Content: Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Background: Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Pattern: Blank Waves Notes Sharp Wood Rockface Leather Honey Vertical Triangles

Cała aktywność

Kanał aktualizowany automatycznie   

  1. Dziś
  2. Kobiety potrzebują silnego mężczyzny (i nie koniecznie chodzi mi tu o siłę fizyczną), musisz być stanowczy i mieć zasady. Te kobiety nie były tobą zainteresowane, gdyż wszystkie korzyści jakie mogłeś im dać, dałeś im bez związku To mit, że kobiety lubią inteligentnych mężczyzn. Prawda jest taka, że wolą dupków którzy w dodatku są przygłupi . Dlaczego? Łatwiej jest później takiego ancymona wrolować w dziecko, czy jakieś inne dziwne intrygi. Zapamiętaj jedno, kobieca inteligencja różni się nieco od tej męskiej. Dla nas wydaje się coś proste i oczywiste, a dla nich jest to zupełnie jakaś magia. ------- Kobiecie musisz dawać siebie po troszku, bo jak dasz jej palec to ona weźmie całą rękę. Kwestie seksu... to ty masz być nagrodą dla niej, nie odwrotnie. W przeciwnym wypadku, w twoim małżeństwie będzie się działo to, co dzieje się w przeciętnym Polskim małżeństwie. Kobieta jest kobietom tylko wtedy, kiedy buzują w niej emocje. Powinieneś się nauczyć manipulować emocjami.
  3. Dzień dobry wszystkim Szukam pomocy, więc chciałbym przedstawić swój problem.Jestem już 25 latkiem, studia skończyłem, pracę mam, można pomyśleć, że do życia więcej mi nie potrzeba.Jednakże mam marzenie o założeniu swojej rodziny, dzielenia się z nią każdą chwilą. I tu mam problem. Przez całe życie ani jeden raz nie miałem dziewczyny. Każda napotkana kobieta traktowała mnie tylko jako kolegę nic więcej.Jeżeli chodzi o mój charakter, to jest naprawdę pozytywny: uśmiechnięty, poczucie humoru, inteligentny, miły, pomocny.Z wyglądem zewnętrznym też nie jest źle, bo obce mi kobiety mówiły mi nie raz, że jestem atrakcyjny, tzn nie jestem modelem, ale też nie jestem brzydalem.Kobiety spotykam często, czy to w sklepie czy aptece czy gdzie indziej, więc nie można mi zarzucić w tej sprawie bierności. Kiedy proponuję kobiecie związek to zawsze słyszę: "jesteś fajny, miły inteligentny, etc etc, ale sorry".Nie ukrywam, że każda porażka mnie bardziej zamyka w sobie, ale wciąż żyję marzeniem poznania tej jednej wyjątkowej kobiety. Nie mam przyjaciół, gdyż oni wykorzystywali mnie tylko materialnie, a kiedy miałem problem to mnie olewali. Z rodzicami nie rozmawiam, gdyż ojciec traktuje mnie jak "płaczka", który nie może sobie poradzić, a matka zawsze śmieje się z tych problemów.Co jest ze mną nie tak, że kobiety mnie nie chcą? Liczę na poważne potraktowanie mojego problemuPozdrawiam
  4. Wczoraj
  5. Czuję, jakby praca mojego mózgu została poważnie zaburzona. Stres towarzyszył mi praktycznie non stop przez 2 tygodnie..
