się zmienić i naprawiać nasz związek, od tamtej pory tylko się kłócimy, szarpie mnie, ostatnio podczas awantury rozcięłam sobie głowę. Mam syndrom ofiary, kocham go i chce to ratować, mamy dziecko.... On mówi ze to ja go prowokuję do bitki, bo krzyczę i czasem podrapię, a on ma odruchy bezwarunkowe bicia bo był bity w dzieciństwie. Czy ktoś widzi jakąś radę? Jak na niego wpłynąć, co robić z takim trudnym człowiekiem jak on.
  15. Każdy z nas umie doradzić, ale pytanie czy dobrze? jak się nie jest po drugiej stronie to raczej ciężko. Najlepiej udać się do odpowiedniego specjalisty psychoterapeuty, różne mają teraz metody i napewno w jakimś stopniu pomogą, sama chodziłam i muszę powiedzieć że mi pomógł . Jeśli ktoś jest zainteresowany to namiar jest z Warszawy http://terapiabronowicki.pl/o-mnie/
  16. Coś w tym jest, ale moim zdaniem nie do końca. Mimo wszystko trzeba takiej osobie pomóc. Ilu alkoholików zdaje sobie sprawę ze swojej choroby?
  17. Tak swoją drogą to, co to jest ta osobowość zależna? Pierwszy raz o czymś takim słyszę. Z góry dziękuję za pomoc.
  18. Nie rozumiem nad czym tu się zastanawiać. Uchodźcy mordują ludzi! Trzeba jeszcze jakichś argumentów?
  19. Dlaczego ludzie zawsze wybierają te same partie? Moim zdaniem zarówno jedna, jak i druga opcja jest zła. Zawsze wydawało mi się, że to widać gołym okiem.
  20. Nie mam alkomatu. Muszę jednak zaznaczyć, że Twój pomysł jest świetny. Wszyscy powinni mieć alkomat.
  21. Niestety, jestem w mBanku. Mam jednak znajomego, który ma konto w Nest Banku. Popytać go?
  22. Dzień dobry. Na wstępie chciałabym zaznaczyć, że bez względu na to, co tutaj napiszę nie jestem złym człowiekiem i nigdy nikomu nie życzyłam źle. Nie czuję się nim chociaż moi rodzice często mnie takim nazywają. Zacznijmy od początku: Kiedy byłam małym dzieckiem zachorowałam na paskudną chorobę. Przeżyłam ją dwa razy i od tego czasu rodzice zwariowali na moim punkcie. Mogłam robić bez nich bardzo niewiele. Właściwie nic. Często chorowałam. Co prawda, chodziłam do przedszkola, ale tam też zawsze odstawiali cyrki. Inne dzieci jechały na basen- ja nie, bo jestem zbyt krucha i mogłabym zachorować. Na wycieczkę- też strach puścić. Na to, na tamto, na wyjście. Niekiedy miałam wrażenie, że wszystkim wokół każą traktować mnie jak inwalidę. We wszystkim mnie wyręczali. Sprzątali za mnie. Pomagali nawet w najbardziej błahych czynnościach. "Tu nie wolno ci stanąć, bo przeciąg. Ona nie może kłaść się na podłodze, bo podłoga zimna. Ona musi chodzić w chustce na głowie, bo przewieje jej uszy" Czasem zostawałam w przedszkolu sama z panią. Bywało, że działo się tak na moją własną prośbę, bo nawet takiemu małemu dziecku jak ja dźwięczało w uszach " ty nie możesz, bo miałaś porażenie". Słuchałam ich wtedy i wyprzedzałam ich myślenie. W przedszkolu byłam dzieckiem chwalonym i towarzyskim. Chociaż według mamy i taty od małego uchodziłam za nieznośną, płaczliwą i męczącą. Już wtedy panie wysyłały mnie na konkursy i namawiały moich rodziców, żeby posłali mnie wcześniej do szkoły. I ta propozycja spotkała się z odrzuceniem- stwierdzili, że sobie nie poradzę. Kiedy przyszła pora na szkołę podstawową przepowiednie pań z przedszkola się sprawdziły. Zaczęłam swoją karierę szkolną z przytupem, jako najlepsza uczennica w klasie. Nadal dużo chorowałam, ale bez problemu nadrabiałam cały materiał z wymiernym efektem. Kochałam chodzić do szkoły. Tam zawsze mnie chwalono. W domu często czułam w tym aspekcie niedosyt. Nie pamiętam zbyt dużo znaczących zdarzeń z moimi rodzicami z tego okresu, być może było ich więcej, ale pewnie nie ze wszystkiego zdawałam sobie sprawę i nie wszystko brałam tak poważnie do serca. Za to jedno wspomnienie bardzo mocno utkwiło mi w głowie. Miałam jeden z badziewnych dzienników dla dziewczynek, w których zapisuje się swoje myśli i wypełnia różne strony i informacje o sobie. Zastanawiałam się nad podpunktem " jaka jesteś". Zapytałam o to mamę. Odpowiedziała mi, że mam odpisać: " niegrzeczna, kłótliwa i uparta" Małe dziecko, chociaż jest małe, na pewno też ma uczucia. Wydaje mi się, że już wtedy coś mnie od nich odpychało. Potem nastały czasy klas 4-6. I tutaj brylowałam w nauce i licznych osiągnięciach. Miałam już trochę więcej swobody, bo wypuszczali mnie samą na osiedle z kolegami, ale nie mogłam ruszać się nigdzie dalej niż w obrębie bloku i najbliższej okolicy. W