  6. Ostatni tydzień
  7. Witajcie. Mam 16 lat. Gdybyście przeczytali całość i przeanalizowali ją , byłbym MEGA wdzięczny. Piszę do Was z potrzebą 'wyładowania' się, ale także z prośbą o pomoc. Otóż tak... Myślę, że mój problem ma podłoże już w dzieciństwie - codzienne kłótnie w rodzinie, ojciec alkoholik, rozwód, ciągłe straszne sny... Zawsze byłem ze wszystkim do tyłu, nawet w takich prostych sytuacjach, jak np, kiedy szliśmy z kolegami na piłkę, czy z rodziną na zakupy, zawsze zostawałem w tyle, rozkojarzony, ale byłem bardzo pełen energii. Miałem charakter ! Byłem bardzo dobry z matematyki i w podstawówce, i w gimnazjum, nauka nie sprawiała mi większego problemu, myślałem kreatywnie, szybko, twórczo, byłem wysportowany, byłem baardzo dobry z języków obcych, ich nauka przychodziła mi *pstryk*, cieszyłem się życiem, gdy dostałem piłkę od mamy na urodziny, potrafiłem się cieszyć tą informacją przez kolejne 3 dni... Szybciej myślałem niż teraz, potrafiłem dostosować się do każdej sytuacji, byłem atrakcyjny w oczach dziewczyn (było to widać), uwielbiałem się przed nimi popisywać sztuczkami na hokeju, piłce nożnej.. W 1 gimnazjum, zmiana szkoły i klasy nie sprawiła mi kompletnie żadnego problemu, może na początku...potem się przyzwyczaiłem, potem zdarzyła się pewna sytuacja. Zauważyłem u siebie coś w rodzaju lenistwa, spadek formy i energii życiowej. Lekarz stwierdził u mnie jałową martwicę kolana. Przestałem kompletnie ćwiczyć, zacząłem niezdrowo żyć, ciągle grałem na komputerze, odżywiałem się jak odżywiałem, zacząłem bardzo tyć. Mimo tego akceptowałem siebie, mimo, że byłem ciągle poniżany przez brata... Spadek energii życiowej ciągnął się do końca 2-giej klasy gimnazjum. Przez wakacje na przełomie 2-3 klasy kompletnie nic nie robiłem, siedziałem w domu i grałem na kompie. Powaga. Nic kompletnie nie robiłem, nie wychodziłem na dwór, nie czytałem nic, po prostu żyłem. W 3ciej klasie natomiast, nastały już duże zmiany. Zacząłem odzyskiwać sprawność fizyczną, znów powolutku cieszyć się drobnymi rzeczami, co ma związek z jeszcze jednym, raczej BARDZO istotnym tematem, który też chcę poruszyć. Wszystko ze mną było 'ok', do wakacji. Zacząłem walczyć z pornografią i masturbacją. Studiowałem tematy z tym związane, postanowiłem z tym skończyć, gdyż uświadomiłem sobie, że to poważny problem, który rujnuje małżeństwa i odbiera jakość życia. Była i nadal jest to na prawdę ciężka walka, zacząłem robić sobie zimne prysznice, wypisywałem nawet markerem na brzuchu 'NIE' w celu przypominania, żebym tego nie robił. Przestawiłem się też na tryb 'nocny'. Potrafiłem oglądać serial nawet do 5 nad ranem, by wstać o 14:00 po południu. Było to meeega niezdrowe.. Trwało to do 4 września. Zacząłem 'uczęszczać' do I LO i zaczęło coś się ze mną dziać. Tu nie chodzi tylko o stres związany z nową szkołą. Zacząłem zastanawiać się, czy dam sobie w ogóle radę w życiu, wmawiać sobie,że jestem nikim, panikować nawet bez większego powodu, budzić się 3 razy w ciągu nocy z bardzo przyspieszonym biciem serca, uświadomiłem sobie, że tak na prawdę nigdy nie byłem atrakcyjną osobą, odczuwam dziwne poczucie winy, przestałem rozumieć podstawowych kwestii życiowych. Zacząłem panikować i zastanawiać się, co się ze mną dzieje, nie pamiętam, co się działo godzinę temu, przestałem rozumieć zdania, które ktoś do mnie mówi, zapomniałem, tak się tym wszystkim przejąłem, że zapomniałem, że trzeba jeść, na prawdę, nie jadłem w poprzednim tygodniu praktycznie nic. Przestałem rozumieć pojedyńcze zdania, które czytam, straciłem pewność siebie w takim stopniu, że prosiłem panią o pozwolenie na wyjście do łazienki, by po prostu posiedzieć i nic nie robić, nic nie odczuwać, po prostu siedzieć. Wszystko wokół stało mi się obojętne, nagle przestałem czuć cokolwiek, brak mi jakichkolwiek emocji, ciągle zapominam o najprostszych życiowych rzeczach, ciągle się stresuję i mam taką ogromną PUSTKĘ w głowie, jakbym dopiero co się urodził. Nie pamiętam kompletnie nic z gimnazjum, co się ze mną działo 2-3-4 dni temu, co robiłem, czuję taką blokadę emocjonalną i umysłową, nie chcę z nikim rozmawiać i wychodzić na zewnątrz, pod wpływem ogromnych nerwów znów zacząłem się masturbować. Teraz czuję się jak nikt, jako po prostu organizm, z którego wyssano jakiekolwiek życie. Gdy rozmawiam z kimś to nawet nie wiem o czym, nie mam nic kompletnie do powiedzenia, mam duży problem ze składnią zdań, test diagnostyczny z matematyki napisałem na jedynkę... Nawet ze zwykłego tekstu nie mogę wyciągnąć żadnych wniosków, porównać czegokolwiek, muszę ciągle się dopytywać kolegi z ławki o cokolwiek, temat, datę, co robimy, zapominam jaki dziś w ogóle dzień tygodnia. Wszystko zacząłem przerysowywać i aż na prawdę szaleć, z autobusu do domu i po szkole chodzę ze łzami w oczach...Może to wszystko co napisałem komicznie wyglądać, to jest normalne, 'zmiana szkoły, nerwy, przejdzie ci', bo trochę to dziecinnie wygląda, co opisuję, ale ja na prawdę mam wrażenie, że muszę się uczyć od nowa jak żyć i wszystkie przeżycia obserwowane z boku jak i masturbacja i problemy z samym sobą mnie zablokowały. Ja na prawdę nie wiem co mam z tym fantem zrobić, czuję jedną wielką blokadę w mózgu. Bardzo trudno mi teraz nawiązać kontakt z innymi w klasie, wszyscy raczej się porozumieli, a ja praktycznie z nikim nie rozmawiałem, tak bardziej. Wszyscy z klasy zobaczyli, że nie mam dystansu do siebie i nie umiem się bawić i uważają mnie za debila. Ja nawet nie mam zainteresowań. Po prostu jestem i żyję. Nie mam nawet hobby, jak w przeszłości. Przestałem czuć jakąkolwiek empatię, rozumieć drugiego człowieka, nawet nie podpisałem sobie zeszytów, notatkę lekcyjną piszę co drugie słowo, mój mózg już tak skatowałem i się tak zlansował , brak mi silnej woli, że się poddałem... Brak mi motywacji do działania, nie wiem w jaki sposób mam się obudzić i przywrócić się do stanu sprzed miesięcy. Czuję, jakbym był nikim w porównaniu do siebie z pół roku temu. W dodatku przegrałem walkę z masturbacją i pornografią. Planuję przepisanie się do technikum informatycznego, chcę iść na skróty i brak mi jakichkolwiek ambicji i na prawdę próbuję nad tym zapanować, nad lękiem, otrząsnąć się, ale co chwila się poddaję, masturbuje się i nic kompletnie nie czuję....To, co napisałem, może wydawać się mega komiczne, bo wiem, ze takie jest, ale na prawdę ucieszyłbym się, gdyby chociaż ktokolwiek mi odpowiedział.
  8. you can dance - ju ken dens tłumaczenia francuski katowice
  9. Hej, a może jednak jakaś książka ?
  10. Religie powstały po to, aby kontrolować ludzi (ludzki umysł). Szczególnie KK jest perfidny i obłudny. Nic nie dając ludowi, tylko go ogłupiając.
  11. @Damian_Błaszak Najprawdopodobniej, twoja podświadomość odczuła śmierć twojego dziadka. A te wszystkie Anioły itp. to jedynie wzorzec w twojej podświadomości. Polecam przejść się do specjalisty psychologa, nie bój się, pomoże Ci pozbyć się tych "wizji"
  12. Kto nie ryzykuje, nie pije szampana Miałem okazję zajmować się tym "fachem", aczkolwiek nie zdecydowałem się z kilku powodu. M.in sytuacja w polityczna w Europie. Z tego kotła może wyjść niezły konflikt.