sumie, wtedy nie bardzo mi to przeszkadzało. Wiem jednak, że zapisałam w tym okresie masę stron z pamiętnika, w których wylewałam łzy przez ich zachowanie. No i w końcu przyszło gimnazjum. Tutaj zaczęły się największe problemy w naszych relacjach. Moi rodzice zawsze wszystko załatwiają krzykiem. Pamiętam, że kiedy w pierwszej klasie nie umiałam do końca utrzymać porządku w pokoju- no cóż, taką mam naturę, zupełnie odwrotną niż oni- wywalali mi niepoukładane ciuchy na środek. Mama czasem robiła zdjęcia i groziła, że pokaże to komuś albo mojej wychowawczyni, która nawiasem mówiąc była jedną z moich powiernic smutków. Kiedy płakałam i wchodziła we mnie fala buntu, mówiła, ze zadzwoni po pogotowie albo właśnie do mojej pani. Dla moich rodziców naczelną wartością życia jest porządek i wypolerowany do cna dom. Wolą przemęczyć się i przewrócić, ale dom musi błyszczeć. Jest to dla nich ważniejsze od prawdziwej rozmowy z drugim człowiekiem i okazania mu wsparcia słowem i dobrą radą. Jeśli nie umiesz dobrze posprzątać, jesteś dzieckiem złym i niewychowanym. A tak naprawdę, kiedy miałam się nauczyć idealnego sprzątania? Wtedy, gdy wszystko robili za mnie? W moim domu czuć ciągły smutek, przygnębienie. Rodzice, kiedy nie sprzątają, to leżą i warczą na siebie albo na mnie. Nic im nie odpowiada, wszyscy wokoło są źli i mają same wady. A ten to taki, a ten taki. Brzydki, gruby, niedorobiony. Wiecznie źle się czują i na nic nie mają siły.Kiedy chcę z nimi porozmawiać, zbywają mnie. W szkole nauczycielki zawsze przechwalały mnie na prawo i lewo,że jestem mądra i wartościowa. Moi rodzice tego nie widzą. Widzą we mnie same wady i patrzą tylko na to, co złego mogą w danej chwili mi wytknąć. Mam " nie gadać głupot i iść sprzątać" Zawsze moje zdanie jest głupotą i pierdołą. Bardzo często, kiedy się z nimi nie zgadzam, uznają to co mowię za bezwartościowe. Takie słowa jeszcze mocniej odbierają mi chęci, żeby im w czymkolwiek pomóc. Przez to robię wszystko na przekór. Nie mam ochoty być szlachetna dla kogoś, kto sądzi o mnie to, co sądzi. Myślą, że krzyk jest wychowawczy, że przywoła mnie do porządku. Tak nie jest nigdy. Często mnie krytykują. Jak kazdego z osobna. I używają przy tym nieeleganckich epitetów, bo to ma niby pomóc w zrozumieniu przeze mnie tego, że chcą mnie czegoś nauczyć na dalsze życie. " Musisz wyjść na ludzi, bo jak na razie nic nie umiesz" Mój tata ciągle porównuje mnie do swojej siostry, której nie lubi i od paru lat nie ma z nią kontaktu. Mówi, ze skończę tak samo i zostanę sama. " Jak ta głupia..." Mają do mnie wieczne pretensje. " Bo ja wszystko ci poświęciłam, a ty masz mnie gdzieś. Dostajesz najdroższe ciuchy, najdroższe rzeczy, wszystko masz." Ale nie mam emocjonalnego wsparcia. Emocjonalnej więzi. Według mnie w tej sferze wszystko jest wypaczone. Nawet kiedy na nich patrzę, czuję coś, czego do innych ludzi zupelnie nie czuję. Denerwuje mnie w nich dosłownie wszystko. Mama często mnie kontroluje. Kiedy przychodzą do mnie kolezanki, wchodzi bez pukania i nagminnie czegoś chce. Nawet, gdy jestem sama wchodzi i krytykuje to, co robię i jak wygląda mój pokój. Bywa, że nie pasuje jej w co danego dnia jestem ubrana. Do drugiej gimnazjum nie mogłam dojeżdżać tramwajem do szkoły, a własnych kluczy nie miałam praktycznie aż do teraz. W tym roku skończyłam gimnazjum z bardzo wysoką średnią. Jestem olimpijką z języka polskiego. Moja nauczycielka nieraz przemawiała do moich rodziców na mój temat. Mówiła, że jestem uzdolniona i mądra i stać mnie na wielkie rzeczy. Ale co z tego, zachowują się jakby mieli to gdzieś. Inni rodzice cieszą się nawet ze świadectwa z paskiem na marne 4,75, a oni nie potrafią docenić nawet tego, że mam przed sobą otwarte wszystkie licea. Jestem samotnicą. Rzadko kiedy wychodzę gdziekolwiek i z kimkolwiek. A kiedy już się z kimś umówię, zawsze mają jakieś ' ale". A to burza będzie, a to zawiewa, a to za gorąco i w ogóle " po kiego tam pójdziesz" Przepraszam za tak długi post, ale potrzebuję porady i świeżego spojrzenia na moje relacje z rodzicami. Już od dawna chciałam o tym porozmawiać z jakimś psychologiem, ale coś mnie powstrzymuje, żeby opowiadać o tym na żywo. Będę bardzo wdzięczna, jesli ktoś da mi rozsądną rade. I muszę jeszcze zaznaczyć, że pochodze z naprawdę dobrego domu. Moi rodzice to porządni ludzie z dobrą posadą. Tylko tutaj, miedzy nami, coś po prostu nie gra.