  13. Sprecyzuj swoje oczekiwania, wolisz starsze roczniki, czy najświeższe produkcje?
  14. Kryptowaluty nie należą do spokojnych, a to mi się bardzo podoba. Wiadomo, można dużo stracić, ale także dużo zyskać Sytuacja na giełdach nigdy nie będzie spokojna, no chyba że bitcoin zostanie uznany przez np. UE jako standardowa waluta. A to jest nie możliwe. Trzeba wziąć pod uwagę to, że bankom nie podoba się fenomen tychże nowych środków płatniczych. Całkiem możliwe, że ingerują w te nie czyste zagrania na BitCoina.
  15. Tamten post został napisany ponad rok temu
  16. Weź ją nad morze i do hotelu
  17. Tesla
  18. Dzięki przyda się
  19. Czosnek, miód, gorące mleko.
  20. Ja tam brałem na początku roku pożyczkę pozabankową bez sprawdzania baz pod tym adresem.
  21. Ładnie samochód wygląda ale reklamy kłamią i pali +2-3 litry więcej
  22. Witam. Mam 22 lata i trafiam tu z pewnym problemem, który ciągnie się za mną dość długi czas. Trochę o mnie: od dziecka trzymałem się na uboczu, nieśmiały i wstydliwy człowiek. W liceum się to zmieniło - pierwsza dziewczyna, imprezy, nowe znajomości. Pod koniec liceum i na początku studiów można powiedzieć nastąpił rozkwit - mogłem wszystko i czułem się niezniszczalny. Wtedy też byłem głodny wszystkiego - chciałem wszystkiego próbować, nie bałem się ani negatywnych konsekwencji, ani porażek. W tamtym momencie rozpocząłem trening sportów walki (co jest istotne w moim problemie). Później nastąpił regres w tym wszystkim - z częścią znajomych urwał się kontakt, tak samo z dziewczyną i kolejnymi partnerkami, z nowymi znajomymi nie było to samo co kiedyś. Później sam nie mam pojęcia jak to się stało ale przez 1,5 roku żyłem w zawieszeniu - nic mnie nie cieszyło, nie mogłem znaleźć żadnego sensu bycia, nie potrafiłem nadać kierunku życiu, prawdę mówiąc to nie chciałem za bardzo żyć. Przyzwyczaiłem się do sytuacji i brak relacji z dawnymi znajomymi wcale mnie nie rusza więc tutaj przyczyn problemów bym nie szukał, ogólnie wszystko co dokuczało mi wcześniej już jest mi obojętne. Jednak z tego całego okresu "w dołku" zostały mi pewne dolegliwości których nie mogę zaakceptować: 1) Nie jestem tak pewny siebie jak kiedyś - powstał problem np z podrywaniem kobiet, z dowodzeniem grupie (co wcześniej samo naturalnie przychodziło) czy z nawiązywaniem znajomości z obcymi, mówieniem ludziom jak mi coś nie pasuje 2) Wycofanie - boję się sytuacji niekomfortowych [przykładowo: po zakończeniu relacji z jedną z dziewczyn, której ten koniec się nie podobał zadręczam się czy coś nie będzie kombinowała na rożne sposoby aby mi nie zaszkodzić, to samo gdy się z kimś pokłócę itp; lub jak pomyślę o konfrontacji ulicznej z jakimiś ludźmi wiem że nie nic zrobię i za wszelką cenę tego chcę uniknąć (a co ciekawe zanim zacząłem cokolwiek trenować nie bałem się tego); stresuję się przed publicznymi wypowiedziami; martwię się o pieniądze, chociaż nigdy nie miałem ich więcej niż teraz; gdy jadę samochodem odczuwam pewien dyskomfort w obawie że się zaraz popsuje i będę miał problem; boję się samotności, chociaż mam świadomość że czuję się dobrze sam ze sobą 3) Strach - czyli główna sprawa. Kiedyś miałem postawę rodem z "Podziemnego kręgu". Wcześniej nie bałem się właściwie niczego - być może nie zależało mi i na życiu, i na czymkolwiek innym ale uważam że była to bardzo dobra dla mnie postawa. W nocy ulicami chodziłem gotowy na wszystko, na treningi szedłem po to żeby się pobić i wyżyć, nie chodziło tylko o cele sportowe (chociaż właśnie ta postawa zbliżyła mnie do "kariery"). Teraz boję się bić, wcześniej mogłem toczyć walki do upadłego a teraz odpuszczam. Wygląda to na przerost całej otoczki sportowej nad właściwym sensem sportu. A chcę się rozwijać w tym kierunku i głównie z tego powodu muszę pozbyć się tego wszystkiego co pisałem powyżej bo inaczej nic nie osiągnę. I teraz pytanie do Was: gdzie może tkwić przyczyna, skoro mam świadomość co jest nie tak i biorąc pod uwagę to że kiedyś było dobrze? Jak wrócić do dawnej postawy? Jakieś pomysły?
  23. Mam prośbę o poradę. I przepraszam, bo to pytanie na poziomie studenta 1-roku psychologii, ja tymczasem jestem mgr. Skończyłem jednak psychologię 19 lat temu, zapewne stąd ta amnezja. Zatem, zastanawiam się, czy nie napisać pracy doktorskiej o znaczeniu komunikacji w przywództwie transformacyjnym i charyzmatycznym. Chciałby zaprojektować eksperyment badawczy polegający na tym, że badani (liderzy w swoich organizacjach) wezmą udział w intensywnym szkoleniu komunikacji. Moja hipoteza jest taka, że uczenie się określonych kompetencji sprzyja potem dużo lepszemu komunikowaniu wizji lidera (owo komunikowanie wizji jest bardzo ważnym elementem przywództwa transformacyjnego i charyzmatycznego). Zastanawiam się, jak zaprojektować badania na zupełnie najprostszym poziomie. Są dwie opcje: 1 Dwie grupy. Eksperymentalna i kontrolna. W tej pierwszej oczywiście zastosowana "manipulacja eksperymentalna", czyli wspomniane szkolenie. Następnie pomiar określonych kompetencji społecznych odpowiednim testem, na przykład Bochumskim Inwentarzem Osobowościowych Wyznaczników Pracy 2 Tylko jedna grupa. Pomiar testem na kilka tygodni po szkoleniem i kilka tygodni po jego zakończeniu, czyli model „prospektywny”. Czy ktoś mógłby podzielić się swoją wiedzą/doświadczeniami w tym zakresie? Pozdrawiam Tomek
  24. Ok, ale chodzi mi o to, czy to jest faktycznie praktyczne. Czy np podczas brania prysznica nie leje się woda przez tą szybę/zasówkę czy co tam jeszcze innego się da. Bo jeśli i tak się chlapie to jaki sens wtedy ma w ogóle taka ochronka? Jak bym miał ścierać podłogę po każdej kąpieli to pewnie przestałbym korzystać z funkcji prysznica i kąpał się tylko w wannie.
  25. Niewiem psycholog,lub wizyta kogos z rodziny ciotki czy wujka by cos pomogla i tluc do glowy caly czas mu,ze musi chodzic.Co to znaczy ze dziecko zaczyna cie kopac to musisz reagowac i wywierac na nim presje,a nie ze ty dopuszczasz do sytuacji ze dziecko zaczyna toba rzadzic.Niewiem moze powiedz o tym kopaniu tacie,a jak nie to jakies zakazy.Wydaje mi sie ze przerasta cie ta sytuacja i dziecko musi miec rygor jakis nad soba.Jak nie zapanujesz nad nim,to w przyszlosci bedzie rzadzic toba,a to droga do tego ze ty bedziesz w tym domu nikim dla niego.POZOSTAJE kwestia jak ty go zachecisz do pojscia do psychologa,bo sila go tam nie doprowadzisz,no chyba ze wizyta domowa.