  23. Siema, Rób jak uważasz, bo to w końcu był twój związek; i także twój ukryty powód. Ale według mnie to jeśli jej wytłumaczysz wszystkie swoje wątpliwości co do tego poprzedniego związku i rozwiniesz bardziej powody zerwania opowiadając także o tamtej dziewczynie. w której się zauroczyłeś. to nie uszczęśliwisz jej. Uważam, że bardziej ją to dotknie, kiedy się dowie, że w twoim sercu jest inna, skoro na przykład tak planowała waszą przyszłość. Nie pocieszysz jej na siłę... Już nie teraz.
  24. Trojmorze ma dokladnie cos okolo 110mln ludzi,natomiast cala pozostala stara unia europ ma blisko 200mln ludzi,wiec dysproporcja jest ogromna.Zgadza sie ze Rosja trzyma za pysk prawie cala europe i niektore kraje chcialy by sie uzaleznic od Moskwy,tyle ze czy ceny gazu z USA beda przystepne dla tych krajow,ro juz dyskusyjna sprawa pytanie zaadnicze na ile Trump faktycznie chce te interesy gazowe wprowadzic do tych 13 krajow srodk wsch europy,a na ile tylko tak przytupuje temu projektowi,zeby przymilic sie Polsce i grupie panstw trojmorza.Co do Putina gosc wydaje mi sie zdaje sobie sprawe ze ma tanszy gaz,niz ten ktory proponuje USA,a ze kraje trojmorza nie sa zbyt majetne w kase,to Putin byc moze uwaza,ze czesc krajow trojmorza nie pojdzie na interes gazowy z USA i nadal bedzie czerpac gaz tanszy z Rosji.Natomiast Niemcy,jesli by nie chodzilo o interesy z gazpromem,to by dawno wypieli sie na te Rosje i Putina,tymczasem nadal jemu przytupuja i podobnie inne bogate kraje unii europ.,wszak zapewne zdaja sobie sprawe,ze ten gaz ciagniety z USA musi byc po prostu drozszy.Przytocze teraz pewne liczby najwiekszym krajem trojmorza jest Polska z 38mln ludzmi,najwiekszym miastem jest Bukareszt z 1,800 tys mieszkancow. Zaraz NIC wyjedzie z tekstem,ze Trump to potomek zydow podobnie jak reszta koronowanych glow wiekszych krajow to tez potomkowie zydow i bedzie ich gnoil.NIC jest specyficzny w mysleniu o swiecie i postrzeganiu polityki krajow swiata.Dla niejakiego NIC najlepszym systemem sprawowania wladzy jest system plemienny i w ten sposob jedno plemie moze rzadzic 100,200,300 lub 400lat,bo wladza przechodzi z dziadka na ojca,z ojca na syna,z syna na jego syna,lub jego kuzyna i tak przez szereg wielu lat mielibysmy jedna i te sama wizje rzadzenia tego typu krajem nie wspomne jak taki kraj bylby zacofany gospodarczo,nierozwiniety i bedacy w stadium pogranicza analfabetyzmu kulturowego i cywilizacyjnego na tle innych krajow swiata,to by nawet nie byla Polska czasow przedwojennych,ale wczesne sredniowiecze,a moze nawet i pozniejszy antyk ale coz NIC wlasnie taki system by chcial na swiecie.
  25. Dlaczego on mysli, że chce go wrobic w dziecko ja absolutnie nie mam takiego zamiaru nie chce mieć teraz dzieci, owszem czasami wspomne o dzieciach, że chcę je mieć ale nie teraz nie w tym roku ani następnym za jakieś 3 lata.On dobrze o tym wie ale mimo wszystko słyszę od niego że chce go wrobic. Jak do niego dotrzec żeby to zrozumiał ?
  26. 2) To może będzie buszujący w zbożu?
  27. Ponoć mój mózg tego potrzebuje. Liczę na ciekawe pomysły...
  28. Może zmień pracę na ciekawszą...?
  1. Pokaż więcej aktywności