  26. Witam. Od pewnego czasu (kilka lat) mam ze sobą pewien problem. Mianowicie miewam paraliże senne, które na początku bywały łagodne. Mam wrażenie jednak, że zaczęły się robić coraz bardziej agresywne. Jakby "apetyt rósł w miarę jedzenia". Chodzi mi oczywiście o to, że z każdym kolejnym dzieje się to intensywniej, w czasie kiedy ja chciałabym wyzbyć się tego z mojego życia i najlepiej o tym zapomnieć. Zwykle pojawia się w nich czarna postać, która zawsze chce zrobić mi krzywdę. Ja nie mogę się ruszyć, wydać z siebie żadnego dźwięku. Wszelkie próby wydobycia z siebie choćby cichego jęku, albo wołania o pomoc są bezcelowe. Czuję wtedy każdy mięsień podwójnie. Nie jestem w stanie poruszyć żadną częścią ciała a kiedy z całych sił się o to staram odczuwam przeszywający ból. Do tego wszystkie "omamy" temu towarzyszące, które nie sposób nawet opisać. Mam wrażenie, że ktoś mnie dusi, liże po twarzy, szepcząc coś niezrozumiałego do ucha wiąże sznurami. Dochodziło nawet do tego, że wydawało mi się, że stojąc obok obserwuję swoje ciało wręcz dewastowane przez te postać. Paraliże przychodzą nagle. Czytałam już o nich dużo. Wiem czym są. Aczkolwiek dochodzi do tego jeszcze pewne zjawisko, które szczerze mówiąc ciężko opisać. Przychodzi tak samo nagle jak owe paraliże, lecz nie jest związane ze snem. Nie jestem w stanie określić dokładnego powodu występowania tego uczucia. Przychodzi podczas wykonywania zwyczajnych czynności. Gotowanie, czytanie książki, oglądanie telewizji... Na początku czuje jakby uderzenie energii. Czuję niepohamowaną złość) Mam wrażenie, że wszystko co robię zaczynam robić dużo wolniej niż wcześniej. Staram się wtedy nawet nie odzywać bo myśli w mojej głowie przewijają się wprost odwrotnie - bardzo szybko. Serce wpada w niemiarowy rytm. Raz szybkie, mocne uderzenia później opozycyjnie - wolne, jakby słabsze. Wszystko co dzieje się w okół wydaje mi się odległe, niechciane (?). Tak jakby wcale mnie nie dotyczyło. Nie jestem wtedy w stanie określić proporcji przedmiotów ani ich odległości od siebie, a kiedy zaczynam myśleć np. o tym kiedy z kimś rozmawiałam nie potrafię w pamięci ułożyć obrazu w jeden spójny, proporcjonalny. Czuję niesamowite zmęczenie kiedy to mija, chociaż przez cały czas trwania tego uczucia ograniczam bezwiednie swoje ruchy do absolutnego minimum. Czy powinnam łączyć te dwie rzeczy ze sobą? Mam 20 lat, słyszałam opinie, że może mieć to tło nerwicowe, albo mieć związek z okresem dojrzewania. Nie jestem typem hipochondryczki aczkolwiek mam wrażenie, że to wymyka się spod jakiejkolwiek kontroli.
  27. Ja niezależnie od tego, czy potrzeba czegoś do kuchni, czy łazienki zazwyczaj kupuję w sieci. jest taniej, dostarczą mi pod sam dom - jak się dogadać z kurierem, to nawet o pasującej godzinie. ostatnio miałam duży remont mieszkania i nie za bardzo uśmiechało mi się jeżdzenie po całym mieście aby kupić w sklepie stacjonarnym fototapety do sypialni i nową toaletkę - dwa wieczory na luzie przed ekranem i miałam spokojnie wybrane co i jak i 3 dni później dostawione pod drzwi
  28. A wiesz jaki ma kontakt z rówieśnikami? Może np. źle go traktują i dlatego tak się zniechęcił do szkoły. Takie rzeczy niestety się zdarzają... Dlatego myślę, że warto, żebyś przeczytała ten artykuł: https://pozytywka.com/moje-dziecko-jest-kozlem-ofiarnym może pomoże i rozjaśni pewne kwestie
  1. Pokaż więcej aktywności